Komentatorzy porównują sprawę Suna do dramatycznej historii innego byłego sekretarza z Chongqingu, Bo Xilaia, którego gwałtowny upadek i oskarżenie o korupcję wstrząsnęły chińską polityką tuż przed poprzednim krajowym zjazdem KPCh w 2012 roku, gdy władzę w kraju i partii przejmował Xi Jinping i jego administracja.

Podobnie jak pięć lat temu Bo, Sun był do niedawna typowany na jedno z siedmiu miejsc w Stałym Komitecie Biura Politycznego KPCh – najwyższym organie sterującym partią i de facto całym krajem. Jednak nagle w lipcu obiecująca kariera Suna runęła, gdy został usunięty ze stanowiska w Chongqingu i poddany dochodzeniu pod zarzutem „pogwałcenia partyjnej dyscypliny”.

Decyzję o wydaleniu Suna z partyjnych szeregów podjęło Biuro Polityczne po analizie raportu ze śledztwa Centralnej Komisji Inspekcji Dyscypliny. Dochodzenie wykazało m.in, że Sun utracił wiarę w partyjne ideały, wyjawiał tajemnice partii, nadużywał władzy i przyjmował łapówki, czym „zawiódł zaufanie Komitetu Centralnego partii i oczekiwania ludu, wywołując ogromne szkody dla partii i kraju” - napisano w komunikacie na stronie komisji.

Wydalenie Suna oznacza automatycznie utratę przez niego miejsca w 25-osobowym Biurze Politycznym Komitetu Centralnego – organu o szczebel niższego od siedmioosobowego Stałego Komitetu. Sprawa Suna została przekazana wymiarowi sprawiedliwości – podano w komunikacie.

Bo Xilai, który rządził w mieście wydzielonym Chongqing od 2007 roku, został w marcu 2012 roku usunięty ze stanowiska, a wkrótce pod zarzutem „pogwałcenia dyscypliny” poddany wewnątrzpartyjnemu dochodzeniu. Obecnie odsiaduje wyrok dożywotniego więzienia za korupcję.

Szeroko zakrojona kampania antykorupcyjna lansowana przez prezydenta Xi Jinpinga od 2013 roku doprowadziła już do ukarania ponad miliona urzędników w całym kraju. Nie ma miesiąca, by komisja dyscyplinarna nie informowała o kolejnym dygnitarzu podejrzanym o „poważne naruszenia dyscypliny”, jak zwykle eufemistycznie nazywa się korupcję.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)