Rzecznik Praw Rodziców uruchomił specjalną infolinię dla rodziców, którzy nie chcą, by ich dzieci szły do pierwszej klasy.
Antek 2 lipca 2014 r. skończy sześć lat. A to oznacza, że we wrześniu powinien iść do pierwszej klasy. Paradoksem jest, że gdyby urodził się trzy dni wcześniej, decyzję o posłaniu go do szkoły podejmowaliby jego rodzice. Obowiązek szkolny obejmuje bowiem wszystkie dzieci, które urodziły się od 1 stycznia do 30 czerwca 2008 r.
Rodzice Antka nie chcą posłać go do pierwszej klasy także z tego względu, że jest wcześniakiem – urodził się w siódmym miesiącu ciąży. Z tego powodu może mieć problemy z nauką. Podobnie zresztą uważają panie w przedszkolu, do którego chodzi chłopiec. Jedyną szansą na opóźnienie jego inicjacji szkolnej byłoby oficjalne odroczenie, musiałaby je jednak wydać poradnia.
– Ale rejonowa placówka prawdopodobnie nie będzie chciała tego zrobić. Antek to inteligentny chłopak, więc wcześniactwo może nie być wystarczającym argumentem – opowiada jego mama.
Im bliżej września, tym popularniejszy staje się temat odroczeń. W jednej ze stołecznych podstawówek podczas dni otwartych większość rodziców pytała dyrekcję nie o to, jak placówka jest przygotowana do nauki sześciolatków, lecz o to, w jaki sposób dzieci mogą otrzymać odroczenie. I czy szkoła będzie je honorować.
Rzecznik Praw Rodziców, czyli organizator akcji „Ratuj maluchy”, opublikował na swoich stronach specjalny poradnik dla rodziców w tym zakresie. – Dzwoni tak dużo osób z pytaniami o odroczenia, że musieliśmy otworzyć specjalną infolinię – przyznaje Karolina Elbanowska. Największy problem, jak wynika z analiz Rzecznika, mają rodzice dzieci z zaburzeniami, np. niedosłuchem, albo właśnie wcześniaków. – Nie wiedzą, co robić – mówi Elbanowska. Dodaje, że niektórzy twierdzili, iż szkoła nie chciała im uznać odroczenia.
Najwięcej kontrowersji budzi kwestia poradni niepublicznych. Ministerstwo Edukacji Narodowej oficjalnie potwierdziło, że także one będą mogły wydawać odroczenia. Do Sejmu już trafiła ustawa, która to usankcjonuje. A rodzice nie kryją, że liczą na to, iż za 400 zł uda im się dogadać z prywatną poradnią. Mama Antka już zaczęła poszukiwania zaprzyjaźnionego psychologa.
Na razie rodzice dzieci, które kończą niebawem 6 lat, zgłaszają się do swoich rejonowych placówek. – Najczęściej od razu wnioskują o odroczenie obowiązku szkolnego, a nie o ocenę gotowości szkolnej – przyznaje Marzenna Czarnocka, kierownik poradni psychologiczno-pedagogicznej na warszawskim Targówku.
Tymczasem eksperci podkreślają, że ocenę gotowości powinno się zostawić poradni. Zostawienie dobrze rozwiniętego dziecka w przedszkolu może mu zaszkodzić.
– Nie ma nic gorszego niż rozleniwianie dziecięcego umysłu. I w przedszkolu, i w szkole – uważa pedagog prof. Elżbieta Gruszczyk-Kolczyńska.