Rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert poinformowała o planowanej wizycie po środowym spotkaniu Pompeo z szefem północnokoreańskiego MSZ Ri Jong Ho w kuluarach Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Sekretarz stanu ocenił na Twitterze, że spotkanie było "bardzo pozytywne".

Nauert dodała, że Kim zaprosił Pompeo do złożenia wizyty, "by poczynić postępy w kwestii implementacji" porozumień osiągniętych podczas szczytu Kim-Trump w czerwcu w Singapurze. Głównym tematem rozmów była wtedy denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego.

Północnokoreański minister przybył do Nowego Jorku we wtorek, by wziąć udział w sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ; w sobotę ma wygłosić przemówienie. Pompeo powiedział w ubiegłym tygodniu, że to on wysunął propozycję spotkania w kuluarach sesji.

"Wiele pozostaje do zrobienia, ale będziemy kontynuować (działania), by posuwać się naprzód" - podkreślił. Będzie to czwarta wizyta sekretarza stanu USA w Korei Płn. w tym roku.

Reklama

Wcześniej tego dnia Pompeo mówił, że trwają przygotowania do kolejnego szczytu przywódców. Pompeo zaznaczył, że do spotkania najprawdopodobniej nie dojdzie wcześniej niż "po październiku". "Starannie pracujemy nad zapewnieniem odpowiednich warunków, byśmy mogli podczas szczytu osiągnąć jak najwięcej. Ale mamy nadzieję, że będzie to wkrótce" - powiedział Pompeo w wywiadzie dla CBS This Morning.

W środę Donald Trump oświadczył, że spotka się z Kimem "w bardzo nieodległej przyszłości". Pytany o to, co Pjongjang musi zrobić przed kolejnym szczytem, Trump podkreślił, że zarówno on, jak i Kim dokonali "ogromnego" postępu od ubiegłego roku.

We wtorek podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, odnosząc się do Korei Północnej, Trump oświadczył, że jego administracja robi postępy w negocjacjach z reżimem, i pochwalił Kim Dzong Una za odważną inicjatywę pokojową, wstrzymanie testów nuklearnych i rakietowych, uwolnienie przetrzymywanych tam Amerykanów oraz zwrot szczątków niektórych amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wojnie koreańskiej.

Podczas czerwcowego spotkania z prezydentem Trumpem północnokoreański przywódca zadeklarował gotowość do denuklearyzacji w zamian za obietnicę udzielenia przez USA gwarancji bezpieczeństwa dla jego kraju. Trump ogłosił wówczas wstrzymanie wspólnych amerykańsko-południowokoreańskich manewrów wojskowych, które od dawna irytowały Pjongjang. (PAP)

ndz/ mc/