Wśród barier wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej OECD wskazuje m.in. bariery na rynku pracy, które powodują rzadkie podejmowanie pracy nie tylko w innym mieście, czy kraju, ale także w innym zawodzie. I nie chodzi tu o kwestię przyjmowania migrantów, ale o zmiany miejsc zatrudnienia mieszkańców samej Unii Europejskiej. Według statystyk OECD w 2016 r. na migrację za pracą zdecydowało się 11,8 mln, czyli około 3,9 proc. obywateli UE.

Pomijając kwestię barier językowych, których brak znacznie ułatwia emigrację „za pracą” wewnątrz USA, jednym z najpoważniejszych ograniczeń – zarówno dla imigrantów, jak i dla własnych obywateli – jest rozrośnięty system zawodów regulowanych. Chroni on oczywiście już pracujących przed konkurencją ze strony nowych pracowników, z drugiej jednak strony zmniejsza społeczną mobilność i nie zachęca do inwestowania w nowe miejsca pracy.

Najdłuższe listy regulowanych zawodów, wynika z dokumentacji Komisji Europejską, na którą powołują się eksperci OECD, posiadają kraje naszej części Europy, już dziś coraz silniej borykające się z brakiem rąk do pracy. Może to wydawać się zaskakujące w kontekście opinii, a nawet zarzutów, ze właśnie „nowe kraje unijne” nadmiernie zliberalizowały swoje rynki pracy. Jeśli chodzi o relacje pracodawca – pracownik, być może tak, ale jeśli chodzi o dostęp do wykonywania zawodu, czy możliwości prowadzenia biznesu, świadczenia usług liberalizmu za bardzo nie widać.

OECD radzi w tym kontekście Komisji Europejskiej i poszczególnym krajom więcej odwagi w reformowaniu regulacji dotyczących możliwości wykonywania pracy i świadczenia usług. Dzieje się to już w ramach regulacji i rekomendacji unijnych, ale dość opornie. Większość krajów zazdrośnie strzeże dostępu, chyba że brak pracowników staje się już bardzo dotkliwy.

Jedną z form ułatwienia dostępu jest funkcjonująca w formie elektronicznej Europejska Legitymacja Zawodowa, ale jak można przeczytać na unijnych autoryzowanych stronach internetowych, obejmuje ona jedynie nieliczne, wąskie grupy profesjonalistów.