Formalnie rzecz biorąc niewolnictwo już od dawna nie istnieje we wszystkich państwach świata. Jest ono nielegalne w świetle obowiązujących przepisów prawa. Jednak w praktyce zjawisko to nadal występuje w różnych formach w wielu z nich. Ostatnim państwem, w którym dopiero w 1981 roku oficjalnie zniesiono niewolnictwo, była Mauretania. Wcześniej w 1970 roku zabroniono tego w Omanie. W najnowszym, wydanym w drugiej połowie września br. raporcie Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) i Fundacji Walk Free podane zostały nieco zaniżone dane dotyczące liczby współczesnych niewolników (lub raczej ludzi żyjących jak niewolnicy) w 167 krajach świata. Według tego źródła w 2016 roku na świecie żyło 40,3 mln takich osób. Szacunki niektórych organizacji pozarządowych mówią o ponad 46 milionach. Niewolnictwo nie jest więc jeszcze reliktem przeszłości.

Dla porównania, w 2014 roku współczesnych niewolników było na całym świecie 35,8 mln. Do tej kategorii ILO zalicza osoby zmuszane do niewolniczej pracy oraz porywane kobiety zmuszane do zawierania małżeństw z dużo starszymi mężczyznami lub do „pracy” w domach publicznych. Z wspomnianej liczby 40,3 mln współczesnych niewolników 24,9 mln stanowili ludzie zmuszeni do przymusowej pracy, a 15,4 mln to osoby (głównie kobiety, choć nie tylko) zmuszone do zawarcia małżeństwa często ze starszymi mężczyznami z innych krajów. 37 procent dziewcząt zmuszonych do zawarcia małżeństwa (5,7 mln) to dzieci w wieku 12-15 lat. A 21 proc. dzieci-niewolników zmuszanych jest do prostytucji. Reszta (18 proc.) do pracy niewolniczej w prywatnych firmach działających najczęściej w szarej strefie i do niewolniczej pracy przez państwo (7 proc.).

Wśród współczesnych niewolników przeważają kobiety i dziewczęta (28,7 mln, czyli 71 proc. całkowitej ich liczby). Jeżeli jednak chodzi o sektor usług seksualnych, to udział w nim zmuszanych do prostytucji kobiet i dziewcząt wynosi aż 99 proc. Wśród współczesnych niewolników jest aż 5,7 mln dzieci (37 proc. ogólnej liczby niewolników).

Trudno jest precyzyjnie ocenić, jaką część ogólnej populacji danego regionu czy kraju stanowią współcześni niewolnicy. Brak jest wiarygodnych danych na ten temat, szczególnie dotyczących krajów arabskich i obu Ameryk. Współczesne niewolnictwo jest najbardziej rozpowszechnione w Afryce ( 7,6 niewolników na 1000 mieszkańców tego kontynentu), Azji i regionie Pacyfiku - 6,1 proc. na 1000) i Europie i Azji Centralnej (3,9 na 1000 mieszkańców). Pod względem liczby ludzi zmuszanych do niewolniczej pracy przoduje Azja i region Pacyfiku (4 przymusowych „pracowników” na 1000 mieszkańców, kolejne miejsce zajmują Europa i Azja Centralna (3,6 na 1000), Afryka (2,8 na 1000), kraje Arabskie (2,2 na 1000) i obie Ameryki (1,3 na 1000).

Reklama

Pod względem procentowego udziału niewolników w całkowitej liczbie ludności „przoduje” Korea Północna (4,4 proc. – 5 proc.), a na drugim miejscu znajduje się Mauretania (4 proc.). Ogólna liczna ludności tego ostatniego kraju to 3,8 mln, a liczba niewolników to 160-168 tys. Większość niewolników w Mauretanii wywodzi się z rodzin będących od pokoleń własnością tych samych klanów lub bogatych osób, którzy często sprzedają dzieci swoich niewolników.

Na trzecim miejscu znajduje się Pakistan (2,1 proc.), gdzie około 1,8 mln osób pracuje w niewolniczych warunkach. Czwarte miejsce zajmują pod tym względem Indie, liczące 1,32 mld mieszkańców, wśród których 18,5 mln to niewolnicy. Są to szacunki raczej mocno zaniżone, gdyż kraj ten przoduje pod względem zawierania wymuszanych małżeństw i zmuszania dzieci do pracy. Od wielu lat populacja niewolników w tym kraju nie zmniejsza się, chociaż w obowiązującym w Indiach od 40 lat ustawodawstwie uznaje się handel ludźmi i utrzymywanie niewolników za zbrodnię.

Najlepsza sytuacja pod tym względem panuje w Europie, gdzie występuje najmniejsza liczba ludzi żyjących jak niewolnicy. Na naszym kontynencie działa jednak wiele grup przestępczych zajmujących się handlem ludźmi. Są oni odsprzedawani innym organizacjom przestępczym, które wykorzystują ich do pracy przymusowej. Nikt nie potrafi precyzyjnie oszacować, ile obozów pracy przymusowej działa na terytorium poszczególnych krajów europejskich. Nikt też nie potrafi przewidzieć, w jakim stopniu obecny zalew Europy uchodźcami i imigrantami ekonomicznymi z Syrii, Iraku, Iranu, Afganistanu i krajów Afryki przyczynił się do znaczącego wzrostu liczby niewolników lub ludzi żyjących jak niewolnicy w poszczególnych krajach Unii Europejskiej.

Różne są też szacunki dotyczące części PKB wytwarzanego w gospodarce światowej i poszczególnych krajach przez współczesnych niewolników. Oblicza się, że niewolniczy biznes generuje dochody w skali całego świata w wysokości 150-180 mld dolarów rocznie. Nie jest to więc dużo w porównaniu do wartości PKB poszczególnych krajów świata. Jednak w niektórych krajach rozwijających się ich praca stanowi znaczącą część dochodów uzyskiwanych przez ich właścicieli.

Z efektów pracy niewolniczej najbardziej korzystają nie tylko dobrze zorganizowane gangi zajmujące się handlem ludźmi lecz, pośrednio, także konsumenci kupujący wytwarzane przez nich towary i usługi, które są tańsze od produkowanych w oficjalnej gospodarce. W sieci handlarzy „żywym towarem” wpadają przede wszystkim ludzie biedni, bez wykształcenia i perspektyw na poprawę swojego losu.

Swoistym paradoksem jest fakt, że pomimo nagłaśniania przez media i różne organizacje różnych metod „pozyskiwania” przez handlarzy ludźmi współczesnych niewolników ten haniebny proceder w dalszym ciągu kwitnie. Panująca w wielu krajach rozwijających się bieda, korupcja i nieprzestrzeganie prawa znacznie utrudnia zwalczanie współczesnego niewolnictwa oraz zapobieganie temu zjawisku. Trudno więc oczekiwać, że w najbliższej przyszłości całkowicie zniknie zjawisko niewolnictwa utrzymujące się w niektórych krajach w formie niezmienionej od prawie dziesięciu tysięcy lat.

>>> Polecamy: Oto najlepsze miejsca pracy na świecie. Wśród 25 laureatów są 3 firmy w Polsce