Pije pan wino na hipsterskim Zbawiksie, pl. Zbawiciela w Warszawie?

Nie piję, ale wiem, że to miejsce związane z historią wina w zaskakujący sposób.

Tak, pił tam Marek Nowakowski.

Owszem, ale historia jest jeszcze starsza, bo tam, gdzie stoi teraz kościół, 200 lat temu była winnica. Warszawa przeżywała wówczas wielki rozkwit winiarstwa: kilkanaście winnic, niektóre całkiem spore, po kilka hektarów, sprowadzano z Francji winiarzy, działała szkoła winiarska – i robiono tu dobre wina.

Ha, w Krakowie wino robią dziś, w Warszawie robili, zanim to było modne. Hipsterzy.

Nie chcę pana zmartwić, ale w czasach Rzeczpospolitej Krakowskiej, czyli w pierwszej poł. XIX w., Kraków miał swoją małą winnicę na południowym stoku Wawelu. Ale przetrwała tylko kilkanaście lat, bo później Austriacy przejęli Wawel i ją wykarczowali.

A w stolicy winnice przetrwały?

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.