W ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie w Warszawie wyniosło 5538 zł i było najwyższe w kraju. Stolica zajęła więc miejsce Katowic, które w tej klasyfikacji były na pierwszym miejscu od co najmniej kilkunastu lat. Teraz są na drugiej pozycji. Zmiana warty to przede wszystkim efekt kryzysu w branży węglowej. Płace w kopalniach skurczyły się w ubiegłym roku o 4,1 proc. Obniżyło to średnie zarobki w Katowicach o 1,8 proc.

W przedsiębiorstwach funkcjonujących w Warszawie płace wzrosły o 3,4 proc. – Średnie wynagrodzenia w stolicy są bardzo wysokie, ponieważ zawyżają je m.in. mieszczące się tu centrale przedsiębiorstw zatrudniające menedżerów i specjalistów, którym trzeba dobrze płacić – wyjaśnia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Na drugie miejsce w rankingu płacowym wspiął się Gdańsk z trzeciej pozycji. Średnie zarobki w tym mieście wzrosły o 3,2 proc., do 5312 zł. A o ich poziomie decydują m.in. Grupa Lotos i porty, gdzie pensje są wysokie.

Gorzów Wielkopolski, Białystok, Zielona Góra, Bydgoszcz i Kielce okupują ostatnie pozycje rankingu z przeciętnym wynagrodzeniem wynoszącym tylko 3,5–3,7 tys. zł. To nie przypadek. W miastach tych stosunkowo mało jest dużych firm, które zatrudniają wysokiej klasy specjalistów z pokaźnymi wynagrodzeniami. Dominują małe i średnie przedsiębiorstwa, w których zwykle płaci się mniej niż w dużych zakładach.

Trzeba pamiętać o tym, że sektor przedsiębiorstw nie obejmuje m.in. banków, firm ubezpieczeniowych i urzędów. Gdyby uwzględnić tę część gospodarki, na pierwszym miejscu pod względem zarobków zawsze była i pozostała Warszawa. ⒸⓅ

>>> Polecamy: Zniesienie wiz dla Ukraińców? Pogardzą Polską i rozbudują szarą strefę w UE