Premier w rozmowie z portalem odniósł się do doniesień medialnych, według których rozbieżne są stanowiska Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego szefa MS, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Morawiecki zwrócił uwagę, że należy spojrzeć na pismo MSZ w całości. "Nie ma tam mowy o sprzeciwie wobec stanowiska prokuratora generalnego. Wręcz przeciwnie – MSZ wyraźnie pisze, że Trybunał Konstytucyjny może orzekać w sprawach zgodności umów międzynarodowych z Konstytucją – a traktat unijny jest niewątpliwie umową międzynarodową" - powiedział.

Zdaniem szefa rządu to - jak mówił - "dość absurdalne zamieszanie" wynikało z przytoczonych przez MSZ poglądów niektórych prawników, którzy uważają, ze TK nie powinien badać prawa unijnego.

"Tylko znowu polecam zajrzeć do tego pisma – tam jest wyraźnie napisane, to dosłowny cytat, że taki pogląd +nie wynika z konstytucji+" - zauważył. "Niektóre media opisały tylko ten ostatni pogląd i stwierdziły – nie wiem na jakiej podstawie, bo w tym piśmie nic takiego nie ma – że MSZ go podziela" - dodał premier.

Na pytanie, czy polski TK powinien jednak zrezygnować z badania zgodności prawa unijnego z konstytucją, Morawiecki odparł: "Nie mam żadnych wątpliwości że Trybunał Konstytucyjny może i powinien badać zgodność Traktatów z naszą Konstytucją". "To wynika wprost z art. 188 pkt 1. Ten przepis jest jednoznaczny. +Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach zgodności ustaw i umów międzynarodowych z konstytucją+ – jaśniej chyba nie da się tego w prawie zapisać" - podkreślił.

Zaznaczył też, że kontrola wyroków TSUE to "codzienność również w innych krajach członkowskich", czego według premiera najlepszym przykładem są Niemcy. "Jest cała seria orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe, już od lat 70., który stwierdza, że kompetencje unijnego Trybunału Sprawiedliwości są ograniczone tylko do spraw, które wynikają z unijnych traktatów" - wskazał.

"W jednym z ostatnich takich orzeczeń, tzw. sprawie Honeywell z 2010 r., niemiecki Trybunał Konstytucyjny stwierdził jasno: krajowy sąd konstytucyjny jest nie tylko uprawniony, ale wręcz zobowiązany do tego by kontrolować, czy TSUE nie wychodzi poza kompetencje, które państwa członkowskie przyznały mu w traktacie" - powiedział premier.

Jak mówił, jest to też jedna "z naczelnych zasad prawa europejskiego". "Tak zwana zasada przyznania, art. 5 Traktatu o UE. Organy Unii, w tym także TSUE, nie mogą działać w obszarach zastrzeżonych dla państw członkowskich. A jednym z takich obszarów jest właśnie sądownictwo" - dodał.

Na uwagę, że opozycja zarzuca rządowi "ciężką pracę" na polexit, premier odparł, że trudno mu to zrozumieć. "Niemcy od ponad 40 lat spierają się z unijnym Trybunałem o to, jakie są jego kompetencje" - zauważył. Przypomniał, że w piątek w Warszawie będzie widział się z kanclerz RFN Angelą Merkel. "Mogę ją o to zapytać, ale nie wydaje mi się, żeby mieli zamiar wychodzić z tego powodu z Unii Europejskiej" - dodał.

Premier zaznaczył, że w całej Unii jest kilkadziesiąt wyroków TSUE, które nie są wykonywane przez różne państwa. "I nie jest to Polska ani kraje naszego regionu, a Grecja, Włochy, Hiszpania. Polska wykonała wszystkie wyroki" - powiedział.

"Trzymajmy się faktów, a nie emocjonalnych wypowiedzi, oderwanych od realiów funkcjonowania instytucji unijnych i praktyki działania poszczególnych państw członkowskich" - zaapelował Morawiecki.(PAP)