„Mamy w tej chwili dowody na to, że 10-15 proc. personelu +pierwszej linii+ uodporniło się na wirusa bezobjawowo. Dzięki wykonywaniu badań serologicznych zyskujemy wiedzę, w którym punkcie epidemii jako instytucja jesteśmy, jaki charakter ma nabyta odporność oraz jaki w rezultacie jest nasz poziom odporności, względnie patrząc z innej perspektywy, podatności na patogen odpowiedzialny za obecną epidemię” – stwierdził dyrektor WIM.

Dodał też, że badania diagnostyczne prowadzone wśród personelu – genetyczne i serologiczne – pod kątem wykrywania zakażeń koronawirusa w jego placówce, są jednym z priorytetowych elementów programu walki z epidemią.

„Testy genetyczne wykonujemy w naszym szpitalu w odniesieniu do wszystkich osób uczestniczących w opiece nad chorymi. Serologiczne przewidziane są dla +pierwszej linii+ oraz reprezentatywnej 300 osobowej grupy pracowników, jako element oceny populacji naszej instytucji” – wyjaśnił w rozmowie z PAP prof. Gielerak.

Równocześnie zaznaczył, że w momencie przywracania kolejnych świadczeń w szpitalu - tych wstrzymanych bądź ograniczonych w wyniku epidemii – zakres badań diagnostycznych wśród personelu szpitala „automatycznie się poszerzy”.

Reklama

Uogólniając aspekt przeprowadzania badań serologicznych, które wykrywają obecność przeciwciał i tym samym pokazują, czy osoba uzyskała odporność na patogen powiedział, że jest to bardzo ważne dla oceny stopnia rozprzestrzeniania się epidemii, a w dłuższej perspektywie pozwoli nam również ocenić, na ile uzyskana jednostkowa odporność jest trwała i od jakich dokładnie czynników zależy.

„SARS typ pierwszy dawał odporność na poziomie od roku do 10 lat. Tutaj nie wiemy. SARS-CoV-2 ma więcej podjednostek białkowych, więc teoretycznie powinien dawać dłuższą odporność, ale to przypuszczenie wymaga weryfikacji w praktyce” – powiedział Gielerak.

>>> Czytaj też: Biurokracja ważniejsza od uczniów. Wypełnianie tabelek zajmuje więcej niż przygotowanie lekcji