Fintechy na dobre rozgościły się w globalnej gospodarce po krachu z 2007 roku. Podczas gdy banki „zbyt duże, by upaść” podlegały coraz bardziej rygorystycznym regulacjom, małe firmy z sektora technologii finansowych wypełniły powstałą w wyniku kryzysu lukę. Chociaż tak naprawdę technologia ta istniała na dobre przed krachem z 1973 roku! Historia fintechów sięga lat 50. XX wieku, kiedy to wprowadzono pierwsze karty kredytowe, a dekadę później zaczęto eksperymentować z bankomatami. Financial Technologies wdarły się także szturmem na giełdę, rozpowszechniając transakcje elektroniczne.

Banki nierozerwalnie kojarzą się z oddziałami. Zarówno w średniowiecznej Brugii jak i w XXI-wiecznym Nowym Jorku, klienci większość spraw bankowych załatwiali i załatwiają u przedstawiciela banku. Klienci od zawsze chodzili do banku, bez względu na to, czy na bank składała się jedna zamożniejsza osoba, która mogła udzielać wysokooprocentowanych pożyczek (w XIV-wiecznej Brugii odsetki od kredytów zazwyczaj wynosiły 25-50 proc.) czy globalna instytucja zatrudniająca 30 tysięcy pracowników. Jednak ta tradycja, która trwała ponad 5 stuleci, najpewniej zmieni się w ciągu najbliższych 50 lat. Po prostu musi. Czy nam się to podoba, czy nie, będziemy wybierać produkty bankowe tak jak obecnie przeglądamy artykuły na Amazonie, czy aplikacje na Google Play czy App Store. Bankowość 4.0 ma przede wszystkim gwarantować obsługę klienta online 24h/7 przez cały rok. Klient będzie mógł skorzystać z pomocy wirtualnego asystenta (opartego o sztuczną inteligencję) o każdej porze dnia i nocy.

- Oddziały bankowe nie znikną, zmienią jedynie swoją rolę. Nowe technologie sprawią, że pracownicy oddziałów będą mieli więcej czasu na rozmowę z klientem - twierdzi Brunon Bartkiewicz, prezes zarządu ING Bank Śląski i dodaje - Obecnie wszystko co robimy obraca się wokół cyfryzacji i nowoczesnych technologii, a banki prześcigają się w dostarczaniu klientom nowych zdigitalizowanych rozwiązań. Ale to nie dostarczanie dużej liczby nowych produktów i usług jest wyzwaniem. Wyzwaniem jest oferowanie produktów i usług, z których klient będzie chciał korzystać. Technologia oddaje władzę klientowi, który dzięki niej ma większą możliwość zarządzania swoimi finansami. Technologia zmienia też relacje bank-klient bo klient cyfrowy to klient świadomy. A bank musi zrobić wszystko, żeby odpowiadać na jego potrzeby.

Podobnego zdania jest dr Paweł Widawski, założyciel i szef FinTech Poland:

Już dzisiaj oddziały bankowe są coraz rzadziej odwiedzane przez klientów jednak zupełnie nie znikają z ulic, ulegają metamorfozie. Bowiem tak jak i dzisiaj, tak też za 50 lat ludzie będą chcieli się spotykać, spędzać czas w dobrze zaprojektowanych przestrzeniach miejskich, wchodzić w społeczne interakcje, nie tylko wirtualnie, ale też realnie.

Banki, jak twierdzi Brett King, autor książki Banking 4.0, nie mogą jedynie tworzyć aplikacji czy nowych rozwiązań technologicznych i nazywać tego innowacją. Sektor finansowy stanie się naprawdę nowoczesny wtedy, kiedy całkowicie przeniesie się do sieci. Klienci w bankowości 4.0 od początku do końca mają bowiem załatwiać sprawy wyłącznie online, od wniosku o nową kartę po kredyt hipoteczny czy inwestycyjny. Jeśli na jakimkolwiek etapie musieliby zadzwonić do przedstawiciela, udać się do oddziału czy wydrukować dokumenty, to nie możemy mówić o banku 4.0, czyli banku w pełni cyfrowym. Oczywiście, za zmiany odpowiedzialny będzie fintech.

W najbliższych latach najpewniej nie dojdzie do rewolucji w sektorze finansowym. Chociaż w perspektywie 50-100 lat, bankowość w dzisiejszym kształcie będzie wspomnieniem. Zapewne za zmiany nie będzie odpowiedzialna wcale Dolina Krzemowa, a ... Chiny. Obecnie, 96 proc. transakcji e-commerce w Państwie Środka jest wykonywanych bez wsparcia banków. Poza tym, jak wynika z raportu Cisco, pożyczki społecznościowe (peer-to-peer, P2P) sięgają obecnie 66 mld dol. w Chinach, w Stanach 16,6 mld dolarów, a w Wielkiej Brytanii 5,4 mld dolarów.

Chiny są także liderem w rozwoju startupów fintechowych, które są ściśle powiązane z rynkiem e-commerce. Przykładem jest Ant Financial, najwyżej wyceniany fintech na świecie. Wartość rynkowa platformy obsługującej transakcje na Alibabie szacowana jest bowiem na 60 mld dol. Poza wsparciem dla Alipay, Ant Financial prowadzi największy na świecie fundusz rynku pieniężnego, Yu’e Bao i porównywarkę kredytów. Natomiast, za popularyzację pożyczek peer-to-peer odpowiada m.in. Lufax. Jest to największa chińska platforma P2P łącząca pożyczkodawców z pożyczkobiorcami. Według Financial Times, wartość firmy sięga 18,5 mld dolarów.

Oczywiście, to Stany Zjednoczone wciąż wiodą prym. Wyprzedzają wszystkie państwa bez wyjątku. Zarówno pod względem wielkości inwestycji jak i liczby fintechów. Są liderem praktycznie w każdej kategorii, od udzielania pożyczek po zarządzanie depozytami oraz inwestycjami. Od 1998 roku, w USA zainwestowano ponad 7 mld dol. w 260 firm fintechowych, podczas gdy w Chinach przeznaczono 6 mld dol. na raptem siedem firm.

Według ekspertów, przyszłość bankowości (najpewniej za 50 lat będziemy mówili nie o bankingu 4.0, a financingu 4.0) leży w ogólnym dostępie do usług finansowych. Financing 4.0 będzie dostępny dla wszystkich. Jedynym wymogiem będzie smartfon. Obecnie, coraz częściej mówimy o pożyczkach społecznościowych, mikrofinansowaniu dla małych firm czy mikrokredytach. Wszystkie te rozwiązania nie byłyby dostępne, gdyby nie rozwój technologii finansowych. Dzisiaj, wiele fintechów oferuje pożyczki czy kredyty klientom zagrożonym wykluczeniem finansowym, czyli osobom, które dla dużych graczy z sektora finansowego, są po prostu niewiarygodne. Przykładem takiego fintechu jest Kreditech (wspierany przez Petera Thiela, współtwórcę PayPala). Firma oferuje pożyczki osobom bez historii kredytowej. Pożyczkodawca dokonuje oceny wiarygodności kredytowej na podstawie danych dostępnych online. Kreditech zebrał prawie 0,5 mld dolarów w kolejnych rundach finansowania – jak wynika z danych Crunchbase. Innym przykładem jest chociażby LendUp udzielający krótkoterminowych pożyczek, które mają promować dobre zachowanie kredytobiorcy. Coraz popularniejsze stają się także fintechy promujące odpowiedzialność finansową. Dzięki uczeniu maszynowemu, platformy fintechowe tworzą szczegółowe scenariusze, kiedy powinniśmy przejść na emeryturę, kiedy zdecydować się na zakup mieszkania czy wziąć pożyczkę na studia. Niektóre firmy, takie jak LenddoEFL tworzą dokładne profile behawioralne, dzięki którym można ocenić czy dany klient będzie miał problemy ze spłatą zobowiązania czy rozliczy się z pożyczkodawcą przed terminem.

>>> Czytaj też: Polskim fintechom potrzebny jest ekosystem

Wiele ciekawych rozwiązań proponowanych jest także nad Wisłą, mimo ogromnej konkurencji ze strony banków. Polski sektor finansowy jest jednym z najbardziej innowacyjnych w Europie. Niektórzy eksperci, w mniej bądź bardziej ironiczny sposób, twierdzą, że polskim fintechem są banki. Chociaż przedsiębiorstwa z tego sektora skutecznie walczą o swoją pozycję i starają się m.in. reagować na bieżące potrzeby rynku. W dobie śmiesznie nisko oprocentowanych lokat, fintechy wkraczają z własnymi propozycjami pomnażania gotówki (np. firma Cashy). Niektóre oferują tańszy i efektywniejszy transfer pieniężny (np. Azimo), odpowiadają za cyfrowy obrót gotówki w oparciu o blockchain (np. Billon) czy tworzą własne metody identyfikacji (np. VoicePIN) – wszystkie trzy odniosły sukces za granicą. Natomiast, polski pożyczkodawca Creamfinance znalazł się w ubiegłym roku na liście 100 najbardziej obiecujących fintechów świata stworzonej przez KMPG i H2 Ventures. Obecnie, jesteśmy liderem w Europie Środkowo-Wschodniej, pod względem potencjału rozwoju technologii finansowej. Czy w ciągu najbliższych 50 lat będziemy mogli konkurować z Chinami i USA? Niewykluczone.

Założenie firmy i wejście na rynek nie jest trudne, sztuką jest wypracowanie i utrzymanie skali. A to jest możliwe dzięki współpracy z bankami, które są bardzo silnym graczem na rynku fintech w Polsce – puentuje Brunon Bartkiewicz.

Mały rynek, wielkie możliwości

4 mld dol – tyle obecnie wynosi globalna wartość rynku fintech (w Polsce sięga ponad 4 mln dol). Jednak jak przewiduje KPMG, w ciągu dwóch lat ma się podwoić. Jednocześnie inwestycje w startupy fintechowe sięgnęły ponad 17 miliardów w ubiegłym roku. A same banki na inwestycje w technologie finansowe wydały prawie 5 razy więcej: 19 mld dol – jak wynika z danych Citibank.

Więcej na temat fintechowej rewolucji dowiesz się na impact fintech'18. Dziennik Gazeta Prawna jest partnerem wydarzenia.