© 2019 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: finanse osobiste 2019-01-19T23:08:52+01:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/finanse-osobiste Klienci DNB Banku dostaną zwrot pieniędzy za wyższą marżę i opłaty. UOKiK wydał decyzję https://forsal.pl/artykuly/1393017,klienci-dnb-banku-dostana-zwrot-pieniedzy-za-wyzsza-marze-i-oplaty-uokik-wydal-decyzje.html 2019-01-18T09:48:12Z Zgodnie z decyzją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), klienci DNB Banku otrzymają zwrot pieniędzy za wyższą marżę i podwyższone opłaty za konto, podał Urząd. Wcześniej do UOKiK docierały skargi na to, że DNB podwyższa marżę objętych promocją kredytów hipotecznych i opłaty za konto w pakiecie Personale. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>O sprawie zawiadomił Urząd również Powiatowy Rzecznik Konsumentów we Wrocławiu. </p><p>Zdaniem banku, kredytobiorcy nie dotrzymali warunków promocji, na podstawie której płacili mniejsze raty. Zgodnie z umową musieli oni zasilać konto konkretną kwotą (np. 5 tys. zł) co miesiąc lub utrzymywać ustalone oszczędności (np. 100 tys. euro). Wiele osób przelewało pieniądze z innego konta prowadzonego przez DNB. Jednak bank uznawał jedynie przelewy z zewnętrznych źródeł i w efekcie bez żadnego ostrzeżenia podwyższał marżę. Praktyka rozpoczęła się na początku 2015 r. i trwa do dziś, podano w komunikacie. </p><p>"Przeanalizowaliśmy regulaminy promocji i ustaliliśmy, że nie zastrzegały one, że przelewy muszą zostać zrobione z kont w innych bankach. Tym samym kredytobiorcy mogli spełniać warunki promocji i mogli płacić niższe raty" - powiedział prezes UOKiK Marek Niechciał, cytowany w materiale. </p><p>DNB podwyższył też opłatę za konto Personale z 18 do 22 zł. Osoba, która je założyła, mogła liczyć na korzystniejsze warunki kredytu hipotecznego. Gdy jednak nie zgadzała się z wyższą opłatą i chciała wypowiedzieć umowę o prowadzenie konta, narażała się również na podwyższenie oprocentowania kredytu hipotecznego. Zastrzeżenia UOKiK wzbudziły negatywne konsekwencje finansowe, które w tym wypadku mieli ponosić konsumenci, wskazano także. </p><p>"W trakcie postępowania DNB zobowiązał się do zmiany praktyk i zrekompensowania strat byłym i obecnym klientom, którym podniósł marżę i opłaty za konto. Bank: </p><p>- przywróci niższą marżę promocyjnych kredytów hipotecznych - w decyzji wymieniamy nazwy tych kredytów i warunki, które trzeba spełnić, by z skorzystać z tego rozwiązania. </p><p>- odda różnicę między marżą podwyższoną i promocyjną. </p><p>- przywróci niższe opłaty za konto Personale (18 zł) i odda konsumentom różnicę wynikającą z pobrania wyższych opłat" - czytamy dalej. </p><p>Obecni klienci dostaną automatycznie zwrot pieniędzy, a byli klienci muszą złożyć wniosek do banku. W ciągu 6 miesięcy od uprawomocnienia się decyzji powinni oni na piśmie wystąpić do DNB o zwrot pieniędzy, podsumowano. </p><p>DNB Bank Polska S.A. jest obecny w Polsce od 2002 roku. To specjalistyczny bank korporacyjny obsługujący duże przedsiębiorstwa i sektor publiczny. Właścicielem banku jest Grupa DNB - największa norweska grupa finansowa, o aktywach wysokości 270 mld euro (na koniec 2015 r.), prowadząca działalność w 19 krajach. Jej akcje notowane są na giełdzie w Oslo.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1392694,gospodarczy-optymizm-ma-sie-ku-koncowi-czy-gorsze-nastroje-przeloza-sie-na-konsumpcje.html" title="Gospodarczy optymizm ma się ku końcowi. Czy gorsze nastroje przełożą się na konsumpcję?">Gospodarczy optymizm ma się ku końcowi. Czy gorsze nastroje przełożą się na konsumpcję?</a></p><br /> Przeterminowane długi polskich seniorów to ponad 7,8 mld zł https://forsal.pl/artykuly/1393007,przeterminowane-dlugi-polskich-seniorow-to-ponad-7-8-mld-zl.html 2019-01-18T09:22:26Z Choroby, spłata rat kredytów i oczekująca pomocy rodzina to główne powody kłopotów finansowych seniorów, wynika z badania Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Na zdarzający się co najmniej raz w miesiącu brak pieniędzy na opłacenie rat i rachunków skarży się co ósmy z 65-74 latków, podczas gdy w pozostałych grupach wiekowych niemal co czwarty. Wśród seniorów jest też mniej osób z zaległymi płatnościami, niż w całym społeczeństwie, ale i tak jest to ponad 7,8 mld zł przeterminowanego długu. <br /> </p><p>"Problemy zdrowotne, wymagające niezaplanowanych wcześniej wydatków na leczenie, w połączeniu z ratami już spłacanych kredytów oraz bliscy oczekujący, że rodzice czy dziadkowie zawsze pomogą w potrzebie, to zbieg okoliczności, które część seniorów wpychają w problemy finansowe. Konsekwencja to opóźnienia płatności rachunków i rat kredytów, czy pożyczek. Seniorzy nie są jednak grupą wiekową, która negatywnie wyróżnia się w społeczeństwie, jeśli chodzi o solidność płatniczą. O ile wśród wszystkich dorosłych Polaków obecnie co jedenasty (8,8%) ma opóźnione płatności widoczne w&#160; bazach BIK oraz BIG InfoMonitor, tak po 64. roku życia jest to co dwudziesta osoba (5,3%)" - powiedział&nbsp;prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak, cytowany w komunikacie. &nbsp; <br />zach Biura Informacji Kredytowej oraz Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor znajduje się obecnie ponad 349 tys. osób, które ukończyły 64 lata i mają przeterminowane o co najmniej 30 dni płatności na kwotę min. 200 zł, w tym kredyty, pożyczki czy też bieżące rachunki i długi windykowane. Łączna wartość ich zaległości przekracza 7,8 mld zł. Średnio wypada na osobę 22&nbsp;366 zł, czyli 4&nbsp;135 zł mniej niż wynosi średnia dla ogółu Polaków (26&nbsp;551 zł), podano również. <br /> </p><p>"Taki obraz sytuacji potwierdzają badania, w których Polacy odpowiadają, jak często zdarzają się im kłopoty z opłaceniem koniecznych rachunków, kredytów czy pożyczek. Do trudnych momentów pojawiających się co najmniej raz w miesiącu przyznaje się 13% osób w wieku 65-74 lata, podczas gdy wśród osób między 18. a 64. rokiem życia takie sytuacje ma 23% badanych. Z pewnością jest to m.in. zasługa większej dyscypliny. Osoby po 64. roku życia nie pozwalają już sobie na rozrzutność, jedynie co pięćdziesiąty senior przypisuje sobie taką cechę, dla porównania wśród 18-34-latków rozrzutny jest co szósty, a w całej populacji co dziesiąty" - czytamy dalej. <br /> </p><p>Za oszczędnych uznaje się ponad połowa (53%) seniorów, czyli niewiele więcej niż wśród ogółu (51%). 45% nie potrafi się jednoznacznie ocenić. Jeśli senior robi zakupy ponad swoje możliwości finansowe, to zdobywa się na rozrzutność przede wszystkim przy kupnie auta (29%), sprzętu RTV i AGD (23%) i wakacyjnych wyjazdów (23%). Na czwartym miejscu znalazły się towary oferowane na prezentacjach sprzedażowych, które otrzymały aż 16% wskazań. W innych grupach wiekowych na tej pozycji jest sprzęt elektroniczny i elementy wyposażenia mieszkania. <br /> </p><p>"Gdy 65-74-latkowie na liście przyczyn braku pieniędzy na konieczne wydatki wymieniają na pierwszym miejscu problemy zdrowotne, na drugim kredyty i zakupy ratalne, a następnie konieczność pomagania rodzinie, to 18-24-latkowie jako przyczynę pustki w portfelu w dniu płatności rachunków podają rozrzutność, brak pracy i nieumiejętność planowania budżetu. [...] Niestety, nawet na emeryturze zarządzenie budżetem stanowi całkiem znaczący problem. W wieku 65-74 lat co dziesiąta osoba wskazuje, że nadal nie umie planować swoich finansów i jest to jedna z pięciu najważniejszych przyczyn leżących u podstaw kłopotów z płynnością. Wprawdzie zdarza się rzadziej niż wśród wchodzących w dorosłość, gdzie problem sygnalizuje co piaty badany, ale [...] nadal jest to liczna grupa" - podsumowano. <br /> </p><p>Badanie zostało zrealizowane na zlecenie BIG InfoMonitor przez Quality Watch, techniką wywiadów internetowych (CAWI) wspomaganych komputerowo na reprezentatywnej próbie 1 296 dorosłych mieszkańców Polski, październik 2018 r.&nbsp;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1392696,hirsch-przy-niskim-bezrobociu-place-nie-musza-rosnac-szybciej-opinia.html">Mamy bardzo niskie bezrobocie, ale eksplozji płac nie będzie. Oto powód</a></p> Ponad 3/4 Polaków deklaruje, że raz w życiu wzięło kredyt. Na co najcześciej pożyczamy? https://forsal.pl/artykuly/1392300,ponad-3-4-polakow-deklaruje-ze-raz-w-zyciu-wzielo-kredyt-na-co-najczesciej-pozyczamy.html 2019-01-15T09:28:13Z Ponad 3/4 Polaków w wieku 18-64 lat deklaruje, że przynajmniej raz w życiu brało kredyt lub pożyczkę; najczęściej zadłużamy się na sprzęt AGD i RTV, remont w domu oraz kupno samochodu - wynika z raportu KRD „Dlaczego Polacy się zadłużają".]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak podkreślili autorzy raportu przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, niemal co czwarty z nas nie ma w zwyczaju sprawdzać, czy będzie w stanie spłacić pożyczę. Bierzemy ją bowiem najczęściej pod wpływem impulsu.</p> <p>Statystyczny Polak, jak powiedział prezes KRD BIG Adam Łącki, ma przeciętnie 1,6 zobowiązania wobec banków, firm pożyczkowych i innych instytucji oraz wobec rodziny bądź znajomych. Dodał, że zazwyczaj zadłużamy się w banku, jak deklaruje 75 proc. badanych, a co piąta osoba robi to podczas zakupów ratalnych. </p> <p>W raporcie zwrócono uwagę, że "aż 25 proc. nie kalkuluje wcześniej", czy będzie w stanie dług spłacić. Co trzecia osoba w grupie zaciągającej pożyczki bez sprawdzania czy udźwignie taki dług, twierdzi, że jakaś rzecz była jej w danym momencie niezbędna, więc bez namysłu wzięła na nią kredyt. Kolejne 30 proc. przyznaje, że "po prostu bardzo chciało mieć daną rzecz", a powszechna dostępność pożyczek w tym pomogła.</p> <p>Z kolei 15 proc. badanych podkreśla zalety kredytów i zaznacza, że dzięki nim może od razu cieszyć się nową rzeczą - gdyby dłuższy czas odkładali na nią pieniądze, zakup nie sprawiłby im przyjemności. </p> <p>"Charakterystyczne jest to, że aż 20 proc. Polaków na pytanie, gdzie są aktualnie zadłużeni, odpowiada że w sklepie, w którym kupili coś na raty. Te osoby najwyraźniej nie czytały umów, które podpisywały i nie wiedzą, że kredytu na zakup udzielił im nie sklep, lecz bank. Gdy do osób zalegających ze spłatą rat dzwoni w imieniu banku nasz windykator, dłużnicy często argumentują, że to musi być pomyłka, bo nigdy w tym banku nie byli" – mówi cytowany w raporcie prezes Kaczmarski Inkasso Jakub Kostecki. </p> <p>Przeciętny dłużnik szacuje, że aby spłacić wszystkie swoje zobowiązania, musiałby przeznaczyć na to 2-letnie dochody - podkreślił KRD.