Najwyższy wskaźnik śmiertelności jest z kolei w łódzkim, w którym przypada najwięcej specjalistów na jednego mieszkańca.

Umieramy najczęściej na schorzenia kardiologiczne – to przyczyna ok. 25 proc. zgonów. Najrzadziej z tego powodu żegnają się z życiem mieszkańcy Podlasia, co zdaniem ekspertów wynika z wolniejszego rytmu życia niż w bardziej zurbanizowanych częściach kraju. Najczęściej natomiast jest to przyczyna zgonów wśród mieszkańców zachodniopomorskiego. Rak jest bardziej „demokratyczny” – z powodu schorzeń onkologicznych umiera co piąty Polak i odsetek ten jest podobny w większości województw.

Pomimo to nie należy lekceważyć dostępu do lekarzy. Z raportu widać, że ten jest bardzo różny. Brakuje głównie lekarzy dziecięcych: chirurgów płuc jest w całym kraju 30, perinatologów (specjalistów zajmujących się ciążą i płodem) 48, nefrologów 66, zaś onkologów i hematologów 148. W dodatku średnia wieku medyków wynosi ok. 50 lat, a ponad połowa z nich pracuje co najmniej w dwóch miejscach. Tylko 46,9 proc. wykonuje zawód w jednej placówce zdrowotnej – tyle wynosi średnia dla Polski, w dwóch ponad 30 proc. Reszta pracuje w trzech i więcej miejsc. Są tacy, którzy przyjmują pacjentów w ponad… 10 placówkach. Na przykład w łódzkim – już 0,1 proc. lekarzy miało płacone składki przez 10 różnych podmiotów leczniczych, zaś niemal 10 proc. pracowało w 4–5 miejscach. ©℗