Jak wychować człowieka wartego 13 mld dolarów. Errol Musk zdradza tajemnicę sukcesu syna

6 lipca 2015, 06:01
Źródło:Media

„Elon zawsze był introwertykiem. Jego przyjaciele świetnie bawili się na imprezach, pili i rozmawiali na różne interesujące tematy, a on wolał spędzać swój czas bibliotece, zaszyty pośród książek” – podkreśla Errol Musk, ojciec jednej z najbardziej niezwykłych postaci świata biznesu.  

wróć do artykułu

Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (8)

  • kfy(2015-07-06 07:39) Zgłoś naruszenie 12

    "...seniorowi udało się „przemycić” młodego Elona..." no i już mamy tajemnicę sukcesu

    Odpowiedz
  • Smok Zygmunta(2015-07-06 08:35) Zgłoś naruszenie 10

    " Zostawił tam syna i poszedł na hamburgery z jego bratem Kimabalem. – Kiedy po trzech godzinach wróciliśmy na miejsce, Elona już tam nie było – wspomina. Koniec końcu, Errol odnalazł swojego syna na jednym z uniwersyteckich korytarzy. Był on pogrążony w poważnej dyskusji z brytyjskimi profesorami. " Niczym mały Jezus w świątyni uczył mężów uczonych w piśmie. Ech żałosne budowanie mitologii herosów kapitalizmu XXI wieku...

    Odpowiedz
  • Myćko(2015-07-06 09:56) Zgłoś naruszenie 01

    ufff!! jednak tatuś (pewnie komuch) go pchnął... jesteśmy rozgrzeszeni z naszej bylejakości, taniego piwa żłopanego przed TV i goowno robienia...

    Odpowiedz
  • joanna(2015-07-06 14:09) Zgłoś naruszenie 21

    Tiaa, molem książkowym jest i Gates, był i Jobs. Zupełnie przypadkiem.
    Przypadkiem książki rozwinęły wyobraźnię, co, oczywiście, trudno sobie wyobrazić ludziom, którym jej nie rozwinęły.
    Oraz pojąć związek między brakiem innowacyjności w kraju, gdzie ponad połowa populacji nie przeczytała ani jednej książki w ub. roku a tą właśnie statystyką.
    "Popychający tatuś" to może posadę w gminie czy firmie załatwić ale nie 'załatwi" by synuś półanalfabeta był partnerem dyskusji dla profesora. Chociaż dla niektórych naszych profesorów to może i tak.

    Odpowiedz
  • coraz gorzej na tym forsalu(2015-07-06 17:22) Zgłoś naruszenie 10

    Artykuł jak z onetu, nie wynika z niego nic. Dno

    Odpowiedz
  • ba(2015-07-06 22:19) Zgłoś naruszenie 21

    Do joanna. Chyba sobie jajca robisz. Mylisz dwa zasadniczo różne zjawiska. Co innego mieć zacięcie i się starać, a co innego mieć dojścia i możliwości. Trzeba wybrać najlepszą szkołę, najlepszych nauczycieli. Naprawdę dziecko niewiele się nauczy w gimnazjum w Pipidówce, gdzie program nauczania ustala się z proboszczem.

    Odpowiedz
  • joanna(2015-07-07 07:17) Zgłoś naruszenie 30

    do ba
    nie mylę. Dziecko uczące się nawet w najbardziej dennym gimnazjum nadal może czytać, a nawet tym bardziej powinno. Nawet w pipidówkach są biblioteki jeśli ich zakup przekracza możliwości rodziców (choć internetowe antykwariaty dają spore możliwości nawet mocno niezamożnym).
    Dokładnie tą drogą parę znanych mi osób, które wychowały się na wsiach zabitych dechami, chodziły do szkól gdzie uczyły kucharki (autentyk) zrobiło niezła karierę i duże pieniądze.
    Polecam zapoznac sie z postacia neurochirurga Bena Carsona- byc może bedzie kandydował na prezydenta USA. Czarnego syna analfabetki, ktora zapisala go do biblioteki by nie ganiał z gangami. Podobną drogę przebyło sporo osób w i w naszym kraju.
    A wielu tych z "dojściami i możliwościami" nie potrafi ich wykorzystać bo nawet nie wyobraża sobie co mogłoby z nimi zrobić.
    Szkoła to nie jest miejsce, gdzie człowiek rozwija twórcze myślenie. Tam jedynie zdobywa podstawowe informacje. To są dwie różne sprawy.

    Odpowiedz
  • Lord-Q(2015-07-09 14:38) Zgłoś naruszenie 00

    Musk chodzil ze mna do szkoly :) w Pretorii byl w klasie maturalnej jak zaczynelam tam szkole PBHS

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze