W proponowanym przez resort nauki rozwiązaniu jest jednak haczyk. Jeżeli uczelnia zlikwiduje obowiązek przygotowywania pracy dyplomowej, to będzie musiała zastąpić go specjalnym egzaminem końcowym.

– Rezygnacja z pracy byłaby wskazana na niektórych kierunkach, choć są i takie, na których obecne wymogi powinno się utrzymać. Dobrze, że minister chce pozwolić szkołom wyższym podejmować decyzje w tym zakresie. One same najlepiej wiedzą, czego wymagać od studentów – ocenia prof. Marek Rocki, rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Nie wszyscy jednak się z nim zgadzają. Część ekspertów uważa, że propozycja resortu obniży rangę studiów.

Obowiązek przygotowania pracy pozostanie w przypadku osób ubiegających się o tytuł magistra.