Moc silna jest w nich. Saga wszech czasów wciąż zarabia miliardy

18 grudnia 2015, 09:00 | Aktualizacja: 18.12.2015, 09:44
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Dawno, dawno temu, na przełomie lat 70. i 80., pojawiła się grupa ludzi, którzy na wyznanie „Kocham cię” zaczęli odpowiadać „Wiem”. I to dzięki nim w kinach pojawia się kolejna część gwiezdnej sagi.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (4)

  • anka12(2015-12-26 08:26) Zgłoś naruszenie 00

    Ponieważ każdy kocha poprawy, nauczyciele bardzo potrzebne, aby uzyskać atrakcyjne metody nauczania, aby poprawić swoje umiejętności komunikacyjne, dołącz do banku Pracy dla Nauczycieli języka angielskiego Katowice

    Odpowiedz
  • Józek Arbuzek(2015-12-19 03:06) Zgłoś naruszenie 01

    Zacznijmy od tego, że dialog „Kocham Cię - Wiem” nie ma nic wspólnego z latami 70-tymi a następna - pewnie chodzi o trzecią - Episode VI (?) część, gdyby miała pojawić się w kinach dzięki „grupie ludzi” którzy jakoby tak zaczęli odpowiadać na wyznanie miłości to pewnie nigdy by się w tych kinach nie pojawiła. Potem - co to za brednie? - „ Choć pierwsza część sagi, po latach nazwana „Nową nadzieją”, trafiła do polskich kin niedługo po amerykańskiej premierze, a kolejne części z większym opóźnieniem (lecz wciąż w latach 80.), ich dystrybucja była skromna i tylko wybranym udało się całą pierwszą trylogię obejrzeć na dużym ekranie”. No, proszę, litości... grano to w każdej dziurze w Polsce. Wszystkie części. Żeby było lepiej, można na to było chodzić praktycznie *latami* bo kopie krążyły po różnych kinach i ciągle gdzieś leciało. Po czym wracały do tego samego kina, w którym już wcześniej były wyświetlane. I tak przez *lata*!. Oczywiście w latach 90-tych już nie a autor zapewne dopiero te lata pamięta i teraz takie dyrdymały wypisuje. KAŻDY kto był w stanie w latach osiemdziesiątych pójść do kina mógł oglądać wszystkie te filmy wiele, wiele razy. Żadni „wybrańcy”. KAŻDY. Następnym razem, kiedy będzie Pani pisać o czasach, których nie może pamiętać to proszę spytać swoich rodziców, Pani Sylwio. Albo kogoś kto może to pamiętać.

    Odpowiedz
  • Józek Arbuzek(2015-12-19 01:54) Zgłoś naruszenie 01

    Zacznijmy od tego, że dialog „Kocham Cię - Wiem” nie ma nic wspólnego z latami 70-tymi a następna - pewnie chodzi o trzecią - Episode VI (?) część, gdyby miała pojawić się w kinach dzięki „grupie ludzi” którzy jakoby tak zaczęli odpowiadać na wyznanie miłości to pewnie nigdy by się w tych kinach nie pojawiła. Potem - co to za brednie? - „ Choć pierwsza część sagi, po latach nazwana „Nową nadzieją”, trafiła do polskich kin niedługo po amerykańskiej premierze, a kolejne części z większym opóźnieniem (lecz wciąż w latach 80.), ich dystrybucja była skromna i tylko wybranym udało się całą pierwszą trylogię obejrzeć na dużym ekranie”. No, proszę, litości... grano to w każdej dziurze w Polsce. Wszystkie części. Żeby było lepiej, można na to było chodzić praktycznie *latami* bo kopie krążyły po różnych kinach i ciągle gdzieś leciało. Po czym wracały do tego samego kina, w którym już wcześniej były wyświetlane. I tak przez *lata*!. Oczywiście w latach 90-tych już nie a autor zapewne dopiero te lata pamięta i teraz takie dyrdymały wypisuje. KAŻDY kto był w stanie w latach osiemdziesiątych pójść do kina mógł oglądać wszystkie te filmy wiele, wiele razy. Żadni „wybrańcy”. KAŻDY. Następnym razem, kiedy będzie Pani pisać o czasach, których nie może pamiętać to proszę spytać swoich rodziców, Pani Sylwio. Albo kogoś kto może to pamiętać.

    Odpowiedz
  • Józek Arbuzek(2015-12-19 03:09) Zgłoś naruszenie 01

    Zacznijmy od tego, że dialog „Kocham Cię - Wiem” nie ma nic wspólnego z latami 70-tymi a następna - pewnie chodzi o trzecią - Episode VI (?) część, gdyby miała pojawić się w kinach dzięki „grupie ludzi” którzy jakoby tak zaczęli odpowiadać na wyznanie miłości to pewnie nigdy by się w tych kinach nie pojawiła. Potem - co to za brednie? - „ Choć pierwsza część sagi, po latach nazwana „Nową nadzieją”, trafiła do polskich kin niedługo po amerykańskiej premierze, a kolejne części z większym opóźnieniem (lecz wciąż w latach 80.), ich dystrybucja była skromna i tylko wybranym udało się całą pierwszą trylogię obejrzeć na dużym ekranie”. No, proszę, litości... grano to w każdej zapyziałej dziurze w Polsce. Wszystkie części. Żeby było lepiej, można na to było chodzić praktycznie *latami* bo kopie krążyły po różnych kinach i ciągle gdzieś leciało. Po czym wracały do tego samego kina, w którym już wcześniej były wyświetlane. I tak przez *lata*!. Oczywiście w latach 90-tych już nie a autor zapewne dopiero te lata pamięta i teraz takie dyrdymały wypisuje. KAŻDY kto był w stanie w latach osiemdziesiątych pójść do kina ze względu na wiek przekraczający lat 12 mógł oglądać wszystkie te filmy wiele, wiele razy. Żadni „wybrani”. KAŻDY. Następnym razem, kiedy będzie Pani pisać o czasach, których nie może pamiętać to proszę najpierw spytać swoich rodziców, Pani Sylwio. Albo kogoś kto może to pamiętać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze