Koniec ekonomii i prawa na studiach w Japonii. Nowy model edukacji może zrujnować kraj

25 września 2015, 06:20
Źródło:Bloomberg

Większość ludzi, która śledzi wiadomości z Japonii, zwracała ostatnio uwagę na dane gospodarcze czy informacje dotyczące bójki w tamtejszym parlamencie podczas debaty o polityce bezpieczeństwa. Tymczasem w japońskim systemie edukacji doszło w tym czasie do ogromnych i bardzo niepokojących zmian, które nie zostały odnotowane przez opinię publiczną.

wróć do artykułu

Reklama

Komentarze (14)

  • ggg(2015-09-25 07:08) Zgłoś naruszenie 00

    Japonczycy nie sa głupi. Nauki humanistyczne powinny być dla elit.

    Odpowiedz
  • OddanyFanPanaWosia(2015-09-25 08:53) Zgłoś naruszenie 00

    Tak jest! Wiadomo przeciez ze w dobie globalizacji upadająca i przestarzała polityka przemysłowa jest koszmarnym rozwiązaniem, w zwiazku z czym ksztalcenie inzynierow jest przezytkiem. Przyszlosc nalezy do magistrow politologi, polonistow oraz absolwentow wyzszych szkol biznesu. Prawdziwe bogactwo bierze sie z z wciskania ubezpieczen, udzielania kredytow kazdemu na wszystko, zasilkow, pisania wierszy i innych rozmytych dyscyplin. Produkcje jako relikt przeszlosci tymczasowo mozna przeniesc do Chin, a ewentualnie calkowicie zlikwidowac.

    Odpowiedz
  • m(2015-09-25 09:01) Zgłoś naruszenie 00

    Przez pewien czas uczyłem się japońskiego, to bardzo trudny język głownie pisownia nie wiem czy w ogóle do opanowania, ale ciekawy, ta decyzja może skutkować niszą na rynku prawniczym i ekonomicznym w tym odległym kraju, ale samo dostanie się tam, to spore pieniądze, nie mówiąc już o dalszej edukacji i utrzymaniu, chyba że masz status uchodźcy jak np. w Szwecji, jak to prawda co pokazywali, wyższe świadczenia od dobrze wykształconego człowieka w Polsce, dobre lokum; prym wiedli będą może Koreańczycy, Chińczycy, nie wiadomo czy ta decyzja w Japonii to skutek pazerności niektórych jednostek na ich uczelniach czy inne, w Polsce jest podobnie tylko rzeczywiście niszczy się bardzo często inicjatywę, chęci, zapał, a mieliśmy być drugą Japonią mówiono i marzono, czy zamkną u nas niektóre uczelnie i podobne instytucje, a wiadomo że humaniści to mądrzy ludzie, „jak im kłody pod nogi” nie są stawianie, nieuczciwa konkurencja nie „bruździ”, to sektor wychwalanych usług przed referendum unijnym by coś znaczył?

    Odpowiedz
  • Amalah(2015-09-27 11:34) Zgłoś naruszenie 00

    Jest to bardzo dobre posunięcie jeżeli mają wiedzę na temat następnej wojny światowej. Takie posunięcia pozwolą szybko odbudować kraj i gospodarkę. Analizując poczynania różnych państwa widać które kraje będą dominować a które będą chłopcami do bicia. Szkoda ze Polska należy do tych drugich. W latach Dwudziestych i trzydziestych XX Wieku Polska miał zadatki na silne mocarsto, ale za bardzo zaufała sojusznikom. Dzisiaj nasi sojusznicy są mądrzejsi i wszelkie poczynania naszego państwa dusza w zarodku żebyśmy nawet nie pomyśleli o potędze. Po prostu mamy myśleć że to co teraz mamy to tak ma być i jest super.

