Wyniki dotyczące Berlina nieco zakłamują obraz całej sytuacji

Podczas analizowania demograficznych problemów Niemiec Wschodnich, warto brać pod uwagę poszczególne landy. Okazuje się bowiem, że wyniki dotyczące Berlina oraz Brandenburgii są znacznie lepsze, niż w przypadku pozostałych wschodnioniemieckich krajów związkowych. Potencjał gospodarczy niemieckiej stolicy przyciąga pracowników i polepsza również sytuację Brandenburgii (stanowiącej osobny land).

Warto wspomnieć, że pomiędzy 1991 r. i 2011 r. populacja Berlina spadła o 4%. Mniejszą zmianę odnotowano dla Brandenburgii (-3%). Gdy bierzemy pod uwagę tylko dane dla całych Niemiec Wschodnich, te wyniki dotyczące dwóch landów, nieco kamuflują fatalny obraz sytuacji. W pozostałych krajach związkowych z analizowanego obszaru, liczba ludności pomiędzy 1991 r. i 2011 r. spadła o:

  • 13% - Saksonia
  • 16% - Meklemburgia - Pomorze Przednie
  • 17% - Turyngia 
  • 19% - Saksonia - Anhalt

Nawet bardziej optymistyczny wariant prognozy niemieckiego urzędu statystycznego (Destatis), zakładający między innymi wysokie saldo rocznej imigracji (+200 000 osób rocznie), przewiduje szybkie tempo spadku populacji czterech wymienionych powyżej landów. Wyniki projekcji demograficznej Destatis, zostały zaprezentowane na poniższym wykresie.

Według prognozy Destatis, od 2017 r. do 2050 r. łączna liczba ludności Niemiec zmniejszy się o 7%. Analogiczny spadek do 2030 r. ma wynieść tylko 1%. Prognozy przedstawiają się o wiele gorzej dla obszaru byłego NRD z wyłączeniem Berlina – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Liczba ludności na tym terenie, ma spaść o 7% (2017 r. - 2030 r.) i 19% (2017 r. - 2050 r.). Warto zwrócić uwagę, że wśród sześciu landów, dla których prognozowany spadek ludności do 2050 r. wynosi aż 15% - 26%, znajdziemy tylko jeden kraj związkowy Niemiec Zachodnich (Saarę). Pięć innych landów zagrożonych najszybszą depopulacją, wcześniej wchodziło w skład NRD. Mowa o następujących krajach związkowych: Saksonii, Brandenburgii, Meklemburgii - Pomorzu Przednim, Turyngii oraz Saksonii - Anhalt (patrz poniższy wykres).

Ceny wschodnioniemieckich lokali to demograficzny barometr

Nie od dziś wiadomo, że ceny mieszkań działają jak barometr wskazujący na aktualną sytuację demograficzną, gospodarczą i społeczną danego obszaru. Ta zależność jest dobrze widoczna również na terenie Niemiec. Dowód stanowią dane LBS Sparkasse, dotyczące przeciętnych cen lokali trzypokojowych w największych miastach.

Według informacji z poniższej tabeli, dwa największe poza Berlinem miasta wschodnich Niemiec (Lipsk oraz Drezno), wyróżniają się niskim poziomem cen używanych mieszkań (przeciętnie ok. 1500 - 1600 euro/mkw.). Relatywnie „tani” jak na stolicę, wydaje się również Berlin (2800 euro/mkw.). Różnica tych cen w stosunku do wyników z „najdroższego” Monachium (6000 euro/mkw.) jest uderzająca nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wiele wschodnioniemieckich lokali znajduje się w blokach z wielkiej płyty – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Podobne zróżnicowanie stawek z dużych miast wschodnioniemieckich i najlepiej prosperujących metropolii zachodnich Niemiec (Frankfurtu, Hamburga, Stuttgartu i Monachium), dotyczy również nowego metrażu (patrz poniższa tabela).

Warto zdawać sobie sprawę, że w mniejszych ośrodkach miejskich Wschodnich Niemiec, ceny metrażu są o wiele niższe od stawek z Lipska lub Drezna. Przeciętny koszt zakupu używanego lokum w Magdeburgu i Halle, oscyluje na poziomie 800 - 1000 euro/mkw. Jeszcze mniej zapłacimy np. na terenie przygranicznego Görlitz (przeciętnie: 500 euro/mkw.).

W świetle prognoz demograficznych, prawdopodobny jest długookresowy spadek cen mieszkań z terenu Niemiec Wschodnich. Problem niemieckiego rządu polega na tym, że w ostatnich latach wyhamował proces konwergencji, czyli likwidowania różnic gospodarczych pomiędzy wschodnią i zachodnią częścią kraju. Dlatego niskie ceny metrażu nie wystarczają, aby przyciągnąć do Niemiec Wschodnich odpowiednią liczbę potrzebnych i wartościowych pracowników.

>>> Czytaj też: Eksplozja długowieczności to kwestia czasu. Liczba stulatków może wzrosnąć pięciokrotnie