© 2019 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: telekomunikacja 2019-01-20T00:21:30+01:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/telekomunikacja Sejm nie zajmie się ustawą przyznającą TVP 1,2 mld zł https://forsal.pl/artykuly/1392566,sejm-nie-zajmie-sie-ustawa-przyznajaca-tvp-1-2-mld-zl.html 2019-01-16T10:18:23Z Sejm nie zajmie się na obecnym posiedzeniu projektem nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych autorstwa posłów PiS - zdecydował w środę Konwent Seniorów. O tej decyzji poinformował PAP wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Z porządku obrad usunięty został projekt nowelizacji przyznającej 1,2 mld zł panu (prezesowi TVP, Jackowi) Kurskiemu" - powiedział PAP Stanisław Tyszka. Projekt nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych autorstwa posłów PiS zakłada wprowadzenie rekompensaty dla publicznej radiofonii i telewizji w wysokości 1 mld 260 mln zł w związku z ubytkiem opłat abonamentowych w latach 2018-19. Zdaniem projektodawców propozycja ta ma zapewnić lepsze finansowanie mediów publicznych w Polsce.</p> <p>Sejm miał rozpatrzyć projekt w środę po południu.</p> <p>Jak podkreślił wicemarszałek Sejmu, "widać partia władzy wstydzi się tego, co zrobiły ostatnio +Wiadomośći+ TVP". Chodzi o jeden z materiałów wyemitowanych w poniedziałkowym wydaniu "Wiadomości" TVP po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W materiale m.in. przypomniano zabójstwo w 2010 r. działacza PiS z Łodzi Marka Rosiaka, a jako przykłady mowy nienawiści przywołano wypowiedzi polityków opozycji, m.in. lidera PO Grzegorza Schetyny o "PiS-owskiej szarańczy" czy wypowiedź b. prezydenta Bronisława Komorowskiego, że "trzeba czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi".</p> <p>Ponadto, jak poinformował PAP Tyszka, bieżące posiedzenie Sejmu będzie dwudniowe, a nie jak wcześniej planowano - trzydniowe. Oznacza to rezygnację z piątkowego posiedzenia, a punkty, które miały zostać rozpatrzone w piątek zostaną przesunięte na czwartek wieczór.</p> <p>Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka przekazał PAP, że przewodniczący komisji, których posiedzenia zaplanowano na środę, "przełożyli je m.in. z powodu prac nad budżetem 2019 r. w Sali Plenarnej". "Politycy wskazywali także na inne przyczyny organizacyjne" - wskazał.</p> <p>Na środę planowano posiedzenia m.in. komisji: kultury fizycznej, sportu i turystyki, obrony narodowej, cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii oraz polityki społecznej i rodziny. W poniedziałek planowane na wtorek posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. VAT odwołał jej szef poseł Marcin Horała (PiS).</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1392465,banki-gotowe-wejsc-do-ukladu-getback-zgodzily-sie-na-redukcje-dlugu-o-ponad-60-mln-zl.html" title="Banki gotowe wejść do układu GetBack. Zgodziły się na redukcję długu o ponad 60 mln zł">Banki gotowe wejść do układu GetBack. Zgodziły się na redukcję długu o ponad 60 mln zł</a></p> Ponad 4,5 tys. skarg do UKE na operatorów telekomunikacyjnych https://forsal.pl/artykuly/1392470,ponad-4-5-tys-skarg-do-uke-na-operatorow-telekomunikacyjnych.html 2019-01-16T06:41:59Z Ponad 4,5 tys. skarg na operatorów z prośbą o interwencję i mediację wpłynęło w 2018 r. do UKE. Konsumenci najczęściej skarżą się na źle naliczone faktury i problemy z rozwiązaniem umowy; proszą też o pomoc w walce z oszustami - powiedzieli PAP przedstawiciele Urzędu.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p><b>Urząd Komunikacji Elektronicznej</b>, czyli regulator branży <b>telekomunikacyjnej</b>, pomaga także konsumentom.</p> <p>W 2018 r. do UKE wpłynęło 3208 wniosków z prośbą o interwencję oraz 1389 wniosków w sprawie pozasądowego rozwiązania sporu konsumenckiego (postępowanie ADR). Te dwa sposoby pomocy konsumentom przez Urząd różnią się istotnie.</p> <p>"Interwencja jest podejmowana wtedy, gdy mamy podejrzenie, że operator naruszył przepisy. UKE może w takim przypadku żądać wyjaśnień czy też dokumentacji od operatora, np. zdarza się, iż operator kieruje roszczenia wobec abonenta o zapłatę faktur, a abonent oświadcza, że żadnej umowy z operatorem nie zawierał bądź złożył oświadczenie o odstąpieniu od umowy" - wyjaśnia Agnieszka Pomierna-Andrychowska z UKE. Jak dodaje, w ramach tego postępowania często operator rewiduje swoje stanowisko i np. dokonuje korekty opłat albo uznaje oświadczenie o odstąpieniu za skuteczne. W 2018 r. 74 proc. wniosków o interwencję Prezesa UKE zakończyło się pozytywnie dla wnioskodawców. Średni czas trwania takiego postępowania to 21 dni.</p> <p>Urząd, jeżeli stwierdzi, że tematyka zgłoszeń jest podobna i można podejrzewać danego operatora o praktyki naruszające interesy konsumentów bądź przepisy Prawa telekomunikacyjnego, może też zbadać sprawę z urzędu. Finałem takiego postępowania może być nałożenie kary pieniężnej na operatora.</p> <p>Postępowanie ADR (dawniej postępowanie mediacyjne) ma inny charakter. Jak wyjaśnia Paweł Kucharczyk z UKE, ma ono na celu przede wszystkim polubowne zakończenie sporu i rozwiązanie sprawy. "Podejmujemy się go wtedy, gdy przedsiębiorca nie naruszył przepisów prawa, ale klient z jakiegoś względu, po wyczerpaniu postępowania reklamacyjnego, jest niezadowolony, np. zawarł umowę, której tak naprawdę nie chciał czy wysokość rachunku w danym miesiącu przerosła abonenta i nie jest on w stanie go uregulować" - powiedział Kucharczyk. Jak podkreślił ekspert, przedsiębiorca nie musi godzić się na udział w tym postępowaniu, gdyż ma ono charakter polubowny, ale z doświadczeń Urzędu wynika, że często nawet jeśli operator nie przystąpi do postępowania ADR, to na koniec uznaje roszczenie klienta.</p> <p>"To oczywiście zależy od polityki danej firmy" – dodał Paweł Kucharczyk. Postępowanie ADR trwa maksymalnie do 90 dni. Średni czas trwania postępowania ADR w 2018 roku to 22 dni. W ubiegłym roku ponad połowa spraw (54 proc.) zakończyła się korzystnie dla konsumenta.</p> <p>Jak wskazali przedstawiciele UKE, gros skarg na operatorów dotyczy rozliczeń (faktury i opłat), niewywiązywania się z warunków umowy, np. w sytuacji, gdy firma nie zapewnia właściwej jakości usług, obiecała dodatkowe usługi bezpłatnie, których nie ma. Konsumenci skarżą się także, iż operatorzy utrudniają rozwiązanie umowy i przejście do innego operatora.</p> <p>Oddzielnym rodzajem skarg są skargi na nieuczciwe praktyki rynkowe firm, które swoją działalność opierają na oszustwie - najczęściej podawaniu się za obecnego operatora bądź oszukując, że operator zmienia nazwę i wymaga zawarcia nowej umowy.</p> <p>"Te małe firmy ograniczają się przeważnie do usług głosowych, z których korzystają głównie starsi ludzie, bardzo podatni na sugestie. Starając się nawiązać +walkę+ z dużymi graczami, często uciekają się do nieetycznych metod" - mówi Paweł Kucharczyk. Według ekspertów UKE, w takich wypadkach podają się po prostu za dotychczasowego operatora i proponują niby zmianę warunków umowy. "Oszuści nastawiają się na +złapanie klientów+ i zawarcie umów licząc, że konsument nie odstąpi od umowy w ciągu 14 dni, a w przypadku rozwiązania umowy po tym terminie, kierują roszczenia o zapłatę tzw. kary umownej za rozwiązanie umowy przed terminem. Często te firmy działają okresowo i znikają z rynku albo rejestrują się pod nową nazwą" - mówił Paweł Kucharczyk. "Nasze delegatury mówią, że czasami są w stanie w danym mieście pokazać, którędy przechodził akwizytor, bo mają skargi z poszczególnych ulic na jego trasie" - dodała Agnieszka Pomierna-Andrychowska.</p> <p>Według przedstawicieli Urzędu skarg na tego typu nadużycia w latach 2014 – 2017 było bardzo dużo, zwłaszcza w stosunku do liczby klientów obsługiwanych przez operatorów. Zgłoszenia dotyczyły m.in. PGT S.A., Telekomunikacji Cyfrowej Sp. z o.o., Twojej Telekomunikacji Sp. z o.o., Telekomunikacji dla Domu Sp. z o.o., Telekomunikacji Stacjonarnej Sp. z o.o., Nasza S.A., TelePolska Sp. z o.o. Postępowania w takich sprawach prowadzą prokuratury rejonowe, a postępowanie łączne wobec Telekomunikacji dla Domu Sp. z o.o., Naszej S.A., Twojej Telekomunikacji Sp. z o.o., PGT S.A prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku.</p> <p>Według przedstawicieli UKE, choć dzięki liczba zgłoszeń konsumentów w podobnych sprawach maleje (w 2018 r. 109 zgłoszeń wobec blisko 2000 w latach 2016-17), nie oznacza to, ze problem znika. UKE apeluje więc szczególnie do seniorów o zachowanie szczególnej ostrożności przy zawieraniu umów, w tym czytanie dokumentów i weryfikowanie z jakim podmiotem zawierana jest umowa. Konsumenci powinni pamiętać, że w razie wątpliwości mogą odmówić podpisania umowy. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1392157,dyrektorzy-zarabiaja-w-kilka-dni-tyle-co-szeregowy-pracownik-w-caly-rok.html">Dyrektorzy zarabiają w kilka dni tyle, co szeregowy pracownik w cały rok</a></p> Huawei kontra reszta świata, czyli wojna o 5G. Kto kogo szpieguje? https://forsal.pl/artykuly/1391992,huawei-kontra-reszta-swiata-czyli-wojna-o-5g-kto-kogo-szpieguje-opinia.html 2019-01-14T07:35:19Z Dyrektor sprzedaży Huaweia w Polsce i pracownik Orange, były oficer ABW – to dwie zatrzymane w piątek przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego osoby podejrzane o szpiegostwo na rzecz Chin. Obaj zostali aresztowani na trzy miesiące. Oskarżenia o szpiegowanie ciągną się za Huaweiem już od lat, ale teraz przybrały rozmiary do tej pory niespotykane. Dlaczego? - pisze w felietonie Mirosław Mazaniec.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>Cofnijmy się do marca zeszłego roku. Prezydent USA Donald Trump blokuje transakcję przejęcia amerykańskiej firmy Qualcomm, producenta procesorów używanych w telefonach komórkowych oraz rozwiązań 5G, uzasadniając to „bezpieczeństwem narodowym”. Kupić ją chciał singapurski Broadcom, powiązany z <b>Huaweiem</b>. Na procesorach Qualcomma działa większość smartfonów z systemem Android sprzedawanych w USA (Apple ma własne). Nawet koreański Samsung, choć na cały świat wypuszcza telefony z autorskim procesorem Exynos, w tych samych modelach w Stanach korzysta z chipsetów Qualcomma. Huawei nie decyduje się też na wprowadzenie na rynek amerykański flagowej linii Mate, napędzanej Kirinem, czyli własnym procesorem. Miała je sprzedawać sieć AT&amp;T, ale wycofała się na dzień przed oficjalną prezentacją, nieoficjalnie, pod naciskiem amerykańskiej administracji. Czy dlatego że rządowa agencja bezpieczeństwa (NSA) nie miałaby kontroli nad smartfonami z chińskim „sercem”? </span></p><p class="tresc"><span>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: </span><a href="https://forsal.pl/artykuly/1391854,huawei-zwolnilo-pracownika-oskarzonego-w-polsce-o-szpiegostwo.html">"Fatalne konsekwencje dla reputacji". Huawei zwolniło pracownika oskarżonego w Polsce o szpiegostwo</a></p><p class="tresc"><span>Istotniejszą kwestią jest<b> technologia 5G</b>, która umożliwi działanie internetu rzeczy czy autonomicznych samochodów. Producenci czekają na większą przepustowość i do sieci popłynie niewyobrażalna ilość informacji. Nic dziwnego, że państwa chcą i powinny mieć nad nimi pełną kontrolę. Komisja Europejska określiła, że sieć 5G ma wzmocnić sektory: motoryzacyjny, transportowy, energetyczny, wytwórczy, rozrywkowy i służbę zdrowia. To idealne cele cyberataków na dużą skalę i szanse na przejęcie kontroli nad całymi państwami. </span></p><p class="tresc"><span>Oczywiście jednym ze światowych liderów tej technologii jest… Huawei. Firmę założył w 1987 r. Ren Zhengfei, były oficer chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Zaczynała od produkcji routerów, budowy sieci telekomunikacyjnych, teraz realizuje kontrakty dla rządu i armii, jest promowana jako „dobro narodowe” i jest chińskiej władzy bardzo bliska. Tak bardzo, że niektórzy uważają, iż jest jej zbrojnym ramieniem w walce o światowe dane. </span></p><p class="tresc"><span>Poczynaniom Huaweia bacznie przygląda się Sojusz Pięciorga Oczu – porozumienie organizacji wywiadowczych USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Wszystkie te kraje zablokowały dostęp tej firmie do sieci 5G, wskazując na „zagrożenie bezpieczeństwa narodowego”. Donald Trump jeszcze w tym miesiącu może wydać rozporządzenie zabraniające używania amerykańskim firmom sprzętu Huaweia i ZTE (innego chińskiego giganta w technologii 5G). </span></p><p class="tresc"><span>Czym więc jest światowa walka z Huaweiem i rugowanie go z kolejnych krajów? Czy w przededniu technologicznej rewolucji jesteśmy świadkami wojny wywiadów, która zdecyduje o losach świata? I gdzie w tym jest Polska? Możemy poruszać się w świecie domysłów, zbierać strzępy informacji i próbować składać je w większą całość. Wiele pytań, mało odpowiedzi, ale czas zacząć sobie zdawać sprawę z tego, że wizja świata z filmu „Matrix” nie jest tak odległa, jak mogłoby się wydawać. </span><span> </span><span class="allCaps"><b>©℗</b></span></p><p><span class="allCaps">&gt;&gt;&gt; Polecamy: </span><a href="https://forsal.pl/artykuly/1391201,huawei-grozny-dla-bezpieczenstwa-panstwa-zakaz-korzystania-ze-sprzetu-to-za-malo-opinia.html">Huawei groźny dla bezpieczeństwa państwa? Zakaz korzystania ze sprzętu to za mało [OPINIA]</a></p><br /> Tetris kontra Minecraft, czyli nowa teoria konfliktów https://forsal.pl/artykuly/1390759,tetris-kontra-minecraft-czyli-nowa-teoria-konfliktow.html 2019-01-10T21:30:08Z Konflikty w dzisiejszym świecie można sprowadzić do nieporozumień między ludźmi wyznającymi wartości gry komputerowej Tetris, a tymi którzy kierują się wartościami gry Minecraft - piszą Jeremy Heimans i Henry Timms w książce „New Power: How Power Works in Our Hyperconnected World - and How to Make It Work for You”.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>”To najlepsze okno na dzisiejszy świat jakie widziałem” – ocenił tę książkę David Brooks z „The New York Times”. Polecają ją także m.in. miliarder Richard Branson i prezes koncernu Unilever Paul Polman. Czy słusznie?</p><p>Na początku publikacji, której polski tytuł to „Nowa władza: jak władza działa w świecie super-łączności – i jak sprawić by działała ona na twoją korzyść” autorzy stawiają tezę, że mamy obecnie do czynienia ze starciem firm, organizacji, instytucji stworzonych według starych reguł władzy i tych opierających się na nowych zasadach.</p><p>Te nowe zasady wynikają przede wszystkim z dostępu do internetu. Do niedawna możliwości wpływu jednostki na rzeczywistość były bardzo ograniczone. Internet sprawił, iż nawet pojedyncza osoba, rozumiejąca reguły rządzące siecią może zgromadzić poparcie dla idei, organizacji czy produktu.</p><h2><b>Stare wymagania kontra nowa współpraca</b></h2><p>Przykładem firmy z ery „nowej władzy” czyli firmy, która bez oddolnej aktywności ludzi by nie istniała jest „Facebook”, a przykładem ruchu jest „me too”, czyli „ja też” (w ten sposób identyfikują się w internecie kobiety, które były napastowane i chcą w ten sposób zwrócić uwagę na problem).</p><p>Z kolei „stara władza” wynika z tego co ludzie czy organizacje mają, wiedzą albo kontrolują, a co nikt inny nie ma. Modele „starej władzy” proszą nas byśmy tylko postępowali według ustalonych reguł w stylu: płaćcie podatki, odrabiajcie prace domowe albo konsumowali. Bohaterowie „nowej władzy” wymagają i pozwalają nam na znacznie więcej: byśmy dzielili się pomysłami, tworzyli nowe treści (na przykład portal YouTube).</p><p>Autorzy obrazowo pokazują, iż świetnym sposobem na zrozumienie różnicy między nową a starą władzą jest popatrzenie na dwie gry komputerowe: Tetris i Minecraft. Tetris to bardzo popularna gra powstała w 1984 r. Polegała ona na tym, że z góry ekranu spadały bloki w kształcie klocków o różnych kształtach. Zadaniem gracza było obrócenia je, zanim spadną, w taki sposób, by nie było pustych miejsc między klockami.</p><p>Gdy cały rząd był wypełniony bez przerw to znikał a gracz dostawał punkty. Z czasem klocki spadały coraz szybciej i coraz mniej czasu było na ich dopasowanie. A miejsca na układanie było coraz mniej. Wcześniej czy później gracz nie dawał sobie rady i przegrywał.</p><p class="wazne"> "W przyszłości najlepiej poradzą sobie ci, którzy będą potrafili wykorzystać energię mas ludzi organizujących się dzięki internetowi."</p><p>W Tetrise, podobnie jak w instytucjach starej władzy, jednostki miały ograniczoną rolę, zasady były sztywne, nie można ich było zmienić i wygrać z systemem. Z kolei organizacje stworzone według reguł nowej władzy przypominają bardziej stworzoną już w erze internetu grę Minecraft.</p><p>Podobnie jak w Tetrisie w Minecracie gracze układają klocki o różnych kształtach. Z tym, że w Minecrafcie mają oni bez porównania więcej swobody. Klocki są trójwymiarowe i gracze mogą z nich budować co chcą. Nie muszą też konkurować o punkty zgodnie ze sztywnymi regułami, tylko mogą tworzyć to co chcą dla samej przyjemności tworzenia. Inni gracze nie są wrogami, których trzeba pokonać tylko innymi twórcami, z którymi można współpracować.</p><p>W świecie Minecrafa, stworzonym wyłącznie przez graczy, można znaleźć zbudowane przez nich domy, świątynie, sklepy Walmart, ale także smoki, jaskinie, łodzie, kurczaki, kina czy stadiony. Nie ma żadnych instrukcji. Wszyscy uczą się, podglądając innych przy pracy i bez graczy Minecraft nie istnieje.</p><p>Zdaniem autorów konflikty w dzisiejszym świecie można sprowadzić do nieporozumień pomiędzy ludźmi wyznającymi „wartości Tetrisa”, a tymi którzy kierują się „wartościami Minecrafta”. A w przyszłości najlepiej poradzą sobie ci, którzy będą potrafili wykorzystać energię mas ludzi organizujących się dzięki internetowi.</p><h2><b>Autorytaryzm kontra współzarządzanie</b></h2><p>Autorzy pokazują wojnę wartości na przykładzie konkurencji dwóch firm z ery internetu: Uber i Lyft. Obie firmy na pierwszy rzut oka oferują takie same usługi, tzn. tworzą sieć kierowców, zwykle amatorów, którzy przewożą za pieniądze pasażerów, konkurując z taksówkami. Ale obie firmy sprzedają swoje usługo zupełnie inaczej.</p><p>Uber reklamuje się jako „twój prywatny kierowca”, podczas gdy Lyft uderza do klientów pod hasłem „twój przyjaciel z autem”. Z czasem okazało się, że obie firmy istotnie różnią się w podejściu do prowadzenia biznesu. Założyciel Ubera Travis Kalanick dał się poznać komentarzami, z których wynikało, że dla niego kierowcy są tylko źródłem niepotrzebnych kosztów, które w niedalekiej przyszłości zostanie wyeliminowane wraz z nadejściem samochodów autonomicznych.</p><p>Lyft z kolei całkowicie odmiennie traktuje prowadzących samochody. Jakiś czas temu Uber nagle ogłosił, że od 10 proc. do 20 proc. obniża stawki za przejazd w osiemdziesięciu miastach w USA. Firma ogłosiła tę informację, skądinąd bardzo ważną dla ich kierowców, w piątek późnym popołudniem. Do tego nawet nie rozesłano jej mailem do zainteresowanych.</p><p>Oczywiście uzasadniano to dobrem kierowców, którzy mieli w sumie zarobić więcej dzięki większemu popytowi na ich usługi. Ale dla kierowców ważne było także to, że ich godzinowa stawka za pracę spadła, a nikt nawet nie zapytał ich o zdanie w tej sprawie.</p><p>Lyft musiał dostosować się do niższych cen, bo ciągle przy wyborze transportu autem głównym kryterium jest cena. Ale zarządzający spółką rozpoczęli od konsultacji z kierowcami, którzy zaproponowali szereg pomysłów, które miały zmniejszyć negatywne skutki niższych stawek za przejazd; jednym z nich były dodatkowe premie dla kierowców, którzy pozyskali nowych klientów.</p><p>Każdy pomysł kierowców Lyfta był prezentowany dumnie na stronie internetowej spółki z nazwiskiem osoby, która była jego autorem oraz opiniami klientów, którzy wyrażali swoją satysfakcję z jakości usług świadczonych przez spółkę. W czasie gdy kierowcy Ubera organizowali się w proteście przeciwko działaniom kierownictwa swojej firmy, szefowie Lyfta urządzali swoim kierowcom pikniki, by ci mogli się lepiej poznać.</p><p>Teza, którą Jeremy Heimans i Henry Timms rozwinęli w swojej publikacji jest interesująca, ale w mojej ocenie autorzy nie zebrali wystarczająco dużo ciekawego materiału by napisać całą książkę. Omawiana przez nich teza wszak po raz pierwszy pojawiła się w artykule „Understanding New Power” opublikowanym przez nich na łamach Harvard Business Review (ukazał się on w grudniowej edycji pisma z 2014 r.).</p><p>Tekst ten jest dostępny za darmo w internecie i zawiera najciekawsze obserwacje obu autorów. W mojej ocenie, zdecydowanej większości czytelników wystarczy przeczytanie tego artykułu i wiele nie stracą jeżeli darują sobie zapoznanie się ze 336 stronicową publikacją. Przeczytanie całości polecam jedynie najbardziej zainteresowanym tematem. </p><p>Autor:<b> Aleksander Piński</b>&#160; </p><p><a href="https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/tetris-kontra-minecraft-czyli-nowa-teoria-konfliktow/"><img src="https://g9.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1979000/1979881-obserwator-finansowy-otwarta.png" /></a></p> Oswoiliśmy unijny roaming. Klienci odczują korzystną dla operatorów obniżkę cen https://forsal.pl/artykuly/1389961,oswoilismy-unijny-roaming-klienci-odczuja-korzystna-dla-operatorow-obnizke-cen.html 2019-01-02T07:32:30Z Operatorzy nadal stosują dodatkowe opłaty, choć hurtowe ceny transferu danych i połączeń telefonicznych na rynku europejskim mocno spadły.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span><b>Play </b>(P4), <b>Plus </b>(Polkomtel), <b>Premium Mobile</b>, <b>ITI</b>, <b>Virgin Mobile</b>, <b>Mobile Vikings</b>, spółki z grupy <b>Netia </b>(Netia, Telefonia Dialog, Internetia) oraz <b>FM Group Mobile </b>w końcu 2018 r. już po raz drugi uzyskały od prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej zgody na stosowanie dodatkowej opłaty przy świadczeniu usług w roamingu na terenie Unii. Pozwolenia są wydawane na 12 miesięcy, więc poprzednie już wygasają. UKE rozpatruje także wniosek o ponowną zgodę na dopłaty złożony przez Orange – obecne pozwolenie dla tej firmy będzie obowiązywało do kwietnia 2019 r. </span></p><p class="tresc"><span>Wydanie przez regulatora ponownej zgody oznacza, że na podstawie danych finansowych dostarczonych przez operatorów telekomunikacyjnych uznał on, iż nadal ponoszą oni straty uzasadniające dodatkowe obciążenie klientów, tzn. przekraczające 3 proc. marży osiąganej na usługach mobilnych. </span></p><p class="tresc"><span>Zasadę Roam-Like-At-Home (RLAH), zgodnie z którą za połączenia wykonywane w pozostałych krajach Unii Europejskiej (a także Islandii, Liechtensteinie i Norwegii) płaci się tyle samo, co za usługi we własnym kraju, wprowadzono 15 czerwca 2017 r. Jak wyliczył UKE, w pierwszym roku stosowania bezpłatny roaming unijny kosztował polski rynek usług mobilnych łącznie 350 mln zł, co stanowi 5,2 proc. marży w tym sektorze. Najbardziej odczuwalny był hurtowy zakup usług od zagranicznych partnerów, który stanowił średnio 84 proc. kosztów roamingowych operatorów. </span></p><p class="tresc"><span>Niewielkie – znacznie niższe od stawek sprzed RLAH – dopłaty od klientów, wprowadzane za zgodą regulatora rynku w danym kraju, mają częściowo zrekompensować telekomom straty na roamingu. W Polsce w pierwszym roku dodatkowe opłaty ustanowiło ośmiu operatorów, w tym wszyscy główni gracze: Play, Orange, Plus i T-Mobile. </span></p><p class="tresc"><span>Jak wskazuje raport Komisji Europejskiej, nie we wszystkich państwach Wspólnoty było tak duże zainteresowanie dopłatami. W Belgii, Danii, Estonii, Rumunii i Słowenii prosili o to tylko pojedynczy operatorzy.</span></p><p class="tresc"><span>Druga tura dopłat w Polsce oznacza, że unijny roaming wciąż jest dla krajowych firm uciążliwy. Ale dobra wiadomość jest taka, że finansowe konsekwencje tanich połączeń w UE są dla operatorów coraz mniej dotkliwe. Stało się tak dzięki obniżce cen hurtowych za usługi telekomów z innych krajów Wspólnoty. Prezes UKE Marcin Cichy powiedział DGP, że „większy ruch w roamingu dał polskim operatorom argument do negocjowania niższych stawek w rozliczeniach hurtowych”. Podobnie wypowiadali się m.in. przedstawiciele Orange.</span></p><p class="tresc"><span>Hurtowe stawki, według których rozliczają się operatorzy z różnych krajów, zawsze były znacznie wyższe od cen detalicznych dla klientów – dlatego po zniesieniu opłat za roaming operatorzy zaczęli tak dużo tracić. Szczególnie przy rozliczeniach za transfer danych. Półtora roku od wprowadzenia RLAH w Unii upowszechniła się już jednak tendencja spadkowa.</span></p><p class="tresc"><span>Przyczyny są dwie. Po pierwsze, obniżki wymuszają regulacje unijne. Wprowadzając RLAH, ustalono m.in. pięcioletni harmonogram redukcji najboleśniejszych dla operatorów stawek hurtowych – za transfer danych. Najpierw do 7,7 euro za gigabajt (przed 15 czerwca 2017 r. średnia cena wynosiła 9,9 euro), z początkiem ub.r. do 6 euro, od 1 stycznia br. do 4,5 euro, a w przyszłości do 3,5 euro (2020 r.), 3 euro (2021 r.), i do 2,5 euro (2022 r.).</span></p><p class="tresc"><span>Raport KE pokazuje jednak, że rzeczywiste obniżki idą jeszcze dalej. Już w I kw. 2018 r. średnia cena hurtowa spadła do 2,7 euro. A przy rozliczeniach wzajemnych między operatorami – do 2,6 euro. Średnia dla pięciu europejskich operatorów stosujących najniższe stawki wyniosła zaś 1,1 euro za gigabajt, czyli dziewięć razy mniej niż cena sprzed RLAH.</span></p><p class="tresc"><span>W raporcie podkreślono, że zwiększenie ruchu w roamingu napędziło konkurencję w hurcie. Szczególne ożywienie dotyczy transmisji danych, która w I kw. ub.r. była w EOG średnio czterokrotnie większa niż w I kw. 2017 r. (przed RLAH). Liczba wykonywanych za granicą połączeń wzrosła zaś prawie dwukrotnie.</span></p><p class="tresc"><span>Klienci polskich firm telekomunikacyjnych są w czołówce Europejczyków korzystających ze zniesienia opłat za roaming. Jak pod</span><span>aje KE, przez łącza naszych operatorów odbywa się trzykrotnie więcej rozmów z zagranicy niż przed obniżką stawek. Podobne przyrosty notują firmy z Rumunii, Bułgarii, Chorwacji i Hiszpanii. Niemal dziesięciokrotnie zwiększ</span><span>ył</span><span>a się ilość transmitowanych danych. W tej dziedzinie przodują jednak Skandynawowie. Przeciętny abonent ze Szwecji czy z Norwegii zużywa w innych krajach ponad 700 MB danych miesięcznie, podczas gdy klient polskiego telekomu – ok. 330. Plasujemy się jed</span><span>nak z tym wynikiem powyżej średniej (niespełna 260 MB), wyprzedzając m.in. Niemcy, Czechy i Słowację. </span></p><p class="tresc"><span>Według danych UKE najwięcej z usług roamingowych korzystamy w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, we Francji i Włoszech. Rekordzista z Polski zużył w roamingu prawie 500 gigabajtów.</span></p><p class="tresc"><span>Klienci odczują korzystną dla operatorów obniżkę cen hurtowych. Na przykład Orange z początkiem tego roku zwiększył miesięczne pakiety danych w roamingu (w Orange Love z 3,22 do 4,18 gigabajta) i obniżył z 3 gr brutto do 2,34 gr brutto opłaty pobierane po wykorzystaniu tego limitu.</span><span class="allCaps"></span></p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1389735,to-byl-najlepszy-rok-dla-panstwowej-kasy-po-1989-r-mozliwe-nawet-zrownowazenie-budzetu.html">To był najlepszy rok dla państwowej kasy po 1989 r. Możliwe nawet zrównoważenie budżetu</a></p><p class="tresc"><span class="allCaps"></span></p> UKE nakłada 11 mln zł kary na Orange https://forsal.pl/artykuly/1388512,uke-naklada-11-mln-zl-kary-na-orange.html 2018-12-20T12:00:52Z Prezes UKE nałożył na Orange Polska S.A. karę w wys. 11 mln zł za niewypełnianie obowiązków związanych z wymianą informacji pomiędzy dostawcami usług przy obsłudze wniosków o przeniesienie numeru w sieciach stacjonarnych, co narusza Prawo telekomunikacyjne.]]> <p>W komunikacie Urzędu Komunikacji Elektronicznej informującym o nałożeniu kary napisano, że "przy ocenie dotychczasowej działalności Orange Polska S.A. Prezes UKE wziął pod uwagę, że podmiot był już karany, w tym za naruszenia dotyczące usług regulowanych", a "naruszenie, którego dopuściła się Orange Polska S.A. ma charakter uporczywy i może stwarzać zagrożenie dla funkcjonowania rynku telekomunikacyjnego".</p> <p>"Kara w nałożonej wysokości ma na celu skłonić ukaranego do wykonywania w pełni wydanej decyzji oraz do respektowania na przyszłość innych decyzji podejmowanych przez Prezesa UKE" - poinformował UKE.</p> <p>Jak wyjaśnia Urząd, od 2 października 2015 r. wymiana komunikatów pomiędzy dostawcami usług w zakresie obsługi wniosków o przeniesienie numeru w sieciach stacjonarnych odbywa się za pośrednictwem zarządzanego przez Prezesa UKE systemu Platformy Lokalizacyjno-Informacyjnej z Centralną Bazą Danych (PLI CBD).</p> <p>W celu ujednolicenia procesów związanych z przenoszeniem numerów Prezes UKE decyzją z 21 grudnia 2015 r. zmienił Ofertę określającą ramowe warunki dostępu telekomunikacyjnego (SOR) i nałożył na Orange Polska S.A. obowiązki w zakresie wysyłki komunikatów do systemu PLI CBD.</p> <p>Decyzji tej został nadany rygor natychmiastowej wykonalności, w związku z czym powinna być wykonywana od dnia jej doręczenia, czyli od 23 grudnia 2015 r. Jednak do chwili obecnej Orange Polska S.A. nie przystąpiła do realizacji obowiązków nałożonych na nią powyższą decyzją i nie zapewniała możliwości wysyłki komunikatów (E07 E09, E10 i E11) podczas przeprowadzania procesów przenoszenia numerów. W związku z tym dla zapewnienia ciągłości tych procesów system PLI CBD zmuszony był przyjmować jako prawdziwe dane dot. przenoszenia numerów i generować komunikaty, które zgodnie z decyzją powinny być przesyłane przez Orange Polska S.A. po uprzedniej weryfikacji danych.</p> <p>Prezes UKE, oceniając zakres naruszenia wziął pod uwagę jego długotrwałość oraz to, że zastosowane tymczasowe rozwiązanie stale zagraża poprawnemu funkcjonowaniu procesu przenośności numerów. Oznacza to, że bezpośrednią konsekwencją stwierdzonych naruszeń jest narażanie systemu PLI CBD na przeciążenia i związane z nim realne ryzyko zatrzymania jego pracy, w tym funkcjonalności umożliwiającej lokalizację abonenta wzywającego pomocy. W praktyce występowały już przypadki, w których pojawiło się realne ryzyko niepowodzenia procesu przeniesienia numerów dla takich podmiotów jak prokuratury, ministerstwa czy urzędy wojewódzkie.</p> <p>Decyzja nie jest prawomocna, Orange Polska S.A. może odwołać się od niej do sądu. (PAP)</p> <p>autor: Małgorzata Werner-Woś</p> <p>mww/ je/</p> 2837 miejscowości w Polsce wciąż nie ma zasięgu komórkowego https://forsal.pl/artykuly/1387286,2837-miejscowosci-w-polsce-wciaz-nie-ma-zasiegu-komorkowego.html 2018-12-13T13:50:38Z Z danych z czerwca br. wynika, że 2837 miejscowości w Polsce pozbawionych jest zasięgu telefonii komórkowej, w ubiegłym roku zasięgu nie miało 3080 miejscowości - informowała w Sejmie wiceminister cyfryzacji Wanda Buk.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Przedstawicielka resortu cyfryzacji odpowiadała na zapytanie posłów PiS o miejsca w Polsce, gdzie nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Powołując się na roczny raport, opracowany na podstawie sprawozdań składanych do URE przez operatorów telekomunikacyjnych, mówiła, że "w ujęciu populacyjnym nasz kraj pokryty jest w 100 proc. siecią 3G i 99 proc. siecią 4LTE".</p> <p>"Geograficznie nie jest już tak dobrze. Zasięgu pozbawionych jest 2837 miejscowości, liczba ta zmniejszyła się względem zeszłego roku o 8 punktów procentowych. Wtedy liczba sięgała 3080 miejscowości. Należy podkreślić, że są to bardzo małe jednostki osadnicze, skupiające kilka, kilkanaście domów. Przy czym dane o samym pokryciu nie odzwierciedlają faktycznej jakości usług. Wg raportu OpenSignal średnia przepustowość LTE wynosi 20 Mb/s. Jest to mało. Jesteśmy sklasyfikowani jako 31 kraj w Europie" - powiedziała przedstawicielka MC. </p> <p>Wiceminister Buk podkreśliła, że na ten stan rzeczy obok obiektywnych czynników geograficznych wpływają też czynnik regulacyjne. "Jedną z nich są 'normy pól magnetycznych'" - mówiła. "Mamy przestarzałe normy z roku 1984. To są normy radzieckie i występują tylko w trzech krajach. Do tego są ponad 100 razy bardziej restrykcyjne, niż normy obowiązujące w pozostałych krajach Europy. Efekt jest taki, że nadajniki w Polsce zwyczajnie się zapychają" - wyjaśniała.</p> <p>Wśród kolejnych regulacyjnych przeszkód w rozwoju sieci komórkowej w Polsce Wanda Buk wymieniła regulacje związane z prawem inwestycyjnym. Wskazała, że inwestor, który chce zbudować nadajnik, średnio czeka na pozwolenie 153 dni. "Jest to czas minimalny, jeśli nie będzie żadnych protestów" - dodała. </p> <p>Wiceminister Buk podkreśliła, że "na początku grudnia 2018 resort opublikował projekt ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych oraz niektórych innych usług, tzw. megaustawy". "Projekt jest w procesie konsultacji i zakłada szereg propozycji ułatwień inwestycyjnych" - informowała.</p> <p>"Tym projektem chcemy przyśpieszyć proces inwestycyjno-budowlanego dla infrastruktury telekomunikacyjnej.(...) Proponujemy m.in. również obniżenie kosztów budowy i eksploatacji nowoczesnych sieci poprzez obniżenie stawki za zajęcie pasa drogowego" - mówiła przedstawicielka resortu cyfryzacji. </p> Tauron ogłosił przetarg na budowę sieci szerokopasmowego internetu https://forsal.pl/artykuly/1356804,tauron-oglosil-przetarg-na-budowe-sieci-szerokopasmowego-internetu.html 2018-11-20T11:34:33Z Tauron Obsługa Klienta - spółka zależna Taurona Polskiej Energii - ogłosił przetarg na wykonawców budowy infrastruktury szerokopasmowego dostępu (FTTH) do internetu, podała spółka. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Chcemy zaoferować naszym klientom kompleksowy zestaw produktów multimedialnych. Budowa szerokopasmowego internetu oznacza dla Taurona zaangażowanie w bezprecedensowy program rozwoju cyfrowego Polski, a równocześnie rozszerzenie aktywności biznesowej grupy na nowe obszary" - powiedział prezes Taurona Filip Grzegorczyk, cytowany w komunikacie. </p><p>Tauron Obsługa Klienta, jako operator sieci dostępowej, będzie oferował możliwie najszerszy dostęp do hurtowych usług aktywnych i pasywnych, świadczonych w oparciu o infrastrukturę sieciową oraz usługi telekomunikacyjne dla odbiorcy końcowego. </p><p>"Sieć została zaprojektowana z uwzględnieniem już istniejącej infrastruktury energetycznej Tauron. Uwzględnia sieci niskiego i średniego napięcia, bliską odległość od światłowodów znajdujących się w punktach GPZ (czyli w stacjach elektroenergetycznych) i dostępną kanalizację teleinformatyczną. Projekt zakłada wykorzystanie dofinansowania w celu uzyskania synergii z istniejącą obecnie infrastrukturą światłowodową" - czytamy dalej. </p><p>W lipcu 2018 r. Tauron Obsługa Klienta otrzymał dofinansowanie w ramach konkursów Programu Operacyjnego Polski Cyfrowej na realizację 7 projektów na terenie obszarów: Rybnickiego, Katowickiego i Tyskiego, Oświęcimskiego, Krakowskiego C i Tarnowskiego B, Wałbrzyskiego A, Wałbrzyskiego B, Sosnowieckiego.&#160;</p><p>"Mając przed sobą tak duże wyzwanie, chcemy jak najlepiej zrealizować nasz cel, którym jest budowa przyłączeń światłowodowych na obszarach dotychczas wykluczonych. W związku z tym liczymy na budowanie pozytywnych relacji biznesowych i owocną współpracę z potencjalnymi wykonawcami" - powiedział wiceprezes spółki Tauron Obsługi Klienta Andrzej Grochowalski. </p><p>Tauron Polska Energia S.A. jest spółką holdingową w grupie kapitałowej, która zajmuje się wydobyciem węgla, wytwarzaniem, dystrybucją i sprzedażą energii elektrycznej oraz ciepła. Jest notowana na GPW od 2010 r. Grupa Tauron obejmuje swoim działaniem 18 proc. powierzchni kraju i jest największym dystrybutorem energii w Polsce oraz jednym z największych podmiotów gospodarczych w kraju. Spółka jest notowana na GPW od 2010 r.</p> Orange Polska zapłaci 9,1 mln zł kary za SMS-y marketingowe? https://forsal.pl/artykuly/1346080,orange-polska-zaplaci-9-1-mln-zl-kary-za-sms-y-marketingowe.html 2018-11-13T11:41:31Z Urząd Komunikacji Elektronicznej stwierdził, że Orange Polska wysyłał SMS-y marketingowe bez posiadania zgód klientów i nałożył na operatora kary pieniężne w łącznej wysokości 9,1 mln zł, podał UKE. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Prezes UKE stwierdził, że Orange Polska S.A. wykorzystywała automatyczne systemy wywołujące do celów marketingu bezpośredniego nie wykazując posiadania wymaganych w takim przypadku zgód abonentów lub użytkowników końcowych. W trakcie postępowania ustalono, że zostało wysłanych łącznie ponad 3,8 mln wiadomości SMS do klientów, z naruszeniem Prawa Telekomunikacyjnego. Na Orange Polska S.A. nałożono kary pieniężne w łącznej wysokości 9,1 mln zł" - czytamy w komunikacie. </p><p>Postępowanie zostało zainicjowane skargą klienta Orange Polska, który otrzymał za pośrednictwem wiadomości SMS niezamówione informacje marketingowe, podano także. </p><p>Art. 172 ust. 1 Prawa telekomunikacyjnego stanowi zabezpieczenie abonentów i użytkowników końcowych przed ingerencją w ich prywatność przez niezamówione komunikaty. Przepis ten zakazuje używania telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego, chyba że abonent lub użytkownik końcowy uprzednio wyraził na to zgodę. Orange Polska S.A. nie wykazała, że posiadała utrwalone zgody udzielone przez swoich abonentów i użytkowników końcowych na otrzymywanie wiadomości o charakterze marketingowym, przy użyciu automatycznych systemów wywołujących. Wysyłka ww. wiadomości SMS odbyła się zatem wbrew zakazowi wynikającemu z art. 172 Prawa telekomunikacyjnego, który nie został uchylony przez stosowne zgody osób, do których były wysyłane wiadomości SMS o charakterze marketingowym, wyjaśnia urząd. </p><p>"Prezes UKE oceniając zakres naruszenia zwrócił uwagę na okoliczność, iż bezpośrednią konsekwencją stwierdzonych naruszeń było obniżenie przewidzianego prawem stopnia ochrony prywatności i związanych z tym praw abonentów i użytkowników końcowych w relacji z&#160;przedsiębiorcą telekomunikacyjnym. Jednocześnie skala procederu była znaczna, gdyż objęła łącznie 3&nbsp;820 185 numerów telefonów abonentów lub użytkowników końcowych" - czytamy dalej. </p><p>Prezes UKE ocenił natomiast pozytywnie podjęte przez Orange Polska działania zmierzające do zadośćuczynienia abonentom i użytkownikom końcowym za bezprawne rozesłanie do nich wiadomości SMS o charakterze marketingowym, poprzez przyznanie im specjalnych bonusów (pakietów danych). Prezes UKE wziął przy tym pod uwagę starania firmy mające na celu dotarcie do adresatów uprzednio wysłanych wiadomości SMS, a w szczególności fakt, że informacja o bonusie została zatytułowana jako "Ważna informacja dla klientów", aby zapewnić jej odpowiednią zauważalność na stronie internetowej spółki. Opisana okoliczność została wzięta pod uwagę i miała wpływ na wysokość nałożonej kary. </p><p>Decyzja nie jest prawomocna, ponieważ Orange Polska S.A. może odwołać się do sądu, wskazano także w komunikacie. </p><p>Orange Polska (dawniej TPSA i PTK Centertel) to dostawca usług telekomunikacyjnych w Polsce. Orange dostarcza m.in. usługi telefonii komórkowej, stacjonarnej, dostępu do internetu, TV oraz usługi transmisji głosu przez internet (VoIP). </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="https://forsal.pl/artykuly/1196638,klienci-celowo-wprowadzani-w-blad-uokik-wszczal-postepowanie-przeciwko-nowej-telefonii.html" title="Klienci celowo wprowadzani w błąd? UOKiK wszczął postępowanie przeciwko Nowej Telefonii">Klienci celowo wprowadzani w błąd? UOKiK wszczął postępowanie przeciwko Nowej Telefonii</a></p> Niebezpieczne iPhone'y Trumpa. "NYT": Chińczycy i Rosjanie podsłuchują i uczą się https://forsal.pl/artykuly/1318641,niebezpieczne-iphone-y-trumpa-nyt-chinczycy-i-rosjanie-podsluchuja-i-ucza-sie.html 2018-10-25T12:20:39Z Kiedy prezydent Donald Trump dzwoni do starych przyjaciół z jednego ze swoich iPhone'ów, Chińczycy i Rosjanie podsłuchują i uczą się - pisze w czwartek "New York Times", powołując się na obecne i byłe osobistości oficjalne USA.