W oświadczeniu dla mediów podkreślono, że wywołane przez aktywistów z grupy Extinction Rebellion (Rebelia przeciwko wyginięciu) zakłócenia w ruchu i funkcjonowaniu stolicy są "nie do przyjęcia", a policja "absolutnie rozumie obawy tych, którzy je odczuwają".

Jak podkreślono, cztery duże grupy demonstrantów - na moście Waterloo, skrzyżowaniu Oxford Circus przy głównej ulicy handlowej Oxford Street, a także w pobliżu brytyjskiego parlamentu i przy łuku triumfalnym Marble Arch - były pilnowane łącznie przez ponad tysiąc funkcjonariuszy.

Dodano, że pierwsze trzy zgromadzenia są nielegalne, a policjanci dalej będą dokonywali zatrzymań, choć - jak zaznaczono - jest to utrudnione, ponieważ wielu protestujących leży na ziemi lub jest wręcz przywiązanych czy przyklejonych do różnych obiektów na ulicach.

W miejscu głównej demonstracji na Oxford Circus postawiono także wielką różową łódź, która - jak napisano - "wydaje się przywiercona do podłoża", a grupy aktywistów przywiązały się łańcuchami do stojących ciężarówek.

Reklama

Policja metropolitalna ostrzegła również, że przeciągające się protesty "nadwerężają" jej możliwości i zmuszają do wydłużenia godzin pracy funkcjonariuszy, a także odwołania urlopów przed Świętami Wielkanocnymi.

"Protestujący muszą zrozumieć, że ich demonstracje oznaczają, iż policjanci muszą się odrywać od swych głównych, lokalnych obowiązków, które zapewniają bezpieczeństwo w Londynie, co będzie miało konsekwencje w najbliższych tygodniach i miesiącach w formie odbierania urlopów i nadgodzin" - ostrzeżono.

Jednak Scotland Yard zaznaczył też, że jest przygotowany do dokonywania dalszych zatrzymań, w tym w związku z zapowiadanymi przez grupę na piątek planami zakłócenia funkcjonowania położonego na zachodzie miasta najruchliwszego lotniska w Europie, Heathrow.

"Mamy wprowadzone w życie plany, które pozwolą nam na skierowanie tam znaczącej liczby funkcjonariuszy i podjęcie stanowczych działań wobec wszelkich protestujących" - zapewnił, oddając, że z prośbą o wsparcie zwrócono się do sił policyjnych z innych części kraju.

"Lotnisko jest częścią infrastruktury narodowej i nie pozwolimy na to, by nielegalne działania wywołały dalsze zakłócenia i trudności dla tysięcy podróżujących w okresie Świąt Wielkanocnych, w tym wielu rodzin" - napisano.

Plany protestu wokół Heathrow skrytykował także burmistrz Londynu Sadiq Khan, który powiedział, że jest nimi "głęboko zaniepokojony", i ocenił je jako "niebezpieczne, nielegalne i wywołujące nieakceptowalne komplikacje dla policji i miasta".

"Popieram demokratyczne prawo do pokojowego protestowania i zgadzam się z tym, że rządy muszą robić więcej, aby walczyć ze zmianami klimatu, ale te protesty zagrażają teraz bezpieczeństwu londyńczyków" - dodał.

Również w czwartek sąd podjął decyzję o przedłużeniu do połowy maja tymczasowego aresztu demonstrantom, którzy w poniedziałek zniszczyli drzwi wejściowe do siedziby potentata rynku paliwowego, brytyjsko-holenderskiej firmy Shell. Organizatorzy akcji tłumaczyli, że decyzja o takim działaniu została podjęta celowo, by proces w tej sprawie był kolejną okazją do zwiększenia świadomości zagrożeń związanych ze zmianami klimatu.

Niedawno przedstawiciele Extinction Rebellion rozebrali się w brytyjskiej Izbie Gmin, próbując przerwać jedną z debat dotyczących planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej.