W USA udział węgla w miksie energetycznym największej sieci w kraju spadł od lutego o 5 pkt proc. Ilość produkowanej energii w elektrowniach gazowych oraz na farmach wiatrowych nie uległa zmianie. W Europie analogiczny udział węgla spadł o 2 pkt proc. Nawet w Chinach i Indiach, gdzie węgiel nadal jest dominującym paliwem, jego znaczenie maleje.

Wszystko sprowadza się do kosztów. Wytwarzanie energii z węgla jest w wielu miejscach znacznie droższe niż z gazu czy OZE. Jest zatem w pierwszym z kolei wypychanym z rynku paliwem, gdy spada popyt. Obecny kryzys gospodarczy to dobra wiadomość dla polityków i aktywistów dążących do wyeliminowania węgla jako źródła energii. Proces ten trwa już od dawana, teraz jednak znacznie przyśpieszył.

- Koniec istnienia węgla zbliża się coraz szybciej – powiedziała analityk rynku mocy Hannah Newstadt.

Węgiel odpowiada obecnie za jedynie 14 proc. energii generowanej przez ogromną sieć energetyczną zaopatrującą 65 milionów osób na obszarze od Illinois do New Jersey. Jeszcze w lutym odsetek ten wynosił 20 proc.

Produkcja węgla spadła w USA w ciągu ostatnich trzech tygodni aż o 21 proc. Drugi największy dostawca tego surowca w tym kraju, firma Arch Coal, zapowiedziała, że wdraża program masowych zwolnień. Jej cała załoga zmniejszy się o 30 proc. Elektrownie są związane umowami z producentami węgla, ale duża jego część jest dla nich bezużyteczna i składowana. Górnictwo otrzymało niezwykle mocny cios także w Niemczech.

Reklama

Węgiel nie wytrzymuje konkurencji z gazem ziemnym. Krótkoterminowy końcowy koszt wygenerowania jednej megawatogodziny energii z węgla wyniósł w ostatni weekend marca od 31,8 do 33,5 dol. W przypadku gazu to tylko 25,3 euro. Tak duże różnice wynikają w dużej mierze z wysokich cen pozwoleń na emisję dwutlenku węgla. Do tego należy dodać gwałtowny spadek cen gazu ziemnego, który wyniósł od początku listopada 35 proc.

>>> Polecamy: 70 proc. wody w Polsce zużywane jest na potrzeby energetyki