    Odpowiedz
  • ekonomista(2015-09-25 10:00) Zgłoś naruszenie 00

    A ja uwazam, ze Japonczycy ida w dobra strone. Ograniczenie kierunkow typu politologia, socjologia, nauki przyrodnicze itp. nie ograniczy sily Japonskiej gospodarki, wrecz przeciwnie. Wiecej inzynierow i ekonometrykow, osob potrafiacych myslec koncepcyjnie I blyskawicznie wiazac fakty, ktorzy moga przelozyc wizje produktu na jego projekt oraz produkcje - to jest przyszlosc gospodarki kraju wysoko rozwinietego. Wartosc dodana wytworzona przez inzyniera jest wielokrotnie wieksza niz przez osobe zatrudniona w sektorze uslug. Bogate panstwa maja obecnie problem gospodarcze poniewaz pozbyly sie przemyslu I duza czesc wysokoplatnych stanowisk w przemysle zostala wyeliminowana - przeszla do niskoplatnych uslug :(
    Decyzja Japonii to szansa na jeszcze wieksza innowacje w przemysle, szansa na szybki rozwoj tego kraju.

    Odpowiedz
  • Sulfur(2015-09-25 11:39) Zgłoś naruszenie 00

    Nic Japończykom nie pomoże. Kto był w Japonii ten wie. Oni do dzisiaj masowo używają faksów! Są opleceni siecią instytucji gospodarczych i politycznych, które hamują rozwój. Mentalność sterowania ręcznego ich zatrzymała. Jak w tym przykładzie. Co z tego, że mają inżynierów. Nie mają pomysłów! Czy raczej-mają, ale nie mają bodźców by je realizować.

    Odpowiedz
  • Kamil(2015-09-25 13:14) Zgłoś naruszenie 00

    A może kryzys jest spowodowany tym, że pomimo tych dyplomów ci humaniści, źle wypełniają swoje obowiązki?

    Odpowiedz
  • Minos(2015-09-25 13:56) Zgłoś naruszenie 00

    Trochę to bzdurne, oczywiste jest że jeżeli występuje nadmiar nauk humanistycznych i ich absolwentów, to należy je ograniczyć.Ale nie likwidować w ogóle.Wbrew powszechnemu mniemaniu nauk ścisłe i humanistyczne, są potrzebne i ważne.To kwestia nawet nie idealnego wypośrodkowania, a nie alternatywy albo , albo.Mam więc nadzieje iż autor artykułu źle zrozumiał japońskie intencję.Sek też w tym iż to polityka przenoszenia produkcji do Chin, i życia tylko z usług jest dziś przestarzała ponosi klęskę.To też powinno być wypośrodkowane.Inna rzecz,że trudno jest mieć pretensje do Pekinu,iż z tego korzysta.Niemniej obecna wersja globalizacji i systemu tzw "chicago boys", wymaga głębokiej korekty.Ale z zupełnie innej strony.

    Odpowiedz
  • Minos(2015-09-25 14:04) Zgłoś naruszenie 00

    @ ekonomista
    Tylko po części się z tym zgadzam.Problemem współczesnego tzw .rozwiniętego świata, jest źle pojęta globalizacja i najdziksza forma kapitalizmu w stylu "chicago boys".To ona , a nie nadmiar kierunków humanistycznych wydrenowała Zachód i Japonię, z przemysłu.Tu fakt winę ponoszą właśnie bardziej ekonomiści, a nie filologowie.Zwrócę też uwagę na fakt iż to "liberalni" ekonomiści twierdzili, w latach 80 , iż uciekający przemysł, zastąpią usługi.Gdzie tu wina, np historyków?Nawet jeżeli praca np romanisty, jest mniej warta niż inżyniera, jest też ważna i potrzebna. Takie pomysły to naprawa domu od dachu.

    Odpowiedz
  • DAn(2015-09-25 14:09) Zgłoś naruszenie 00

    @ekonomista: tak, to dobry pomysł. Japonia dodatkowo odcina się od grup podlegających największej manipulacji i wpływom zewnętrznej i wewnętrznej propagandy. Proszę zauważyć, jakie grupy zawodowe reprezentowane są u nas w sejmie i senacie. Nie tylko sejm i senat, ale także rząd to galeria słomkowych kukieł pociąganych za sznurki bez ścisłej wiedzy z dziedziny, którą zarządzają. W filmie Barei jest taki tekst: " A mój mąż proszę Pani to jest dyrektorem z zawodu". Przez ostatnie 30 lat przeszliśmy drogę zmian demokratycznych i jedynym jej osiągnięciem zmieniającym świat opisany dosadnie przez Bareję jest dodatnie takich osiągnięć jak wykreowanie zawodu ministra i polityka. Są też niezastąpieni członkowie rad nadzorczych, którzy przenoszą się pomiędzy firmami działającymi w bardzo różnych branżach. I tylko naiwni mogą sądzić, że to nie są ludzie do zadań specjalnych...

    Poza tym, czy coś zwalnia inżyniera od przyswajania wiedzy "miękkiej"? Albo zakazuje nauki zasad ekonomi?

    Państwo powinno być tak urządzone, aby nie było potrzeby zatrudniania w administracji ponad 6% aktywnych zawodowo obywateli. Do uchwalenia dobrego prawa nie potrzeba armii prawników. A samo prawo powinno czerpać coraz więcej ze źródeł (rzymskich) a nie dryfować gdzieś dalej na wschód i egzaltować się wielością przypadków...

    Odpowiedz
  • Minos(2015-09-25 14:24) Zgłoś naruszenie 00

    @Dan, Niezupełnie.Nie dostrzega pan faktu iż problem z nadmiarem humanistów w polskich władzach i administracji, to nie wina samych nauk humanistycznych.Ale zapóźnienia przemysłowego Polski, sięgającego jeszcze XIX wieku.Oraz przyjęcia takiej a nie innej doktryny ekonomicznej po 89.Tu może być wina ekonomistów i polityków.Ale nie zawsze inżynierowie radzą sobie lepiej.Proszę sobie przypomnieć Mariana Krzaklewskiego, wszak doktora nauk technicznych, informatyka, z wykształcenia.Nie tu tkwi problem.Tylko w systemie który łudzi się,że przemysł może stać w 2-3 krajach, a reszta żyje z usług.A tego nie rozwiąże samo zwiększenie ilości inżynierów, bo kto ich zatrudni?

    Odpowiedz
  • Autor(2015-09-25 15:38) Zgłoś naruszenie 00

    Minos - co ty porownujesz ? Czlowiek ktory zostal doktorem a nie jest w stanie pracowac w zadnej firmie zwizanej z IT. W polsce to jest problem bo jest mnostwo takich osob ktore sa doktorami a tak naprawde nie sa w stanie pracowac w swojej dziedzinie a uczelnia jest ostatnia nadzieja.

    Odpowiedz
  • FK_(2015-09-25 17:21) Zgłoś naruszenie 00

    ciekawe gdzie tutaj jest prawda a gdzie zaczyna propaganda...
    Wczoraj pisalo sie po prostu o naukach humanistycznych a dzisiaj wyskakuje z ekonomia
    Ja tez nie widze potrzeba robienia z wszystkich magistrow, szczegolnie socjologi, pseudo ekologii, wszelakich stosunkow miedzynarodowych itp...
    Stalo sie chyba juz moda zakladanie kolejnych 'uniwersytetow' w miasteczkach i miescinach z coraz to bardziej egzotcznymi kierunkami...

    Odpowiedz
  • Minos(2015-09-25 14:40) Zgłoś naruszenie 01

    Problem polega w tym,że elity polityczne i biznesowe krajów Zachodu i Japonii , nie chcą przyznać się, także przed sobą, iż dotychczasowa formuła ekonomii wg.Miltona Friedmana, wyczerpała się.Tak jak poprzednie I nie chcą szukać nowej, nawet kapitalistycznej, drogi.Za wszelką cenę chcą bronić kilkuset procentowych zysków i marż.A Chiny, które ciągną z tego soki, i trudno im się dziwić, wahają się, jaką drogą pójść.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze