Ukraina się wyprzedaje. Polska może włączyć się do gry

13 czerwca 2015, 05:30
Źródło:obserwatorfinansowy.pl

Ogłoszony przez ukraiński rząd program prywatyzacji nie przyniesie spodziewanych efektów finansowych, pozwoli za to podzielić resztki publicznego majątku między konkurujące grupy wpływów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by do gry o wielką stawkę włączyła się również Polska.

wróć do artykułu

Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (15)

  • Pirelli(2015-06-13 09:35) Zgłoś naruszenie 10

    Panie redaktorze, POlska czyli kto ? Rząd ? Który daje się nagrywać przez kelnerów ?!! , ma wejść do gry ?
    Gdzie w grę wchodzą miliony €, struktury mafijne i inne służby.
    POlski rząd czy ten czy tamten to chłopcy w krótkich spodenkach, geopolityka jest im obca, może nawet mylą ją z geodezją

    Odpowiedz
  • [ja!](2015-06-14 08:15) Zgłoś naruszenie 00

    „Według doniesień ukraińskich mediów trwają zakulisowe rozmowy rządu z władzami USA – premier Arsenij Jaceniuk ma gorączkowo lobbować na rzecz wykupienia resztek pozostającego w rękach państwa postsowieckiego kompleksu przemysłowego przez firmy amerykańskie.”
    „Patrząc na desperackie plany prywatyzacyjne ukraińskiego rządu i łacząc je z zapowiedziami polskiej premier Ewy Kopacz o chęci udzielenia Ukrainie 100 mln euro wsparcia, trudno nie dojść do wniosku, że rozsądniej byłoby wykorzystać te pieniądze na kupno za stosunowo niewielką kwotę paru co ciekawszych firm.”

    Całkiem sensowny argument, pod warunkiem, że kierowany jest w stronę równie sensownego rządu (tu i teraz: premier wyciągnięta z kapelusza = ten ciągły strach niekompetencji w oczach + łzy w oczach [ostatnia sprawa — groteskowy choćby brak poczucia skali własnej autokompromitacji w wypowiedzi o werbowaniu partyjnych hejterów] + będąca konsekwencją podatność na wpływy wszelkiego rodzaju pseudoekspertów-lobbystów).

    Czyli stara giełdowa zasada — „kupuj, gdy leje się krew” (tu niestety nawet zbyt dosłownie, co jest nb. odpowiedzią dla prezydenta Rosji, którego publicznie dziwi różna reakcja na integrację ze strony UE, a na integrację Rosji, między którymi on nie widzi różnicy [mimo zniszczenia mi wakacji na Krymie]. My natomiast, pewnie ze względu na panującą u nas ideologię, wciąż jednak dostrzegamy pewną różnicę w integracji prowadzonej z inicjatywy Rosji: ~10.000 zabitych [w tym pasażerów boeinga 777], ~100.000 pozbawionych dobytku całego życia i ~1.000.000 wypędzonych. Ot, taka estetyczna różnica między cywilizacjami…)

    Tu jednak wystarczy odrobina rozumu, nie trzeba więc już nawet przypominać Możejek, Petrolinvestu, zagranicznych „inwestycji” KGHM, PIR (Ch-D-i-K-K) itd., by wiedzieć, że połączenie „inwestycje państwowe” + możliwość sabotowania „inwestycji” ze strony państwa-gospodarza (lub nawet państw trzecich — nigdy nie zapominajmy, że tzw. „zysk” wielu państwowych przedsiębiorstw jest decyzją czysto administracyjną — ustanowieniem pewnych przywilejów, realizacją obowiązków, urzędowym ustaleniem cen i opłat — wyniki finansowe takich „biznesów” w całości zależą od humoru realnej władzy) to raczej mało perspektywiczna inwestycja, na którą trudno byłoby stawiać własne pieniądze na jakichś CDS-ach, czy u bukmachera. Tzw. „robienie państwowych interesów” może przypominać gigantyczny miraż roztaczany przez mainstreamowe media, które niby mieliśmy robić na irackiej ropie zaraz po wysłaniu tam swojego kontyngentu wojskowego — wielkich protestów nie było.

    Ale oczywiście jakieś zabezpieczenie kredytu zawsze jest lepsze, niż tylko nieskalana renoma i gospodarcza wiarygodność Ukrainy, jednak zabezpieczeniem powinny być raczej takie instrumenty, które najtrudniej byłoby sabotować choćby ze strony nowego układu politycznego. Mogłoby się nawet okazać, że „czyste” zobowiązanie państwa, którego można dochodzić na arenie międzynarodowej, ma większa wartość, niż inwestycja, której celowo wartość doprowadzono do wartości ujemnej (straty).

    Odpowiedz
  • [ja!](2015-06-14 08:26) Zgłoś naruszenie 00

    Tymczasem na Ukrainie nawet nieruchomości nie mają tego waloru, co gdzie indziej, np. w Grecji. W ubiegłym roku na fali rewolucyjnego entuzjazmu podjarani funkcjonariusze mediów nakręcali: „Ukraina potrzebuje planu Marshalla, takiego jaki kraje Europy Zachodniej otrzymały od USA po II wojnie światowej!”

    A ja na to odpowiadałem spokojnie, że Plan Marshalla został ustanowiony jednak _P_O_ _W_Y_G_R_A_N_E_J_ _W_O_J_N_I_E_. Póki Ukraina nie wygrała swojej wojny, jak można zacząć sypać w nią bezzwrotne pieniądze? Jak można zacząć inwestować np. w Odessie, kiedy nie ma nawet gwarancji, że już wkrótce (oczywiście w ramach „integracji”) nie zostanie zamkniętym rosyjskim okręgiem wojskowym? Dlatego pierwszą rzeczą, której potrzebuje Ukraina nie jest Plan Marshalla, ale _R_E_A_L_N_E_ gwarancje bezpieczeństwa, przynajmniej zachowania kontroli nad obecnym terytorium (i narastające sankcje do czasu zwrócenia reszty).

    Wciąż bombardowani jesteśmy informacjami o skali ewakuacji realnego kapitału biznesowego z Rosji, a czasem też i z Ukrainy. To pokazuje prawdziwy kierunek zasobów finansowych szukających optymalnej alokacji.

    I tu powracają interesy oraz możliwości największych graczy. USA i Wielka Brytania już teraz mają obowiązek dowolnymi środkami przywrócić Ukrainie kontrolę nad terytorium sprzed 1 I 2014 — same się do tego zobowiązały (a póki co, z każdym dniem wciąż niżej spada wiarygodność wszystkich pozostałych ich zobowiązań) — a co więcej — obydwa te państwa posiadają wystarczające środki, by samodzielnie zadbać o bezpieczeństwo swoich „inwestycji” na Ukrainie. My takich możliwości jeszcze nie mamy, dlatego nasze inwestycje na Ukrainie pozostaną inwestycjami wybitnie podwyższonego ryzyka.

    (Swoją droga to nawet ciekawe, czy byłoby zainteresowanie ze strony prywatnych kupców ryzykowną inwestycję w ukraińską ziemię rolną z odległą perspektywą zamiany w unijną ziemię rolną i jeszcze mniejszą szansą na objęcie ograniczonymi dopłatami gruntowymi [innym dochodowym biznesem, przynajmniej do kolejnej zmiany dyrektyw, są „brudne” dobra zakazane przez represje unijne, np. emisję CO2]. Oczywiście indywidualne koszty transakcyjne są na to zbyt duże — konieczność rozpoznawania zmieniającej się sytuacji prawnej, obowiązków, opłat, terminów… itd., ale tu wraca pierwszy warunek — w sytuacji istnienia realnego popytu oraz posiadania sensownego rządu [czyli nie dziś — niestety szansa ucieka i nigdy nie wraca] byłaby możliwa umowa międzypaństwowa i ustanowienie agencji „tłumacząco-transferująco-gwarancyjnej”, m.in. stabilność uwarunkowań prawnych i procesów odszkodowawczych w przypadku zmiany przepisów [coś na kształt wąskotematycznego odpowiednika traktatu TTIP], która dla inwestorów z danego kraju kreowałaby gwarantowane środowisko językowo-prawno-biznesowe pośredniczące we wszystkich bieżących sprawach. W tym przypadku oczywiście konieczne są korzyści skali — w drobnej sprawie skórka niewarta wyprawki).

    Co do współpracy w energetyce jądrowej — ekspertem nie jestem, ale nie wykluczam, że ukraińskie know-how ma wartość, ale tylko pod warunkiem wybrania również tamtejszej technologii reaktorów, na co, zdaje się, do tej pory zupełnie się nie zanosiło.

    Odpowiedz
  • d111(2015-06-13 11:49) Zgłoś naruszenie 00

    putin na takie wyprzedanie ziem slowianskich nie pozwoli, za 12mies ukraina nie bedzia miala dostepu do morza

    Odpowiedz
  • abc(2015-06-13 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Niezłe żarty, typowo manipulacyjny tytuł. Jak Polska ma się włączyć w kupowania czegoś skoro sama jest wyprzedana?. Chyba że chodzi o uwłaszczoną agenturę na Polakach oraz obcy kapiał z szyldami polskimi.

    Odpowiedz
  • A(2015-06-13 14:05) Zgłoś naruszenie 00

    Nadchodzi rozbiór Ukrainy tak jak kiedyś rozgrabili ci za***ni solidarnościowcy.

    Odpowiedz
  • uulka(2015-06-13 14:28) Zgłoś naruszenie 00

    Polska czyli polscy prywatni inwestorzy, ty ciołku "Pirelli" ! :)

    Odpowiedz
  • Pirelli(2015-06-13 14:36) Zgłoś naruszenie 00

    Polscy prywatni inwestorzy wolą inwestować w stabilniejszym regionie np. Afryce, ciołku uulka

    Odpowiedz
  • uulka(2015-06-13 14:56) Zgłoś naruszenie 00

    "stabilny" region Afryka. Buahahaha! Ale się uśmiałem! Kongo, Algieria, Libia, Etiopia, Erytrea czy Czad ???

    Odpowiedz
  • uulka(2015-06-13 14:58) Zgłoś naruszenie 00

    taka sprzedaż zakładów Europie Zach. da gwarancję Ukrainie, ze będzie ją bronić. Kasa, kasa, kasa!

    Odpowiedz
  • Pirelli(2015-06-13 18:44) Zgłoś naruszenie 00

    Do uulka: Pewnie dlatego że jest w Afryce niestabilnie, Chiny inwestują tam ogromne pieniądze.

    Niewiele wiesz o swiecie, a wydaje Ci się że coś wiesz, przypadłość wielu przedszkolaków

    Odpowiedz
  • uulka(2015-06-13 21:11) Zgłoś naruszenie 00

    Cisza!! Pirelli przemówił po raz kolejny !!! Wg rankingu najlepsze miejsca do inwestowania to Czad, Kongo i Burkina Faso. Pajacyk pirelli zjadł wszystkie rozumy Świata. Wszyscy inwestują w Afryce, afrykanie zarabiają krocie, Afryka to najlepszy rynek dla dóbr luksusowych. PS Nie bierz już tych prochów chłopie, bo robi się żal jak się czyta twoje wypociny :) Dobranoc.

    Odpowiedz
  • Adam(2015-06-13 22:08) Zgłoś naruszenie 00

    Nadchodzi ostatni rozbiór Ukrainy tak jak w Polsce po 89tym. Teraz staną się rynkiem zbytu dla zachodnich koncernów i tanią siłą roboczą za pół miski ryżu. O narodzie szykuj się do strzyżenia w czasie pokoju i na śmierć w czasie wojny wszystko w imię korporacyjnej demokracji. Totalitaryzm odwrócony. Jeszcze będziecie na kolanach błagać Putina by was wyzwolił z okupacji.

    Odpowiedz
  • ag(2015-06-14 15:22) Zgłoś naruszenie 00

    Autor artykułu lewituje w strefie ekonomicznych bajek i marksizmu. Jeśli prywatyzacja ma mieć sens ekonomiczny i strategiczny, a na Ukrainie właśnie ten sens zostaje wypracowywany w ramach demokratycznego dialogu (te spory i przepychanki to ten proces właśnie), to dodawanie do tego roszczeń Polski, "bo nam się należy za pomoc" wygląda jak smutny żart. Polska Ukrainie pomagała i pomaga głównie słownie, a jednocześnie robiła swoje interesy. 100 mln euro kredytu w większości w ogóle nie opuści kraju - to forma dofinansowania polskich firm, inwestujących na Ukrainie i kopia niemieckiej strategii zagarniania rynku z ominięciem ograniczeń WTO i UE. Strategia zresztą jak najbardziej słuszna, choć można by zrobić daleko więcej, tylko nie w tym kierunku, jak to sobie autor naiwnie wyobraża.

    Odpowiedz
  • 100% Polski Kapitał(2015-06-15 10:53) Zgłoś naruszenie 00

    Zapraszamy do polubienia i udostępnienia strony 100% Polski Kapitał! Jesteśmy nową inicjatywą, wspieramy polskie marki i polskich przedsiębiorców. Chcemy promować polskie produkty i usługi, a więc to wszystko co stanowi o silnej oraz zdrowej Polskiej Gospodarce!

    Już niedługo pojawimy się na sklepowych półkach. Szukajcie nas na opakowaniach! :)

    https://www.facebook.com/100procentpolskikapital

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze