Wybory prezydenckie podzieliły Polskę na pół? Nic bardziej mylnego

30 maja 2015, 07:01
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Dziennikarze i politycy lubią mówić o Polsce nieodwracalnie pękniętej na pół. Nic dziwnego – podział daje im zarobić. Sęk w tym, że jest coraz mniej prawdziwy.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (10)

  • Gość(2015-05-30 10:00) Zgłoś naruszenie 00

    To model który ktoś specjalnie lansuje. Są miasta po zachodniej stronie gdzie 57% głosowało na A i 43% na B, ale są takie że było odwrotnie. W mojej ocenie ta metoda antagonizuje a może komuś o to chodzi.

    Odpowiedz
  • mikisa(2015-05-30 10:09) Zgłoś naruszenie 00

    njusłika nie trawię, podobnie jak jego zaangażowanego redaktorzynę liska

    Odpowiedz
  • Cybuch(2015-05-30 10:23) Zgłoś naruszenie 00

    Po pierwsze to głosowało jak zawsze około 50% ludzi co już oznacza w większości przypadków mniejszość która wybiera i na podstawie których robi się analizy polityczne. Do tego jest szeroki ruch oddawania nie ważnych głosów lub świadomego niegłosowania.
    Jakby jakaś partia na prawdę miała wielkie poparcie w jakimś regionie widać by to było nawet po frekwencji.

    Odpowiedz
  • Mikolaj (bez polskich znakow w klawiaturze - UK)(2015-05-30 10:46) Zgłoś naruszenie 00

    Na podkarpaciu wygral Duda najwieksza roznica glosow - a byl to zabior Austro-Wegierski i opis "zindustrializowani", "bogatsi", "mniej związani z Kościołem" nie pasuje do opisu tego regionu i zabioru.
    Czy moglibyscie pisac bardziej rzetelne artykuly?

    Odpowiedz
  • pracuś(2015-05-30 11:59) Zgłoś naruszenie 00

    Przecież zabór austriacki to też była bieda. Mieli tam więcej autonomii ale była bieda na Podkarpaciu. Sądecczyzna to też biedne rejony były i są. Jedynie miasto Kraków było enklawą i tak zostało do dziś.

    Odpowiedz
  • Sulfur(2015-05-30 12:11) Zgłoś naruszenie 00

    "Taka ordynacja będzie w Polsce wyłącznie dzielić, bo zwycięski kandydat bierze w niej wszystko "
    Demokracja ZAWSZE dzieli, ZAWSZE konfliktuje, więc pan doktor trochę bajdurzy.
    Ciśnienie Polaków na jedność jest czymś DOBRYM, bo to oznacza że zamiast rzucać się sobie do gardeł przy urnach i całej tej demokrackiej mentalności tyranii większości jest szansa na autentyczne przekonywanie ludzi i komunikację.
    Demokracje zawsze implodują, jeśli jedyne, na czym się opierają to głosowanie.

    Odpowiedz
  • to ja - element Polski A(2015-05-30 12:26) Zgłoś naruszenie 00

    "...głosującą na Dudę *************** "
    lat 66
    studia techniczne
    studia nauczycielskie
    studia prawnicze
    egzamin państwowy z angielskiego
    - głosowałem na Dudę, bo tak mi podpowiada rozum, doświadczenie i wiedza

    Odpowiedz
  • Gość(2015-05-30 18:28) Zgłoś naruszenie 00

    Podział geograficzny elektoratów widzę wg zupełnie innego klucza: zachód to ziemie odzyskane, gdzie ludność napływowa z powojennych przesiedleń przeważa nad miejscową, a więc tradycje i więzi lokalne są dużo słabsze. Wszystko zgodnie z doktryną Stalina - jeśli oderwiemy naród od korzeni, będzie osierocony i tym samym dużo bardziej podatny na manipulację serwowaną przez jedynie słuszną propagandę. Wschód i południe to rejony, gdzie te same rodziny żyją od pokoleń, takiemu narodowi trudno coś na siłę wmówić, bo polega na własnym osądzie.

    Odpowiedz
  • Raszid(2015-05-30 23:49) Zgłoś naruszenie 00

    Podkarpacie to dawny zabór austro-węgierski! Zaś tych kilka gmin na Podlasiu jest zamieszkana w połowie, albo w większości, przez prawosławnych, w większości Białorusinów, którzy głosują tradycyjnie na komuchów i tych którym do nich bliżej. Na marginesie: dziwią się potem, że się za nimi nie przepada, ale cóż dzięki temu przeszli od czabanów do komendantów, sekretarzy, burmistrzów,,,

    Odpowiedz
  • nadir5(2015-05-31 20:18) Zgłoś naruszenie 00

    Co do podziału na wschód-zachód i tego że na zachodzie mieszkają przesiedleńcy więc tradycje i więzi są słabsze to drogi kolego trafiłeś kulą w płot. Jedyna różnica to to że zachód jest bardziej mobilny i rzutki w interesach, bardziej otwarty na nowe. W porównaniu do wschodu oczywiście. Wschód jest dogmatyczny i wierzy dalej w autorytarną władzę. Dlatego wygrywają tam katolickie partie. Zauważ że kościół z samej zasady jest autorytarny i antydemokratyczny. Ja to tak widzę.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze