To miał być kluczowy partner w budowie Międzymorza lub Trójmorza. Miał być sojusznik niezbędny przy powstrzymywaniu zakusów Kremla. Miał być kooperant gospodarczy. A będzie wróg. Przy tym najbardziej zaciekły, bo przekonany o swojej wielowiekowej krzywdzie oraz nienawidzący polskiego poczucia wyższości. To, że relacje z Ukrainą układa Witold Waszczykowski, tylko przyspieszyło proces. Bo zderzenie Warszawy z Kijowem nie wynika ze sprzecznych interesów, odmiennego spojrzenia na przyszłość regionu czy ambicji. Jest ono przede wszystkim efektem historycznych zaszłości, o których nagle zaczęto sobie przypominać.

Gdy Rosja anektowała Krym, na Ukrainie zaczęło się patriotyczne wzmożenie oraz szukanie wzorców z przeszłości. Najbardziej atrakcyjne okazały się Stepan Bandera i UPA – to zasługa ukraińskiego IPN. Ukraińska Powstańcza Armia toczyła boje z rosyjskim okupantem do końca lat 50., zaś Banderę zabił oficer KGB w październiku 1959 r. Byli to idealni bohaterowie do antyrosyjskiej narracji. Tyle tylko, że ten sam Bandera w II RP za działalność terrorystyczną dostał w 1936 r. karę śmierci zamienioną na dożywocie, a UPA odpowiada za ludobójstwo ludności polskiej na Kresach.

>>> Czytaj też: Napięcie na linii Warszawa-Kijów rośnie. MSZ: Decyzje Ukrainy stawiają pod znakiem zapytania strategiczne partnerstwo

Gdyby polską polityką zagraniczną kierowała jakakolwiek strategiczna myśl, to zawczasu zauważono by zagrożenie i zaczęto przygotowywać działania mogące zapobiec konfliktowi. Jednak pod obecnym kierownictwem MSZ rozpaczliwie trzyma się zasady, iż każdemu należy pokazać, jak jesteśmy twardzi. W efekcie, gdy na Ukrainie za sprawą wojny całą narrację historyczną przejęli radykałowie, w Polsce dopuszczono do tego samego – polska polityka zagraniczna stała się zakładnikiem ekstremistycznych środowisk. Podsycanie wzajemnej nienawiści to jedyny sposób, by grupy owe zwiększały swoje wpływy na rzeczywistość.

A gdy się to w końcu uda, katastrofa staje się nieuchronna.

Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej