Skąd się wziął problem?

Po ostatnich wyborach w Niemczech z 24 września zwycięski blok partii chadeckich CDU/CSU uzyskał 246 mandatów w 709-osobowym parlamencie. Oznacza to, że ugrupowanie musiało szukać koalicjantów, aby uzyskać większość w Bundestagu.

Druga największa partia w Niemczech – SPD, która w czasie poprzedniej kadencji tworzyła z CDU/CSU tzw. wielką koalicję rządową, tym razem nie chciała przystąpić do rozmów o przyszłym rządzie. Ostatecznie do stołu negocjacyjnego ws. koalicji rządowej zasiadły trzy ugrupowania: blok partii chadeckich CDU/CSU, z którego wywodzi się kanclerz Angela Merkel; Partia Wolnych Demokratów (FDP), której przewodniczącym jest Christian Lindner oraz Zieloni. Potencjalna koalicja tych ugrupowań jest potocznie określana w Niemczech jako „Jamajka”, ponieważ flaga Jamajki odpowiada kolorom trzech głównych partii biorących udział w rozmowach koalicyjnych (CDU/CSU – czarny, FDP – żółty, Zieloni – zielony).

Po czterech tygodniach rozmów negocjacje ws. utworzenia przyszłej koalicji rządowej w Niemczech zostały zerwane przez FDP. Doszło do tego w nocy z niedzieli na poniedziałek (19/20.11.2017).

Dlaczego FDP zerwało rozmowy?

Przewodniczący FDP Christian Lindner decyzję o odejściu od stołu negocjacyjnego tłumaczył brakiem zaufania do potencjalnych partnerów koalicyjnych. "Czterem partiom nie udało się zbudowanie fundamentu zaufania, ani stworzenie wspólnej idei dla modernizacji kraju" – mówił Lindner. „Po wielotygodniowych rozmowach na stole leży papier zawierający liczne sprzeczności, otwarte pytania i zaprogramowane konflikty" – dodał polityk. W opinii przewodniczącego FDP w czasie rozmów doszło do zakwestionowania wcześniejszych ustaleń. "Lepiej jest zrezygnować z rządzenia, niż rządzić źle" - wyjaśnił Lindner.

Christian Lindner, szef liberalnej FDP, Berlin, 31.08.2017

Christian Lindner, szef liberalnej FDP, Berlin, 31.08.2017

źródło: Bloomberg / Krisztian Bocsi

Co się jednak konkretnie kryje za tymi stwierdzeniami? Nieco więcej światła na sporne kwestie rzucił biorący udział w rozmowach sekretarz generalny CSU. W opinii Andreasa Scheuera największą przeszkodą w osiągnięciu porozumienia okazała się polityka migracyjna. O ile bowiem blok partii CDU/CSU oraz FDP chciały ograniczenia liczby imigrantów, to Zieloni nie tylko się na to nie zgodzili, ale też domagali się odblokowania programu łączenia rodzin w sprawie tych migrantów, którzy nie dostali azylu, ale korzystają z tymczasowej ochrony w Niemczech. Program ten został ograniczony do marca 2018 roku.

Poważne rozbieżności w czasie rozmów koalicyjnych ujawniły się także w obszarach finansów, klimatu, energetyki, transportu oraz rolnictwa.

Jakie opcje ma przed sobą Angela Merkel?

Definitywne zerwanie rozmów koalicyjnych oznacza, że zwycięzca ostatnich wyborów, czyli blok partii CDU/CSU, musi szukać innych rozwiązań. Obecnie na stole leżą trzy opcje.

1. Przyspieszone wybory

Tuż po zerwaniu rozmów Angela Merkel spotkała się z wywodzącym się z SPD prezydentem kraju Frankiem-Walterem Steinmeierem, aby poinformować go o fiasku negocjacji. Niemiecki prezydent ma bowiem prawo rozpisać nowe głosowanie.

Nowe wybory mogłyby się odbyć na wiosnę 2018 roku. Za takim rozwiązaniem w przypadku klęski rozmów koalicyjnych CDU/CSU, FDP oraz Zielonych opowiada 68 proc. Niemców. Przeciw temu rozwiązaniu jest 29 proc. – wynika z ostatniego sondażu przeprowadzonego na zlecenie telewizji ZDF.

Takiego rozwoju wydarzeń chce jednak uniknąć zarówno sama kanclerz Angela Merkel, jak i wywodzący się z SPD prezydent kraju Frank-Walter Steinmeier, który zaapelował do wszystkich ugrupowań o kompromis i rozmowy.

"Znaleźliśmy się w sytuacji bezprecedensowej w historii RFN, a więc od blisko 70 lat" – powiedział Steinmeier. "To jest chwila, gdy wszyscy uczestnicy powinni się zatrzymać i jeszcze raz przemyśleć swoje postawy" – dodał prezydent i podkreślił, że wszystkie partie obecne w Bundestagu mają obowiązek pracy dla dobra wspólnego. "Oczekuję od wszystkich gotowości do rozmów, by umożliwić utworzenie rządu w nieodległym czasie" – zaznaczył.
Ponadto opcja przyspieszonych wyborów mogłaby oznaczać, że problem zostanie jedynie odsunięty w czasie, bo nowy wynik wyborczy mógłby nie przynieść żadnych rozstrzygnięć, a Niemcy do tego czasu pozostawałyby bez rządu.

2. Wielka koalicja po raz trzeci

Alternatywą dla wyborów mogłoby być także utworzenie tzw. wielkiej koalicji CDU/CSU z drugą największą partią – SPD, socjaldemokraci odrzucają jednak tę opcję.

Przewodniczący ugrupowania Martin Schulz wykluczył już możliwość tworzenia wspólnego rządu z Angelą Merkel, oskarżając przy tym CDU/CSU, FDP oraz Zielonych o doprowadzenie kraju do trudnej sytuacji. Schulz dodał także, że jego ugrupowanie nie boi się nowych wyborów.

Stanowisko SPD wydaje się obecnie nieprzejednane, gdyż partia ta po tym, jak tworzyła tzw. wielką koalicję z CDU/CSU w czasie ostatniej kadencji, zanotowała najgorszy wynik w swojej powojennej historii. Niektórzy komentatorzy zaznaczają jednak, że taka koalicja byłaby możliwa, ale kosztem dużych ustępstw ze strony CDU/CSU. Jednym z warunków wejścia SPD w koalicję z chadekami mogłoby być ustąpienie Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz jednak już zaznaczyła, że nie myśli o dymisji, a w przypadku nowych wyborów znów będzie kandydowała na stanowisko szefowej rządu. „ Jestem kobietą, która ponosi odpowiedzialność i jestem gotowa do wzięcia na siebie kolejnych obowiązków" – mówiła w poniedziałek w wywiadzie dla stacji telewizyjnych ARD i ZDF.

3. Rząd mniejszościowy

Ostatnią z branych pod uwagę opcji jest utworzenie przez CDU/CSU rządu mniejszościowego. W takim wypadku Angela Merkel musiałaby opierać się na tworzeniu doraźnych koalicji w konkretnych sprawach na wzór szwedzki. Mniejszościowy rząd jednak miałby znacznie słabszą pozycję polityczną. Co więcej, przy tej opcji trudno byłoby niemieckiej kanclerz zapewnić obiecaną stabilność, a Niemcy, które jawiły się jako jeden z głównych reformatorów Unii Europejskiej oraz strefy euro, utraciłyby polityczne zaplecze w kraju.

Co obecna sytuacja oznacza dla Polski?

Wielu komentatorów po wyborach w Niemczech podkreślało, że zwycięstwo Angeli Merkel było dla Polski opcją najbardziej korzystną, zaś próba tworzenia koalicji CDU/CSU z FDP oraz Zielonymi mogłaby wzmocnić polskie interesy w Unii Europejskiej (FDP bowiem jest przeciwne zacieśnianiu współpracy w ramach strefy euro). Zachwianie tego procesu oraz polityczny chaos w kraju, który jest największym partnerem handlowym Polski oraz najważniejszym silnikiem politycznym i gospodarczym Unii Europejskiej, to zła wiadomość dla Warszawy.

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski uważa, że brak rządu w Niemczech niepokoi całą Europę. "Dlatego że Niemcy są najsilniejszym państwem gospodarczym, też mają olbrzymi wpływ polityczny w Unii, w NATO, i na świecie, i brak rządu powoduje pewną bierność polityki zagranicznej" - ocenił szef polskiej dyplomacji.

Jak wygląda rozkład sił politycznych w Niemczech po ostatnich wyborach?

Ostatnie wybory parlamentarne w Niemczech odbyły się w niedzielę 24 września 2017 roku. Zwycięzcą głosowania po raz czwarty okazał się blok partii chadeckich CDU/CDU, który zdobył 32,9 proc. głosów (w wyborach w 2013 roku blok uzyskał 41,5 proc. głosów). Na drugim miejscu znalazła się centrolewicowa SPD. Socjaldemokracja uzyskała 20,5 proc. głosów (w 2013 roku partia osiągnęła wynik na poziomie 25,7 proc.).

Trzecią największą siła polityczną została antyimigrancka Alternatywa dla Niemiec (AfD), która dzięki wynikowi 12,6 proc. głosów po raz pierwszy w historii weszła do Bundestagu. W poprzednich wyborach w 2013 roku partia uzyskała 4,7 proc. głosów, nie przekraczając tym samym 5-proc. progu wyborczego.

Czwarte miejsce z wynikiem 10,7 proc. głosów, zajęła Partia Wolnych Demokratów (FDP). Oznaczało to, że ugrupowanie znów weszło do parlamentu po tym, jak po ostatnich wyborach w 2013 roku nie przekroczyło progu wyborczego, zdobywając 4,8 proc. głosów. FDP, tak samo jak SPD i CDU/CSU, należy do najstarszych powojennych partii politycznych w Niemczech i zasada w parlamencie od 1949 roku (oprócz roku 2013, gdy partia nie przekroczyła progu wyborczego).

Kolejne miejsca zajęli Die Linke (Lewica) z wynikiem 9,2 proc. (w 2013 roku 8,6 proc.) oraz Zieloni z wynikiem 8,9 proc. (w 2013 roku 8,4 proc.).

Podział mandatów prezentuje się następująco: