Uzyskała ona potwierdzenie prawdziwości doniesień tygodnika "Bild am Sonntag", który, powołując się akta sprawy, napisał, że chodzi między innymi o przekazanie w ciągu ostatnich dwóch lat łącznie około 10 mln euro na konta w Szwajcarii.

Na pytanie dpa, czy nowe śledztwo ma coś wspólnego z postawionymi wcześniej Winterkornowi zarzutami współudziału w aferze z manipulowaniu pomiarami toksyczności spalin w silnikach Diesla, jego adwokat Felix Doerr odpowiedział, że nie. Jak jednocześnie dodał, zamierza podjąć kroki prawne wobec prowadzącej dochodzenie prokuratury w Brunszwiku. "Rozważamy złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ujawnienia tajemnic służbowych" - zadeklarował.

"Szczegółowe raporty z używania kart kredytowych, wyciągi z kont i pełnomocnictwa bankowe pana Winterkorna leżą teraz na biurkach 39 obrońców innych podejrzanych o udział w aferze spalinowej. Przy tym prywatne stosunki majątkowe pana Winterekorna nie mają z dochodzeniem nic wspólnego" - zaznaczył Doerr. Powołując się na akta śledztwa, "Bild am Sonntag" z detalami opisał poszczególne zakupy Winterkorna, wypłaty premii oraz dokonywane na rzecz członków rodziny przelewy.

Postępowanie dotyczące nadużyć podatkowych wszczęła w ubiegłym roku prokuratura w Monachium w związku z podejrzeniem prania pieniędzy, zgłoszonym przez obsługujący Winterkorna bank. Ponieważ śledczy przypuszczali, że istnieją w tej sprawie odniesienia do skandalu dieslowskiego, dochodzenie przejęła zajmująca się tą aferą prokuratura w Brunszwiku, której przesłano pięć tomów akt.

Z akt tych wynika, że w latach 2016 i 2017 Winterkorn przelał znaczne sumy ze swego konta w banku Sparda w Norymberdze na konto powiernicze swego doradcy podatkowego. Stamtąd pieniądze trafiły w formie depozytów do banku Vontobel w szwajcarskim Zurychu, a jeden z tych depozytów zaksięgowano jako własność żony Winterkorna. Śledczy zakładają, że część przelewów była darowiznami, od których należało zapłacić stosowny podatek w kwocie ponad pół miliona euro.

Według Doerra transfer pieniędzy z niemieckiego banku do Szwajcarii odbywał się w sposób całkowicie legalny. "W opinii doradcy podatkowego pana Winterkorna procedura taka nie podlega jakiemukolwiek opodatkowaniu" - powiedział adwokat byłego szefa Volkswagena.

W podstawowym śledztwie dotyczącym afery dieslowskiej Winterkorn oraz obecny szef Volkswagena Herbert Diess i obecny prezes rady nadzorczej tego koncernu Hans Dieter Poetsch usłyszeli zarzut manipulowania rynkiem, a sam Winterkorn ponadto zarzut oszustwa. Dalszych 39 osób prokuratura w Brunszwiku podejrzewa o wprowadzanie zmian do komputerowego oprogramowania systemu neutralizacji tlenków azotu w spalinach, sześć o podawanie fałszywych danych na temat emisji dwutlenku węgla, a jedną o podżeganie do wymazywania danych komputerowych.

Winterkorn ustąpił ze stanowiska prezesa zarządu Volkswagena we wrześniu 2015 roku tuż po przyznaniu się przez koncern do zainstalowania w łącznie około 11 mln samochodów oprogramowania, pomagającego fałszować wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silników Diesla. Oprogramowanie to, znane pod angielską nazwą "defeat device" (urządzenie udaremniające), w celach oszczędnościowych wyłączało system neutralizowania tlenków azotu podczas normalnej eksploatacji samochodu i włączało go po rozpoznaniu, że silnik poddawany jest testom.

Volkswagen znalazł się w ten sposób w centrum największego skandalu, jaki dotknął w ostatnich latach globalną branżę motoryzacyjną. Stoi obecnie w obliczu wieloletnich procesów sądowych oraz miliardowych kar za łamanie przepisów o normach technicznych i ochronie środowiska.

>>> Polecamy: „Made in Germany” coraz gorsze. Niemiecka solidność podupada