</p> <p>Co piąta osoba, jak wyliczono, ma do spłaty raty za zakup sprzętu elektronicznego w sklepach, które również finansują banki; 13 proc. zaciągnęło zobowiązania w firmach pożyczkowych. Z ich oferty znacznie częściej korzystają osoby, które mają problemy ze spłatą długów - zaznaczono. </p> <p>Natomiast emeryci zdecydowanie chętniej wybierają ofertę banków. Dla nich bank to instytucja zaufania publicznego, a do tego ma niebagatelną zaletę – placówkę, do której można pójść. Niewiele mniej Polaków, bo 11 proc., wybiera wsparcie rodziny. Możemy liczyć także na finansową pomoc zakładu pracy (6 proc.) oraz znajomych (5 proc.). Natomiast 2 proc. przyznaje się do zakupów „na zeszyt” z późniejszą spłatą. </p> <p>Raport „Dlaczego Polacy się zadłużają” powstał na podstawie badania zrealizowanego przez IMAS International w listopadzie 2018 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej S.A. Zostało ono przeprowadzone na reprezentatywnej próbie Polaków, w dwóch grupach – osób w wieku produkcyjnym (18-64 lata) i emerytów (powyżej 65 lat).</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1392076,nieruchomosci-po-latach-rekordow-czas-na-dolek-oto-4-symptomy-przesilenia-na-rynku-mieszkaniowym.html">Po latach rekordów czas na dołek? Oto 4 symptomy przesilenia na rynku mieszkaniowym</a></p> To komputer rozstrzygnie, kto jest wiarygodny dla banku https://forsal.pl/artykuly/1391506,to-komputer-rozstrzygnie-kto-jest-wiarygodny-dla-banku.html 2019-01-10T21:16:43Z Czy klienci powinni mieć prawo do poznania przyczyn odmowy kredytu? Rząd uważa, że tylko wtedy, gdy decyzja jest podejmowana w sposób automatyczny, posłowie chcą poprawek.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>Badając zdolność kredytową i analizując ryzyko kredytowe, banki sprawdzają dane historyczne i na ich podstawie próbują przewiedzieć, jak może zachować się klient. Najważniejsze jest oczywiście to, jak dotychczas spłacał swoje zobowiązania, ile zarabia, jakie ma wydatki. Banki chętnie jednak sięgają głębiej i biorą pod uwagę np. historię transakcji dokonywanych kartą kredytową. Wszystko to pozwala na profilowanie klienta i wydanie ostatecznej oceny, czy kredyt w ogóle zostanie przyznany, a jeśli tak, to na jakich warunkach. Oczywiście danych tych nie analizuje człowiek, tylko algorytm, czyli mówiąc językiem <b>RODO</b>, mamy do czynienia z zautomatyzowanym przetwarzaniem.</span></p><p class="tresc"><span>Na temat tego, jakie czynniki mogą wpływać na ocenę zdolności kredytowej, narosły legendy. Jak można się było dowiedzieć podczas debaty zorganizowanej przez DGP, co najmniej dwa polskie banki biorą pod uwagę zakupy w sklepach monopolowych, zwłaszcza robione w niedzielne poranki (co może wskazywać na alkoholizm). Na podstawie historii zakupów bank jest w stanie przewidzieć też to, że klient może się rozwieść (małżeństwa sumienniej spłacają kredyty). Jak to możliwe? Chociażby dzięki informacjom, że wynajmuje pokoje w hotelu na jedną noc czy wysyła kwiaty pod inne adresy niż domowe (jeśli płaci za to kartą).</span></p><p class="tresc"><span>Czy polskie banki analizują takie informacje? Nie wiadomo. W głośnej książce Cathy O’Neil „Broń matematycznej zagłady” wskazano natomiast udokumentowane przykłady z USA. Firma American Express przyznała w 2009 r., że obniżyła limity na kartach kredytowych osobom kupującym w konkretnych sklepach. Model statystyczny wskazywał bowiem, że częściej zalegają z płatnościami (po protestach konsumentów wycofano się z tej decyzji). Inna firma pożyczkowa nie kryła natomiast, że bierze pod uwagę, czy wniosek kredytowy został napisany poprawnie pod względem ortograficznym i gramatycznym. Oczywiście może to jakoś świadczyć o wnioskodawcy, co jednak z osobami cierpiącymi np. na dysortografię?</span></p><h2><b><span>Prawo do informacji</span></b></h2><p class="tresc"><span>Czy modele stosowane przez banki mogą prowadzić do błędnych decyzji w sprawie kredytów? Tak. Potwierdziły to badania w Niemczech w ramach kampanii OpenSCHUFA, podczas których ponad 20 tys. wolontariuszy udostępniło do analizy swe dane finansowe. Dane amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu z 2013 r. wskazywały na błędy w informacjach o 5 proc. kredytobiorców, czyli ok. 10 mln osób. W tej sytuacji wyjątkowo ważne wydaje się, by klienci mogli poznać powody, dla których bank ocenił ich tak, a nie inaczej. </span></p><p class="tresc"><span>Przywilej ten mają im zapewnić zmiany w ustawie – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2187 ze zm.), które wprowadzi ustawa wdrażająca RODO. Problem w tym, że będzie on dotyczył jedynie sytuacji, gdy decyzja jest podejmowana w pełni automatycznie. Jeśli zaś w jakikolwiek sposób weźmie w niej udział człowiek, to klient nie dowie się niczego (chyba że bank sam z siebie zdecyduje się uchylić rąbka tajemnicy). </span></p><p class="tresc"><span>– Każdy większy kredyt jest udzielany przy udziale człowieka, np. analityka bankowego, ale w praktyce coraz częściej decyduje algorytm. Klient nie ma żadnej możliwości sprawdzenia, czy człowiek, który go obsługuje, podąża tylko za podpowiedziami z systemu, czy podejmuje własne decyzje – zwraca uwagę Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. Podczas wczorajszego posiedzenia podkomisji pracującej nad projektem ustawy wdrażającej RODO proponowała ona wprowadzenie poprawki, która dawałaby możliwość domagania się wyjaśnień nie tylko przy decyzjach podejmowanych w sposób automatyczny. </span></p><p class="tresc"><span>Potrzebę taką dostrzegają też niektórzy posłowie. </span></p><p class="tresc"><span>– Co ma zrobić osoba, która otrzyma suchą informację, że nie dostanie kredytu? Wyjaśnienie decyzji podjętej nie tylko przez automat, ale i człowieka powinno być obowiązkiem banku – przekonywał Mirosław Suchoń z Nowoczesnej. </span></p><p class="tresc"><span>– Jako klient dzisiaj nie wiem, dlaczego bank odmówił mi kredytu. Konsumentom należy się ochrona i prawo do poznania konkretnych przyczyn odmowy – dodał poseł Tomasz Szymański (klub PO-KO).</span></p><p class="tresc"><span>Co ciekawe, rządowa propozycja stawia konsumentów w gorszej sytuacji niż przedsiębiorców. Ci ostatni już od kilku lat mają prawo domagać się wyjaśnień dotyczących oceny zdolności kredytowej na podstawie art. 70 ust. 5 prawa bankowego.</span></p><p class="tresc"><span>Banki nie widzą przeszkód, by nowe przepisy zrównały osoby fizyczne z przedsiębiorcami.</span></p><p class="tresc"><span>– Nie sprzeciwiamy się rozszerzeniu art. 70 ust. 5 prawa bankowego na konsumentów. Banki są przygotowane do udzielania wyjaśnień dokonanej przez siebie oceny zdolności kredytowej, mają wdrożone odpowiednie procedury. Nie mówimy tu jednak o rozbudowanych informacjach wynikających z RODO, tylko wyjaśnieniach, o których mówi wskazany przepis prawa bankowego – podkreśla Tadeusz Białek, dyrektor zespołu prawno-legislacyjnego Związku Banków Polskich. Jego zdaniem art. 22 RODO wyłącza obowiązek udzielania wyjaśnień w sytuacji, gdy przepisy krajowe umożliwiają wprost profilowanie. </span></p><h2><b><span>Odmówią kredytu?</span></b></h2><p class="tresc"><span>Z przebiegu wczorajszego posiedzenia podkomisji wynika, że zarówno banki, jak i działacze społeczni widzą możliwość kompromisu. Nie dostrzega jej natomiast strona rządowa. Jej zdaniem kompromisowym rozwiązaniem jest to zaproponowane w projekcie. Wiąże się ono z kolejną kwestią, która budzi poważne kontrowersje, a mianowicie zamkniętym katalogiem danych, które będą mogły przetwarzać banki na potrzeby badania zdolności kredytowej (patrz: ramka). </span></p><p class="tresc"><span>– To aberracja w czystej postaci, niespotykana w żadnym ustawodawstwie na świecie i niewymagana przez RODO. Banki będą musiały niejednokrotnie odmawiać udzielenia kredytu, bo nie będą mogły rzetelnie sprawdzić wiarygodności klienta. Przypominam, że taka weryfikacja to nie jest widzimisię banku, ale jego obowiązek – ocenia Tadeusz Białek. Podaje przykład realnej sytuacji, która może mieć miejsce po wejściu w życie nowych przepisów. </span></p><p class="tresc"><span>– Klient wnioskuje o kredyt na leczenie. Aby go udzielić, bank powinien mieć dostęp do informacji o jego stanie zdrowia. Informacji takich nie ma w katalogu danych wskazanych w ustawie. Efekt? Najprawdopodobniej bank będzie musiał odmówić przyznania kredytu – tłumaczy.</span></p><p class="tresc"><span>Zagrożenia te dostrzega również Agnieszka Marzec z Biura Informacji Kredytowej. Podczas wczorajszego posiedzenia podkomisji przekonywała, że zamknięty katalog danych oznacza całkowitą destrukcję modeli scoringowych. Nie wskazuje on np. możliwość brania pod uwagę liczby wniosków kredytowych składanych przez wnioskodawcę, co może być istotnym elementem przy ocenie.</span></p><p class="tresc"><span>– Budowanie modeli wymaga badania korelacji pomiędzy różnymi czynnikami, których my dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć – dodał dr Arwid Mednis, reprezentujący ZBP.</span></p><p class="tresc"><span>Co ciekawe, strona społeczna także nie widzi sensu wprowadzania zamkniętego katalogu danych możliwych do wykorzystania przy analizie zdolności kredytowej. </span></p><p class="tresc"><span>– Naszym zdaniem lepsze efekty dałoby ścisłe określenie źródeł, z których banki mogą czerpać informacje – argumentuje Katarzyna Szymielewicz.</span></p><p class="tresc"><span>Posłowie zapowiedzieli powrót do dyskusji i zgłoszenie poprawek. Przewodniczący podkomisji Edward Siarka (PiS) zwrócił się do strony rządowej o przeanalizowanie możliwości znalezienia kompromisowych rozwiązań.</span><span class="tresc-bold"></span></p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1391343,konsument-nie-zawsze-sie-dowie-dlaczego-nie-dostal-kredytu.html">Konsument nie zawsze się dowie, dlaczego nie dostał kredytu</a></p> Gospodarstwo domowe w Polsce ma dziś do wydania o 1/3 więcej niż trzy lata temu https://forsal.pl/artykuly/1390755,gospodarstwo-domowe-w-polsce-ma-dzis-do-wydania-o-1-3-wiecej-niz-trzy-lata-temu.html 2019-01-07T11:41:28Z Przeciętne polskie gospodarstwo domowe ma dziś do wydania ok. jedna trzecią więcej niż trzy lata temu, a prawie 70 proc. Polaków ma jakieś oszczędności - wynika z szacunków Open Finance.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Jeszcze kilka lat temu połowa Polaków borykała się z brakiem pieniędzy na pokrycie nieprzewidzianych wydatków. Dziś taki problemem sygnalizuje co trzeci obywatel. To blisko unijnej średniej" - napisali w poniedziałek analitycy firmy Open Finance.</p> <p>Podobnie jest z oszczędnościami – ma je prawie 70 proc. Polaków i 70 proc. Europejczyków. "Powody do zadowolenia wciąż są jednak skromne – tak jak wysokość naszych oszczędności" - zaznaczyli.</p> <p>Z danych Eurostatu wynika bowiem, że stopa oszczędzania jest w Polsce na poziomie nieprzekraczającym 5 proc. (dane za 2017 rok). Dla porównania Czesi Słoweńcy i Estończycy odkładają przynajmniej dwa razy większą część pensji. Rekordzistami są Niemcy, Szwedzi i Luksemburczycy, którzy odkładają od 17 do ponad 20 proc. wynagrodzenia.</p> <p>"Rosnące wynagrodzenia i zatrudnienie oraz 2 miliardy złotych wpływające co miesiąc na konta beneficjentów programu 500+, to powody dla których Polacy są w coraz lepszej kondycji finansowej" - dodali.</p> <p>Z przedstawionych danych Eurostatu za 2017 rok wynika, że 8,5 proc. Polaków miało wtedy problem z regulowaniem rachunków, a 38,4 proc. obywateli nie stać na wakacje. </p> <p>Dane te wskazują na wyraźną poprawę, bo jeszcze 5 lat temu - jak wyliczyli analitycy Open Finance - notowane były wyniki na poziomie odpowiednio 14,1 proc. i 62 proc. "Poza tym obecnie ponad jedna trzecia osób (38,4 proc.) nie może sobie pozwolić na wyjazd na tygodniowe wakacje. W 2012 roku z taką sytuacją musiały się mierzyć prawie dwie trzecie obywateli. Najnowsze rodzime wyniki są ponadto bardzo zbliżone do tych, które unijny urząd statystyczny wyliczył dla całej Wspólnoty" - czytamy w analizie Open Finance.</p> <p>W opinii Open Finance, wychodzeniu z finansowych tarapatów pomogły rosnące wynagrodzenia i zatrudnienie. "Regularnie GUS bada ich poziom w przedsiębiorstwach zatrudniających przynajmniej 9 osób. I tak dane za listopad sugerują, że Polacy zarabiali przeciętnie 4967 zł brutto po wzroście o 7,7 proc. (r/r). W dłuższym terminie dane GUS sugerują, że przeciętna pensja Polaka była w okresie od stycznia do listopada br. wyższa o ponad 7,3 proc. od tej z analogicznego okresu 2017 roku. Na tym nie koniec dobrych informacji, bo dane GUS sugerują też w bieżącym roku ponad 3-proc. wzrost zatrudnienia. Reasumując, z danych urzędu wynika, że coraz więcej Polaków pracuje i coraz wyższe osiągają pensje" - zauważa firma.</p> <p>"Uwzględniając oba współczynniki otrzymamy informację, zgodnie z którą przeciętne gospodarstwo domowe ma dziś do wydania o około jedną trzecią więcej niż trzy lata temu i prawie dwa razy więcej niż dekadę temu" – informuje Open Finance. Analitycy firmy podkreślają, że liczby te wciąż nie uwzględniają świadczeń z programu 500+. "Te przyczyniły się m.in. do pokonania problemu ubóstwa wśród polskich dzieci i pompują ponad 24 miliardy złotych rocznie na konta rodziców dodatkowo poprawiając ich kondycję finansową" - czytamy.</p> <p>Analitycy Open Finance zwracają uwagę, że lepsza sytuacja finansowa często jest też przez Polaków wykorzystywana do zaciągania długów.</p> <p>"Od początku 2017 roku Polacy miesiąc w miesiąc zgłaszali coraz większe zapotrzebowanie na kredyty mieszkaniowe. Kres tej dobrej passy przyszedł w grudniu 2018 roku, kiedy to BIK poinformował o prawie 25-proc. spadku popytu na kredyty hipoteczne. Nie stało się tak jednak bez powodu – dane za grudzień odnoszone były do grudnia 2017 roku, kiedy to Polacy ustawiali się przecież w kolejkach po ostatnie kredyty z rządową dopłatą w ramach programu +Mieszanie dla młodych+. To sztucznie napompowało popyt pod koniec 2017 roku. Gdyby usunąć ten efekt, to okazałoby się, że dane za ostatni miesiąc 2018 roku były wciąż niezłe za sprawą rosnącej przeciętnej kwoty wnioskowanego długu. Dopiero wyniki za kolejne miesiące pokażą czy mamy do czynienia z faktycznym przesileniem na rynku kredytowym czy dane za grudzień były jedynie efektem wysokiej bazy" – przewidują eksperci Open Finance.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1390710,pirat-drogowy-jak-morderca-sprawca-wypadku-ze-skutkiem-smiertelnym-moze-odpowiadac-za-zabojstwo.html">Pirat drogowy jak morderca. Sprawca wypadku ze skutkiem śmiertelnym może odpowiadać za zabójstwo</a></p> Dobre wieści dla kierowców. Analitycy spodziewają się spadków cen paliw https://forsal.pl/artykuly/1390466,ceny-paliw-w-polsce-prognozy-analitykow.html 2019-01-04T14:44:48Z Ceny paliw na stacjach benzynowych powinny w przyszłym tygodniu spadać - prognozują analitycy. Według nich, po spadkach w mijającym tygodniu jest jeszcze przestrzeń na dalsze obniżki, nawet mimo wejścia opłaty emisyjnej.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Według Biura Maklerskiego Reflex za <b>obniżkami cen na stacjach </b>może przemawiać pogorszenie warunków atmosferycznych, które w konsekwencji spowoduje mniejszą sprzedaż i zachęci właścicieli stacji do walki o klienta właśnie niższymi cenami. Reflex ocenia, że ceny detaliczne są niższe o średnio 3–4 grosze na litrze niż pod koniec ubiegłego tygodnia. Biuro wskazuje jednak, że aktualna sytuacja na rynku hurtowym może spowodować mniejszą skłonność do obniżek w detalu, mimo, że wciąż jest miejsce na spadek cen przy dystrybutorze. Jednak kontynuacja podwyżek w hurcie może znacząco ograniczyć ich skalę i tempo - ocenia Reflex.</p> <p>Z kolei portal e-petrol.pl ocenia, że zmiana spadkowa w cenach detalicznych może oddalać obawy wielu kierowców, że nowa opłata emisyjna, która pojawiła się na rynku od 1 stycznia, dotknie bezpośrednio ceny na stacjach. Według portalu, w przyszłym tygodniu średnia cena benzyny 95 będzie w przedziale 4,70-4,83 zł za litr, oleju napędowego - 4,97-5,08 zł za litr, a autogazu 2,30-2,37 zł za litr.</p> <p>Analitycy wskazują jednocześnie na<b> wzrost notowań ropy </b>na światowych rynkach, gdzie ceny Brent pozostają powyżej 57 dolarów za baryłkę, podczas gdy przed świętami były w okolicy 50 dolarów.</p> <p>Zwyżkom cen sprzyja poprawienie relacji na linii Chiny-USA - wskazuje Reflex, przypominając, że na 7 i 8 stycznia planowanie jest spotkanie przedstawicieli tych krajów odnośnie rozwiązań w dyskusji handlowej. Jeśli uda się uniknąć wojny handlowej pomiędzy tymi krajami, to wyeliminowane zostanie jedno z obecnie najpoważniejszych ryzyk dla globalnego wzrostu gospodarczego i poprawią się perspektywy dotyczące popytu na ropę - ocenia e-petrol.pl. Według portalu, do poprawy nastrojów wśród kupujących przyczyniają się z pewnością oczekiwania związane z wchodzącym w życie z początkiem stycznia porozumieniem OPEC i producentów spoza kartelu w sprawie ograniczenia wydobycia. Jak przypomina Reflex, grudniowy poziom eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej jest niższy o 460 tys. baryłek dziennie w stosunku do listopada.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1390083,absurdalnie-wysokie-ceny-paliw-w-polsce-taniej-kupisz-w-niemczech-czy-austrii.html">Absurdalnie wysokie ceny paliw w Polsce. Taniej kupisz w Niemczech czy Austrii</a></p> ZBP: 46 proc. Polaków spędzi Sylwestra w domu. Co czwarty chce wydać na niego nie więcej niż 200 zł https://forsal.pl/artykuly/1389683,zbp-46-proc-polakow-spedzi-sylwestra-w-domu-co-czwarty-chce-wydac-na-niego-nie-wiecej-niz-200-zl.html 2018-12-30T08:43:18Z Ok. 46 proc. Polaków planuje spędzić tegorocznego Sylwestra u siebie w domu, a 24 proc. u rodziny lub przyjaciół - wynika z badań przeprowadzonych przez Związek Banków Polskich. Jak dodano, prawie co czwarty Polak nie przeznaczy na niego więcej niż 100 zł, a 5 proc. planuje wydać powyżej 500 zł.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Polacy planują spokojnie obchodzić tegorocznego Sylwestra. Aż 70 proc. spędzi go u siebie w domu lub u znajomych czy rodziny. Około 8 proc. z nas spędzi ostatnią noc 2018 roku na zorganizowanej imprezie w restauracji, klubie lub hotelu, bądź też na zorganizowanym przez miasto wydarzeniu. Niespełna 15 proc. Polaków nie wie jeszcze gdzie będzie świętować tegorocznego Sylwestra" - napisano w informacji prasowej Związku Banków Polskich. </p> <p>Jak wynika z przeprowadzonych badań, na sylwestrową zabawę Polacy zamierzają wydać "niewiele lub wręcz nic". </p> <p>"Około 22 proc. badanych zamierza przeznaczyć mniej niż 100 zł, a niespełna 16 proc. ankietowanych w ogóle nie obchodzi Sylwestra i nie zamierza na niego wydać ani złotówki" - czytamy. </p> <p>Blisko 31 proc. zadeklarowało, że planuje wydać na Sylwestra od 101 do 300 zł, 10 proc. 301 - 500 zł, a 5 proc. powyżej 500 zł. Ok. 16 proc. nie wie ile przeznaczy na sylwestrową noc. </p> <p>Jak wynika z informacji ZBP, Polacy zapytani czego najbardziej życzyliby sobie w nadchodzącym 2019 roku najczęściej wskazują na zdrowie. </p> <p>"Tego życzyłoby sobie aż 81 proc. badanych. W dalszej kolejności chcielibyśmy unikać problemów finansowych – wskazuje na to co drugi badany (49 proc.). Bardziej aktywnego trybu życia chciałoby natomiast około 38 proc. Polaków, a awansu i podwyżki 31 proc." - czytamy.</p> <p>Ok. 28 proc. życzyłoby sobie lepszej pracy lub założenia, czy rozwoju swojej firmy, 11 proc. mniejszej ilości pracy, a 13 proc. założenia, powiększenia rodziny.</p> <p>ZBP wskazuje, że miniony rok pod względem finansowym dla większości Polaków nie był ani lepszy ani gorszy – z tym stwierdzeniem zgadza się 41 proc. Polaków. Prawie co trzeci z nas kończący się 2018 rok uznaje jako trochę lepszy lub zdecydowanie lepszy niż ubiegły (32 proc.), a 27 proc. zdecydowanie gorszy lub raczej gorszy.</p> <p>"Jesteśmy jednak zdecydowanie mniejszymi optymistami niż jeszcze cztery lata temu. W badaniu przeprowadzonym w 2014 roku na pytanie +Jak ocenia Pan/i mijający rok?+, jedynie 12 proc. oceniło go jako gorszy. (...) Można założyć, że wysoki wzrost gospodarczy niekoniecznie musi mieć bezpośrednie przełożenie na finansową satysfakcję. Pozytywnym sygnałem natomiast jest fakt, iż wciąż dominują optymiści, co oznacza, że w większości Polacy polepszają swój poziom życia" - czytamy. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/lifestyle/rozrywka/artykuly/1361596,milion-dolarow-za-posta-na-instagramie-influencerzy-pokazuja-jak-zyc.html">Milion dolarów za posta na Instagramie. Influencerzy pokazują, jak żyć</a></p> Skończy się emerycki najazd na Hiszpanię? https://forsal.pl/artykuly/1389577,skonczy-sie-emerycki-najazd-na-hiszpanie.html 2019-12-31T16:36:29Z W kontekście Brexitu, media wspominają o dużej liczbie Brytyjczyków, którzy na emeryturę przeprowadzili się do słonecznej Hiszpanii. Takie osoby dość często obawiają się, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej spowoduje utrudnienia dotyczące np. prawa pobytu. Podobnych obaw nie mają starsi obywatele innych krajów UE, którzy również masowo przenieśli się na Półwysep Iberyjski. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Eksperci portalu <a href="https://app.gazetaprawna.pl/admin/prado3/app/flamenco/public/js/wymeditor/all/iframe/default/Złoto „trzyma” ceny lepiej niż mieszkania?">RynekPierwotny.pl</a> postanowili bliżej przyjrzeć się temu ciekawemu zjawisku. </p><p>Temat Brexitu sprawił, że częściej zaczęto mówić o ciekawej grupie mieszkańców Hiszpanii, jaką bez wątpienia są zagraniczni emeryci. Warto zdawać sobie sprawę, że takie osoby pochodzą nie tylko z Wielkiej Brytanii. Hiszpania przyciąga również emerytów będących obywatelami innych krajów Europy Zachodniej. Co ciekawe, na przenosiny do Kraju Corridy czasem decydują się nawet mieszkańcy takich odległych państw jak Stany Zjednoczone oraz Australia. Największą grupą zagranicznych emerytów w Hiszpanii pozostają jednak Brytyjczycy. </p><p>Jeszcze niedawno liczba tych starszych osób ze Zjednoczonego Królestwa przekraczała 400 000. Od pewnego czasu, widoczna jest jednak wyprowadzka brytyjskich seniorów z Hiszpanii. Opisywana sytuacja wynika między innymi z niepewności dotyczącej Brexitu oraz mniej korzystnych notowań funta względem euro. Pomimo tych negatywnych zmian, liczba brytyjskich emerytów mieszkających na terenie Hiszpanii wciąż jest imponująca. Obecnie można ją szacować na mniej więcej 250 000 osób. </p><p>Niektórzy czytelnicy mogą zadawać sobie pytanie, dlaczego Hiszpania tak mocno przyciąga emerytów. Odpowiedź jest dość złożona. Spore znaczenie na pewno ma ciepły klimat i atrakcyjność turystyczna wspomnianego kraju. Warto również pamiętać o kosztach życia oraz zakupu nieruchomości, które są niższe na przykład w stosunku do Wielkiej Brytanii lub Australii. </p><p>Co ważne, napływ zagranicznych emerytów do Kraju Corridy był historycznie powiązany z cenami mieszkań. Najwięcej seniorów przybyło do Hiszpanii w latach 90 - tych i pierwszej połowie minionej dekady, a także po 2008 r. Pomiędzy tymi okresami miała miejsce bańka cenowa na rynku nieruchomości (patrz poniższy wykres) zmniejszająca atrakcyjność Hiszpanii z punktu widzenia wielu emerytów. </p><h2><b>„Zachodni” emeryt wciąż może sobie pozwolić na wiele … </b></h2><p>Wbrew temu co można by sądzić, do Hiszpanii przeprowadzają się nie tylko zamożni emeryci. Jako przykład można podać nieszczególnie majętnych Brytyjczyków, którzy wybrali przeprowadzkę na Półwysep Iberyjski ze względu na wysokie koszty życia w ojczystym kraju. Mowa o osobach otrzymujących emeryturę mniejszą od brytyjskiej średniej. Zdarzają się przypadki korzystania przez takich seniorów z lokalnej pomocy społecznej. </p><p>Informacje zaprezentowane w poniższej tabeli wyjaśniają, dlaczego brytyjscy emeryci tak chętnie wybierali Hiszpanię jako miejsce do spędzenia jesieni życia. Dane Eurostatu odpowiednio przekształcone przez ekspertów RynekPierwotny.pl pokazują, że w Wielkiej Brytanii medianowy dochód netto seniora (osoby w wieku przynajmniej 65 lat), po uwzględnieniu różnicy cen jest o 55% wyższy niż na terenie Polski. Ten wynik nie wydaje się oszałamiający, jeżeli porównamy go z wartościami dotyczącymi na przykład Austrii (117%), Niemiec (78%) oraz Francji (104%).</p><p>Trudno ukryć, że poniższe zestawienie nie dostarcza dobrych informacji również dla emerytów z Polski. Jako dość wątpliwe pocieszenie można potraktować fakt, że niektóre kraje UE wypadły znacznie gorzej od naszego. Ciekawy przykład to Estonia, gdzie medianowy dochód netto emerytów jest niższy o 22% (względem wartości z Polski). Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja emerytów z Bułgarii (-45%), Chorwacji (-24%), Litwy (-31%), Łotwy (-41%) oraz Rumunii (-52%). Szczególnych powodów do zadowolenia nie mają także seniorzy z Czech (medianowy realny dochód netto o 2% mniejszy niż w Polsce), Słowacji (-8%) oraz Węgier (-21%). </p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p>Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="https://forsal.pl/praca/wynagrodzenia/artykuly/1389451,najwyzszy-od-41-lat-wzrost-placy-minimalnej-w-hiszpanii-o-ponad-22-proc.html">Najwyższy od 41 lat wzrost płacy minimalnej w Hiszpanii. O ponad 22 proc.</a></p> Chińskie rodziny są już bardziej zadłużone niż polskie https://forsal.pl/artykuly/1389570,chinskie-rodziny-sa-juz-bardziej-zadluzone-niz-polskie.html 2018-12-30T12:09:35Z Pod koniec każdego roku mamy do czynienia z wyraźnym wzrostem konsumpcji. Wiele zakupów konsumpcyjnych jest finansowanych kredytem, co zwiększa ogólną wartość zadłużenia gospodarstw domowych. W przypadku Polski, takie konsumpcyjne długi nie są jeszcze bardzo poważnym problemem. Warto dowiedzieć się, które kraje pod względem poziomu zadłużenia gospodarstw domowych notują wyższe wyniki aniżeli Polska. To ciekawa kwestia, ponieważ znacznie częściej bywa podawane zadłużenie sektora publicznego. ]]> <p>Osoby zainteresowane informacjami o poziomie zadłużenia gospodarstw domowych w różnych krajach, muszą przygotować się na nieco dłuższe poszukiwania. Zadłużeniowe statystyki obliczane w odniesieniu do rodzin oraz singli, okazują się bowiem gorzej dostępne niż podobne wskaźniki dotyczące długów sektora publicznego. Dużą bazę danych o zadłużeniu gospodarstw domowych posiada między innymi Międzynarodowy Fundusz Walutowy. </p><p>Wspomniana instytucja prezentuje poziom zadłużenia gospodarstw domowych (rodzin oraz singli) w relacji do PKB prawie 80 krajów. Najbardziej interesujące wydają się oczywiście skrajne wyniki. Właśnie dlatego eksperci portalu <a href="https://rynekpierwotny.pl/">RynekPierwotny.pl</a> postanowili zaprezentować na poniższym wykresie kraje cechujące się najmniejszym poziomem długów gospodarstw domowych w relacji do PKB (1% - 14%). Tak niskie wyniki są notowane w następujących państwach: Afganistan, Sierra Leone, Mjanma, Czad, Pakistan, Kamerun, Demokratyczna Republika Konga (DRK), Republika Środkowoafrykańska, Ukraina, Tadżykistan, Argentyna, Wyspy Salomona, Bangladesz, Kazachstan, Indie, Albania, Lesotho, Wyspy Św. Tomasza i Książęca, Arabia Saudyjska oraz Rumunia. </p><p>Lista krajów z bardzo niskim poziomem zadłużenia gospodarstw domowych zapewne jest dłuższa. Nie wszystkie takie państwa (np. z Afryki Subsaharyjskiej) posiadają jednak odpowiednie statystyki. </p><p>Warto zwrócić uwagę, że w grupie krajów zaprezentowanych na poniższym wykresie znajdziemy nie tylko państwa, które w skali całego globu można określić jako najbiedniejsze. Wyjątek stanowi np. Rumunia, Ukraina, Argentyna, Kazachstan i Arabia Saudyjska. Sytuacja każdego z tych krajów jest specyficzna. W przypadku Argentyny, ogromny kryzys finansowy z początku minionej dekady na długo zahamował wzrost poziomu zadłużenia konsumentów. Jeżeli chodzi o Arabię Saudyjską, to ważnym czynnikiem są między innymi wysokie wpływy z wydobycia węglowodorów, które przekładają się na sytuację gospodarstw domowych rodowitych Saudyjczyków. </p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><h2><b>Potężne długi posiadają między innymi Australijczycy oraz Szwajcarzy</b></h2><p>Z punktu widzenia Polaków, ciekawą kwestią wydaje się też pozycja naszego kraju w międzynarodowym rankingu zadłużenia gospodarstw domowych. Dane MFW wskazują, że w 2017 r. konsumenckie zadłużenie naszych rodaków wynosiło 35% PKB (zobacz poniższa tabela). To wynik znacznie wyższy od notowanego chociażby na terenie Rosji (16%), Turcji (17%) oraz Węgier (19%). Z drugiej strony, większym od Polski wskaźnikiem zadłużenia konsumentów cechuje się np. Słowacja (41%). Dla wielu osób nie znających zadłużeniowych problemów Państwa Środka, sporym zaskoczeniem może być relatywnie wysoki wynik dotyczący Chin (49%). </p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p>Warto również zwrócić uwagę na kraje notujące najwyższe wskaźniki konsumenckiego zadłużenia (ponad 70% PKB). W tej grupie poza Tajlandią znajdziemy tylko państwa bardzo wysoko rozwinięte gospodarczo. Wbrew częstym stereotypom, jednej z najwyższych pozycji w rankingu zadłużenia nie zajmują Stany Zjednoczone. W porównaniu z Dania (117%), Australią (122%) oraz Szwajcarią (128%), wynik USA z 2017 r. (78%) wcale nie prezentuje się bardzo źle. Warto podkreślić, że wszystkie kraje z długiem gospodarstw domowych większym od PKB, jednocześnie cechują się bardzo wysokim poziomem zadłużenia mieszkaniowego ludności. Trudno się temu dziwić, bo mieszkaniowe długi zwykle stanowią główny element zobowiązań rodzin oraz singli. </p><p>Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="https://forsal.pl/finanse/finanse-osobiste/artykuly/1388613,koszty-wigilii-2018-na-co-w-tym-roku-polacy-wydali-pieniadze.html">1172 zł za rodzinną Wigilię. Na co w tym roku Polacy wydali pieniądze?</a></p> To nie był dobry rok dla giełdowych miliarderów https://forsal.pl/artykuly/1389285,to-nie-byl-dobry-rok-dla-polskich-gieldowych-miliarderow.html 2018-12-27T07:51:42Z Lista inwestorów z akcjami wartymi ponad 1 mld zł skurczyła się z 22 do 15. Majątki połowy z nich zmalały, ale lider rankingu "PB" trzyma się mocno - pisze czwartkowy "Puls Biznesu". Zdaniem gazety rok 2018 nie był dobry dla giełdowych miliarderów.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Jeden rok może wiele zmienić. Pod koniec 2017 r. w przygotowanym przez +BP+ rankingu giełdowych miliarderów zaroiło się od nowych twarzy, a portfele najbogatszych inwestorów indywidualnych na warszawskim parkiecie były grube jak nigdy. Teraz z rankingu zniknęło wielu ubiegłorocznych debiutantów, kilku weteranów i jedna notowana rok wcześniej kobieta" - czytamy w "Pulsie Biznesu".</p> <p>Gazeta informuje, że grono giełdowych krezusów liczące rok temu 22 nazwiska, skurczyło się do 15, a ponad połowa z tych, którzy w nim pozostali ma majątki mniejsze niż rok wcześniej. Lider się jednak nie zmienił - jest nim Zygmunt Solorz, który piąty rok z rzędu jest "niekwestionowanym królem warszawskiego parkietu".</p><p>"Zygmunt Solorz przede wszystkim dzięki pakietowi kontrolnemu w Cyfrowym Polsacie, a także akcjom ZE PAK i ATM Grupy, znów został najbogatszym inwestorem indywidualnym na GPW, ale jego notowany na giełdzie majątek nieco się skurczył" - pisze dziennik.</p><p>Według "Pulsu Biznesu" imperium twórcy Polsatu, choć powiększone m.in. o Netię, jest warte o ponad 6 proc. mniej niż w ubiegłym roku i znacznie mniej niż w 2014 r., kiedy Solorz, jako jedyny inwestor w historii warszawskiej giełdy, miał akcje warte ponad 10 mld zł. Z obliczeń "Pulsu Biznesu" wynika, że obecnie wartość pakietów Solorza wynosi 8,86 mld zł.</p><p>Gazeta podaje, że na drugim miejscu jest Tomasz Biernacki (Dino) z akcjami wartymi 4,88 mld zł, a za nim Carlos Fernandez Gonzalez (AmRest - 4,65 mld zł). Potem Marek Piechocki (LPP - 2,53 mld zł), Dariusz Miłek (CCC - 2,18 mld zł), Tomasz Domagała (Famur, PGO, Zamet - 1,96 mld zł) oraz Marcin Iwiński (CD Projekt - 1,82 mld zł). </p><p>Autor: Marcin Musiał</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy:<a href="https://forsal.pl/gospodarka/inwestycje/artykuly/1388833,reforma-podatkowa-w-usa-zmieni-przeplywy-kapitalu-na-swiecie.html"> Reforma podatkowa w USA zmieni przepływy kapitału na świecie</a></p>