Zdaniem eksperta PISM dr Sebastiana Płóciennika kanclerz Angela Merkel spotyka się ze sporą krytyką we własnej partii za sposób prowadzenia negocjacji w sprawie powstania "wielkiej koalicji".

Kanclerz Niemiec i przewodnicząca Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) wystąpiła w niedzielę w obronie ustępstw, jakie poczyniono wobec Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w rokowaniach w sprawie wznowienia koalicji rządowej.

PISM: największym problemem niemieckiej ew. "wielkiej koalicji" jest niestabilność polityczna

więcej
Wideo

"Z pewnością jako CDU zapłaciliśmy cenę za stabilny rząd. Bolesne jest to w przypadku ministra finansów" - powiedziała Merkel w wywiadzie dla programu "Berlin direkt" niemieckiej telewizji publicznej ZDF. Skomentowała w ten sposób oddanie socjaldemokratom resortu finansów, z czym wielu w CDU nie chce się pogodzić.

W ocenie Płóciennika Merkel bardzo chciała odnowić "wielką koalicję" oraz przekonać SPD do udziału w rządzie. "Odpowiednio do tego musiała sporo zaproponować" - powiedział.

Jak wyjaśniał, "wcześniej stanowisko ministra finansów - kluczowe też dla integracji europejskiej - należało do CDU i było kojarzone z osobą Wolfganga Schaeublego". "Obecnie kandydatem jest Olaf Scholz (SPD)- polityk z Hamburga, który również znany jest z dość ostrożnego podejścia do finansów publicznych i już zapowiedział, że Niemcy będą trzymały się polityki tzw. czarnego zera, czyli zrównoważonego budżetu" - zaznaczył ekspert PISM.

Według Płóciennika "to jest informacja, która sugeruje, że Niemcy będą ostrożne jeżeli chodzi o ustępstwa wobec Francji w pogłębieniu integracji strefy euro". Zaznaczył jednak: "tym niemniej oznacza to, że rzeczywiście siła polityczna w tym rządzie przesuwa się jednak znacząco ku SPD. Bo to nie jest jedyne kluczowe ministerstwo, które należy do tej partii".

Ekspert PISM podkreślił również, że "największym problemem tej +wielkiej koalicji+ jest niestabilność polityczna, spadające poparcie społeczne, którego nie można wykluczyć".

Jego zdaniem "paradoksalnie być może dobrze się stało, że do przesilenia w SPD doszło właśnie teraz, ponieważ ta partia chciała przejść do opozycji i będąc w opozycji chciała przeprowadzić pewien rozrachunek z przeszłością, dokonać bilansu walki wyborczej, która została ewidentnie przegrana".

Jak wyjaśniał, to że rozliczenie SPD dokonuje się teraz "obiecuje jednak dużo stabilniejszą SPD już jako partii współrządzącej". Płóciennik przypomniał, że w ciągu kilku ostatnich dni dowiedzieliśmy się, że "Martin Schulz - do niedawna osoba kojarzona ze wspaniałym +efektem Schulza+, czyli wzrostem notowań SPD rok temu kilka miesięcy przed wyborami - zostanie po prostu posłem SPD i nikim więcej".

Według Płóciennika w SPD zachodzi wiele zmian, a "do władzy mogą dojść nowi politycy, co jest również szansą także dla relacji polsko-niemieckich".

Jednocześnie zaznaczył, że zmian można też oczekiwać w CDU. "Angela Merkel już zapowiedziała, że chce pozostać kanclerzem do końca kadencji, ale będzie to czas przygotowania sukcesji" - mówił. Jego zdaniem ważną kwestią będzie to, którzy politycy będą w stanie przejąć tę schedę i kierować CDU w kolejnych latach.

"Destabilizujące znaczenie mogą mieć też wybory regionalne, bo w Niemczech trwa permanentna kampania wyborcza" - ocenił ekspert. "Np. w tym roku będą wybory w Bawarii, to jest land kluczowy dla Niemiec i kluczowy dla CSU czyli Unii Chrześcijańsko-Społecznej, części tej unii CDU/CSU. Jeżeli CSU poniesie tam klęskę, to także może negatywnie wpłynąć na stabilność całej +wielkiej koalicji+" - dodał.

Merkel zapowiedziała, że nazwiska sześciu ministrów z CDU, którzy zasiądą w nowym rządzie, powinny zostać ogłoszone przed wyznaczonym na 26 lutego zjazdem partii, który ma zatwierdzić umowę koalicyjną.

Zadeklarowała też, że w razie zaakceptowania tej umowy przez większość głosujących w referendum członków SPD, będzie chciała sprawować funkcję kanclerza do końca obecnej kadencji Bundestagu w 2021 roku.

>>> Czytaj też: