Ostatnio opublikowane dane amerykańskiego Biura Spisu Powszechnego wykazały niewielką zmianę, jeśli chodzi o lukę pomiędzy bogatymi i biednymi, ponieważ tradycyjna metoda badania nierówności dochodowych - wskaźnik Gini'ego - w zasadzie była stabilna w okresie od 2015 r. do 2016 r.

Jednak różnica między medianą a średnim dochodem gospodarstw domowych w ubiegłym roku osiągnęła rekordową wartość, co sugeruje, że bogaci Amerykanie wzbogacili się, pozostawiając daleko w tyle typowe amerykańskie gospodarstwa domowe.

Mediana dochodów gospodarstw domowych, po dostosowaniu do inflacji, wzrosła o 3,2 proc. w 2016 r. do poziomu 59 tys. i 39 dolarów, podczas gdy średni dochód rósł w nieco szybszym tempie - 3,6 procent - do 83 tys. 143 dolarów. W ten sposób różnica pomiędzy średnią a medianą w 2016 r. powiększyła się do 24 tys. 104 dolarów, z 23 tys. 35 USD w 2015 roku. Gdy przeprowadzono pierwsze takie badanie, w 1967 roku, różnica ta wynosiła zaledwie 5 tys. 318 USD. 

Ponieważ średnia dochodów jest pod dużym wpływem wysokich lub niskich zarobków na każdym końcu spektrum, to jej zmiana (w górę lub w dół) odzwierciedla powstanie nieproporcjonalnie dużych (lub małych) wartości, znacznie odstających od przeciętnej. Na przykład, gdyby miliarder zamieszkał w dzielnicy, gdzie dominuje klasa średnia, to mediana dochodów na badanym obszarze – a dokładnie punkt środkowy dochodów gospodarstw domowych w okolicy, w których połowa zarabia powyżej i połowę poniżej tej wartości, pozostanie zasadniczo taka sama, podczas gdy średnia dochodów będzie wzrastać.

Dane statystyczne wskazują, że od czasu spowolnienia gospodarczego z lat 2007-2009 różnica między najwyższymi i najniższymi dochodami wzrosła. Od 2007 r. średnia dochodów dostosowanych do inflacji wzrosła o ponad 10 proc. w przypadku gospodarstw domowych w najwyższym kwantylu, natomiast w czwartej piątce spadła o 3,2 proc. Podczas gdy w tym samym czasie dochody 5-proc. gospodarstw z najwyższym uposażeniem wzrosły o 12,8 proc.

Również od 2007 r. przeciętna (mediana) wartość dochodów wzrosła zaledwie 1,5 proc., w porównaniu ze  wzrostem średniej o 6,2 proc.

>>> Czytaj też: Budżet bije kolejny rekord. Tak duża nadwyżka to rzecz bez precedensu po 1990 roku