"Publiczne krytykowanie mnie przez kolegów z naszego obozu jest bardzo nie w porządku. Myślę, że tu powinna nastąpić jakaś refleksja. Co to znaczy, że ktoś nie inwestował w Warszawę? Czy to oznacza, że zarzuca nam się, że cokolwiek robiliśmy? Gdybyśmy nic nie zrobili i nic nie zainwestowali, to zarzucano by nam, że przez bezczynność przegraliśmy. Jest też taka teza, którą rozsiewają nasi, tzw. analitycy, czyli Adam Bielan i prof. Paruch, z której wynika, iż nasza kampania była aż taka dobra, że elektorat liberalny się przestraszył i ruszył do wyborów głosować" - powiedział Jaki w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

"Prawda jest taka, że jeżeli weźmie się pod uwagę twarde dane, to tezy pana Bielana i prof. Parucha nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Warszawa była dopiero na siódmym miejscu jeśli chodzi o wzrost frekwencji. Wyższa frekwencja była choćby w Poznaniu czy Bydgoszczy, gdzie kampanii nie prowadzono tam w podobnym stylu, jak w Warszawie. Patryk Jaki nie startował na prezydenta tych miast. Wysoka frekwencja pojawiła się we wszystkich miastach, a nie tylko w Warszawie" - dodał polityk.

Jaki podkreślił też, że jego wynik w pierwszej turze warszawskich wyborów był lepszy "niż ten, który uzyskał Andrzej Duda w Warszawie w 2015 rok" podczas wyborów prezydenckich.

Jego zdaniem ostatnie wybory w Warszawie zostały jednak rozstrzygnięte w pierwszej turze z dwóch powodów: "Nie miałem wpływu na to, jak wyglądała kampania +centralna+. Spadki PiS w sondażach pojawiły się po ujawnieniu przez Onet tzw. taśm Morawieckiego. Na koniec doszła jeszcze kwestia rzekomego Polexitu. Na te dwa trendy, które w Warszawie okazały się niezwykle mocne nie miałem żadnego wpływu". Jednocześnie Jaki określił te "dwa trendy" mianem "manipulacji" mediów: Onet.pl i TVN.

Spytany, czy ma żal do partii i obozu władzy odpowiedział: "Mam żal tylko do ludzi z naszego obozu, którzy dzisiaj i to publicznie, zamiast wykorzystać potencjał warszawskich wyborów, próbują szukać dziury w całym. To bardzo przeszkadza. Przecież o głosy wciąż walczą kandydaci Zjednoczonej Prawicy. Niektórzy +eksperci+ w naszym obozie tworzą sztuczne podziały". (PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk