Problem w tym, że tylko wobec Polski padł zarzut o ograniczanie niezależności sądów. Z krajów europejskich, które znalazły się w analizowanej grupie, jedynie Polskę skrytykowano za „niepokojący rozwój sytuacji” w tym obszarze. Swoje wątpliwości wyrażali przedstawiciele Niemiec, Wielkiej Brytanii, Czech, Holandii i USA. Jakby na potwierdzenie tych obaw sędzia TK z nadania PiS prof. Lech Morawski podczas wtorkowego wystąpienia w Oksfordzie łamaną angielszczyzną oświadczył, że jest reprezentantem... stanowiska polskiego rządu, dodając, że apolityczność sędziów jest iluzją.

Przypomnijmy, jak wyglądała sesja, podczas której krytykowano Polskę. W grupie podlegającej powszechnemu przeglądowi okresowemu (UPR) oprócz Polski z Europy znalazły się Wielka Brytania, Finlandia i Holandia. Przejrzeliśmy listy pytań opublikowane na stronach ONZ, które zostały skierowane do wszystkich z tego grona. Tylko w odniesieniu do Polski padają pytania o niezależność sądów. W przypadku Holandii Niemcy interesowali się np. doszkalaniem nauczycieli i zapewnieniem powszechnego prawa do edukacji. Belgów interesowało, co robi holenderski rząd, by zapobiegać profilowaniu etnicznemu przez policję. Słowenia pytała Wielką Brytanię o penalizację klapsa wymierzanego dzieciom. Z poważniejszych zagadnień – Holendrzy interesowali się środkami, które podjął Londyn, by zmniejszyć liczbę przypadków przemocy na tle nienawiści i ksenofobii. Finów pytano m.in. o pomoc ofiarom przemocy domowej (Słoweńcy) i o to, czy rząd w Helsinkach rozważa zmianę definicji gwałtu (pytanie od Szwedów).

W przypadku Polski waga zagadnień była nieco cięższa. Belgowie pytali, jakie gwarancje wprowadzono, by zapewnić autonomię prokuratury i jej niezależności od wpływów politycznych po tym, jak doszło do połączenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Holandia o to, jaki wpływ na prawną gwarancję praw człowieka będzie miała proponowana reforma sądownictwa. Norwegia pytała z kolei, jak rząd i parlament zamierzają zagwarantować, by rekomendacje zaprezentowane przez Komisję Wenecką, a dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, znalazły swoją kontynuację. Sąsiednie Czechy zapytały o to, jak w praktyce zapewniona została niezależność działania Trybunału Konstytucyjnego (Czesi interesują się również połączeniem funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości). Niezależność TK i mediów publicznych niepokoiła Szwajcarów. Najważniejszy sojusznik Polski na arenie międzynarodowej – Wielka Brytania – również nie przewidziała dla nas taryfy ulgowej (co zresztą po wystąpieniu prof. Morawskiego w Oksfordzie wydaje się uzasadnione). Jej przedstawiciele w ONZ interesowali się tym, co Polska zamierza zrobić, by zapewnić „tolerancję wobec różnorodności poglądów”. Pytano też o ochronę niezależności NGO i mediów. USA wprost wyraziły zaniepokojenie zmianami, które określiły skład i zasady działania TK. Niemcy oprócz sytuacji wokół trybunału pytali, co Polska zamierza zrobić, by zapewnić niezależność sądownictwa.

MSZ minimalizuje znaczenie tego, co miało miejsce w Genewie. W swoim oświadczeniu proponuje, by podejść do wydarzenia – nazwijmy to umownie – ilościowo. „Do uzyskania obiektywnego obrazu UPR warto dokonać porównania przebiegu polskiego przeglądu z przebiegiem UPR innych państw UE. Liczba państw, które wzięły udział w polskim UPR, to 72. W brytyjskim uczestniczyło ponad 90 delegacji. W przeglądzie Finlandii wzięło udział ok. 80. Na listę mówców w przeglądzie Niderlandów wpisało się 98 delegacji”.

Proponuję, by MSZ porównał również treść pytań, a nie tylko ich liczbę. Nie przekonuje argument, że kwestia klapsa (skądinąd na pewno ważka) jest tej samej rangi co dylemat, czy w Polsce mamy jeszcze Trybunał Konstytucyjny, czy też nie. Pytanie o przemoc domową również jest z innej ligi niż wątpliwości, czy można mówić o niezależnej od polityków prokuraturze i mediach.

Rada Praw Człowieka ONZ dołączyła do listy instytucji międzynarodowych, które mają wątpliwości wobec tego, co dzieje się w Polsce. Znajdują się na niej już Komisja Europejska, Komisja Wenecka i OBWE. Otwarcie krytykował Polskę na szczycie NATO w Warszawie ówczesny prezydent USA Barack Obama. Dochodzi jeszcze wypowiedź francuskiego prezydenta elekta Emmanuela Macrona. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans liczy, że we współpracy z Francją uda mu się przenieść spór z Polską na poziom międzyrządowy, do Rady Europejskiej (stąd zapewnienia prezydenta Andrzeja Dudy o dążeniu do resetu z Paryżem). W tym tygodniu sprawa Polski może się znaleźć na Radzie ds. Ogólnych (spotkanie szefów MSZ państw członkowskich UE). Rząd wszedł również w niepotrzebny spór o fundusze norweskie z władzami w Oslo, kierując uwagę zagranicy na sytuację NGO.

W efekcie nie udało się wyizolować krytyki Polski jedynie do Timmermansa. Warte rozważenia argumenty, w myśl których procedura ochrony państwa prawa jest niezgodna z traktatami, zostały przykryte wielością głosów o stanie demokracji w Polsce. W takiej sytuacji nie da się wciąż argumentować, że to jedynie wiceprzewodniczący Komisji ma problem ambicjonalny.

Rząd i prezydent nie mogą dłużej nie dostrzegać, że szybkim krokiem wchodzimy w buty kraju, który na wielu frontach musi walczyć o utrzymanie reputacji państwa demokratycznego.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że „do wszystkich rekomendacji (zaprezentowanych w ramach UPR – red.) państw członkowskich strona polska odniesie się w ramach przyjętego trybu mechanizmu UPR (...) we wrześniu 201 7 r .”. Problemy w tym, że jeśli resort dyplomacji chciałby być szczery, musiałby zastosować argumentację prof. Morawskiego wyłożoną podczas spotkania na Oksfordzie. Tej jednak nikt rozsądny nie kupi. Tak jak nie kupili jej rozmówcy prof. Morawskiego w czasie jego wystąpienia w sojuszniczej Wielkiej Brytanii. Szefowi MSZ polecam nagranie z tego spotkania. Wiele mówi o sile naszych argumentów. ⒸⓅ