W niedzielę wyborczą o problemach z dopisywaniem do rejestru wyborców przez system ePUAP donosili zarówno użytkownicy portali społecznościowych, jak i media. Przed wyborami samorządowymi wyborcy mieli prawo skierować do właściwej gminy wnioski o dopisanie do rejestru wyborców drogą elektroniczną, jednak system nie dawał możliwości przesłania dokumentów potwierdzających fakt stałego zamieszkiwania w gminie, w której ktoś chciał się dopisać do rejestru. Kodeks wyborczy zakłada, iż organ samorządu ma jedynie 3 dni na sprawdzenie i podjęcie decyzji o wpisaniu lub odmowie wpisania do rejestru wyborców.

Minister cyfryzacji Marek Zagórski mówił w niedzielę PAP, że platforma ePUAP zadziałała prawidłowo, a przesyłany do gminy wniosek nie mógł zawierać innych załączników niż określone w ustawie. Zagórski podkreślił, że weryfikacja wniosków była zadaniem gmin i nie wszystkie z nich realizowały tę procedurę prawidłowo.

Miasto Stołeczne Warszawa na swoim profilu na Facebooku poinformowało, że do Urzędu Miasta wpłynęło ponad 34 tys. wniosków o dopisanie do rejestru wyborców, z czego pozytywnie rozpatrzono ponad 27,5 tys. wniosków. "Tylko od środy 17 października do piątku 19 października do Urzędu Miasta Warszawy wpłynęło około 8 tys. wniosków. Większość tych wniosków za pośrednictwem platformy ePUAP" - wskazano.

"Samorządy już kilka miesięcy temu zgłaszały uwagi do PKW, że ustawowy czas na rozpatrzenie wniosków (3 dni) w tym na obowiązkowe stwierdzenie, że dana osoba zamieszkuje na terenie gminy jest niewystarczający. Teraz trzeba znaleźć winnych, najchętniej w pogardzanych samorządach" - napisano.

Jak oceniono we wpisie, zaistniała sytuacja jest skutkiem: "wprowadzanych na kolanie przepisów wyborczych, które następnie były również na kolanie zmieniane", a także niesprawnego działania systemu ePUAP, o czym "informowały kilka miesięcy temu samorządy". Ponadto, problemy z wpisaniem do rejestru - jak oceniono - są skutkiem "przeprowadzonej w ostatniej chwili na potrzeby kampanii wyborczej akcji informacyjnej zainaugurowanej przez ministra rządu Marka Zagórskiego i kandydata Patryka Jakiego".

"Rząd stworzył iluzję systemu, który umożliwia dopisanie się do listy, a nie stworzył do tego odpowiednich warunków w samym systemie i prowadził politykę informacyjną, która mogła wprowadzać w błąd. Samorządy oraz PKW wielokrotnie informowały, że żeby móc zagłosować 21 października, należy złożyć wniosek do wtorku (16 października). Pomimo tego, kilka tysięcy wniosków wpłynęło przez ePUAP przez ostatnie 3 dni i te wnioski mogły zostać nierozpatrzone, jak przyznaje sam minister cyfryzacji Marek Zagórski" - podkreślono.(PAP)

(planujemy kontynuację tematu)

autorka: Aleksandra Rebelińska