W ostatniej „Nowej Europie Wschodniej” Agnieszka Szypielewicz opisuje starania Władimira Putina w tej materii. Aż do 2014 r. uczono w Rosji historii dość liberalnie, zachowując sporą dozę autonomii nauczyciela. To podejście zmieniła minister Olga Wasiliewa: „Otumanienie Rosji zaczęło mijać dzięki zdecydowanej postawie Władimira Putina, który zarządził stworzenie historyczno-kulturalnego standardu nauczania i jednolitego podręcznika do historii”.

Ciekawe, jak sobie bracia Rosjanie radzą z niewolnictwem. Beniamin z Tudeli (poł. XII w.) tak pisał o Słowianach: „Mieszkańcy tej ziemi sprzedają swych synów i swe córki wszystkim narodom świata, podobnie jak to czynią mieszkańcy kraju Rusi”. To i nasz problem: Ibrahim Ibn Jakub, kupiec i szpieg z arabskiej Hiszpanii, z zachwytem pisał o kraju niejakiego Mieszka, ale na ten jego zachwyt składało się również zadowolenie, że do Słowian „przychodzą muzułmanie i Żydzi z towarami i odważnikami, a wywożą od nich niewolników, cynę i różne rodzaje futer”. Krótko mówiąc, właśnie od tego zaczynaliśmy – od sprzedawania swoich ludzi. Kiedy się ten proceder na dobre w Polsce skończył, nie jesteśmy pewni.

>>> Czytaj też: Które kraje zapewniają obywatelom najlepszy dostęp do elitarnych uczelni?

Czy powinniśmy uczyć w szkołach o podstawach naszej historii? Mnie tam w szkole gierkowskiej uczono, że sprzedawaliśmy miód i skóry – nie dodawano, że ludzkie. Historia jest nauką przygnębiającą. Aby mogła służyć celom wychowawczym, musi zostać starannie przebudowana. Szczególnie dotyczy to dziejów pierwszych Piastów, prymitywnych odpowiedników „Masy” i „Kiełbasy” – niezwykle to zresztą przejmująca historia, jak z takiego towarzystwa ukształtowała się w końcu rodzina przywódców państwa. Pytanie, kto ma decydować o tym, jaką potrawkę z historii uczeń ma zjeść. Nauczyciel? Rodzice? Ministrowie? W Rosji zdecydował Putin. ⒸⓅ