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Według tych zaznajomionych z raportami amerykańskiego wywiadu źródeł, które zastrzegły sobie anonimowość, doradcy Trumpa wielokrotnie ostrzegali go, że te telefony komórkowe nie są bezpieczne. Ale prezydent, choć namawia się go usilnie, by korzystał z bezpiecznego telefonu stacjonarnego w Białym Domu, wciąż odmawia rozstania się ze swoimi <b>iPhone</b>’ami. Przedstawiciele Białego Domu mówią, że mogą tylko mieć nadzieję, iż powstrzyma się on od rozmów o sprawach objętych tajemnicą.</p> <p>Źródła „NYT” informują, że amerykańskie agencje szpiegowskie ustaliły, iż Chińczycy starają się wykorzystać <b>podsłuchane rozmowy Trumpa</b>, by dowiedzieć się, co prezydent USA myśli, jakie argumenty wydają się trafiać mu do przekonania, kogo jest skłonny słuchać. Pekin stara się wykorzystywać tę wiedzę, by nie dopuścić do eskalacji wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.</p> <p>„NYT” pisze, że Chińczycy sporządzili listę osób, z którymi Trump rozmawia regularnie, w nadziei na wykorzystanie ich do wywierania wypływu na amerykańskiego prezydenta. Jest na tej liście m.in. Stephen A. Schwarzman, szef grupy Blackstone współpracujący z uniwersytetem Tsinghua w Pekinie, a także Steve Wynn, były właściciel kasyn w Las Vegas, który posiadał kiedyś lukratywną nieruchomość w Makau.</p><p><a href="https://forsal.pl/artykuly/1317501,putin-umieszczenie-pociskow-rakietowych-usa-w-europie-sprawi-ze-rosja-wezmie-te-miejsca-za-cel.html" title="Putin: Umieszczenie pocisków rakietowych USA w Europie sprawi, że Rosja weźmie te miejsca za cel">Putin: Umieszczenie pocisków rakietowych USA w Europie sprawi, że Rosja weźmie te miejsca za cel</a></p> <p>Źródła „NYT” twierdzą, że Chińczycy zidentyfikowali przyjaciół obu tych ludzi oraz inne osoby, z którymi prezydent często rozmawia, dzięki czemu chińscy biznesmeni i inne osoby powiązane z Pekinem mogą teraz „podrzucać argumenty przyjaciołom przyjaciół Trumpa”. Ta strategia zakłada, że ostatecznie poglądy Pekinu zostaną Trumpowi przekazane przez ludzi, którym prezydent ufa. Według źródeł „NYT” przyjaciele Trumpa najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy z tych działań strony chińskiej.</p> <p>Gazeta zastrzega, że „inną kwestią jest to, czy przyjaciele mogą powstrzymać Trumpa przed prowadzeniem wojny handlowej z Chinami”.</p> <p>Powołując się na jedną z byłych amerykańskich osobistości oficjalnych „NYT” pisze, że nie sądzi się, by Rosja podejmowała podobne działania, a powodem miałaby być sympatia, jaką Trump darzy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.</p> <p>Według źródeł „NYT” Trump ma dwa oficjalne iPhone’y, zmodyfikowane przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego tak, aby pozbawić je pewnych funkcjonalności – i podatności – a także trzeci, osobisty telefon, „który nie różni się od setek milionów iPhone’ów na całym świecie”. Przedstawiciele Białego Domu mówią, że Trump zachował swego osobistego iPhone’a, ponieważ może w nim – w odróżnieniu od dwóch oficjalnych – przechowywać swoje kontakty.</p> <p>„NYT” odnotowuje, że firma Apple odmówiła komentarza na temat prezydenckich iPhone’ów. Gazeta zwraca też uwagę, że amerykańskie agencje wywiadowcze rutynowo próbują podsłuchiwać rozmowy telefoniczne ważnych przywódców zagranicznych i że rządy doskonale zdają sobie sprawę z tego ryzyka, w związku z czym tacy przywódcy, jak Putin i prezydent Chin Xi Jinping, w miarę możliwości unikają korzystania z telefonów komórkowych.</p> <p>„NYT” pisze, że Trump powinien wymieniać swe oficjalne smartfony co 30 dni, ale rzadko to robi, uskarżając się na związane z tym niewygody. Personel Białego Domu ma dopilnować, żeby ustawienia nowych iPhone’ów były dokładnie takie same jak poprzednich, ale nie można przywrócić ustawień z kopii zapasowych, ponieważ mogłoby to grozić transferem złośliwego oprogramowania.</p> <p>„Ale nowy telefon, czy stary – Chińczycy i Rosjanie słuchają i uczą się” – akcentuje „NYT” na zakończenie.</p><h2><b>Chiny: "Oscar za najlepszy scenariusz"</b></h2><p>Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying wykpiła w czwartek doniesienia „New York Timesa”, że Chiny i Rosja podsłuchują prywatne rozmowy prezydenta USA Donalda Trumpa. Oceniła, że autorzy artykułu „robią, co mogą, żeby zdobyć Oscara za najlepszy scenariusz”.</p><p>„Czytając ten artykuł, miałam wrażenie, że obecnie w USA są ludzie, którzy naprawdę robią wszystko, co mogą, żeby zdobyć Oscara za najlepszy scenariusz” - powiedziała rzeczniczka chińskiego MSZ, pytana o sprawę na rutynowej konferencji prasowej w Pekinie. Doniesienia oceniła jako „dowód, że +New York Times+ tworzy fałszywe wiadomości”.</p><p>„Jeśli naprawdę tak bardzo przejmują się, że telefony Apple mogą być podsłuchiwane, mogą zacząć używać Huaweia” - poradziła administracji w Waszyngtonie, odnosząc się do największego chińskiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego.</p><p>„A jeśli dalej nie będą spokojni, to aby mieć całkowicie bezpieczny sprzęt, mogą przestać używać wszelkich rodzajów nowoczesnych urządzeń komunikacyjnych i zerwać wszelkie kontakty ze światem zewnętrznym” - dodała.</p><p>Przedstawiciele amerykańskiego wywiadu i inni eksperci oceniali wcześniej, że Huawei może mieć niejawne zobowiązania wobec chińskiego rządu lub Komunistycznej Partii Chin (KPCh), co rodziło obawy o możliwe szpiegostwo.</p><p>Amerykańska Partia Demokratyczna ostrzegła swoich kandydatów w nadchodzących wyborach do Kongresu, by nie używali urządzeń Huaweia ani ZTE – innej chińskiej firmy telekomunikacyjnej. Ministerstwo obrony USA wstrzymało niedawno sprzedaż modemów i telefonów tych dwóch firm w amerykańskich bazach wojskowych, uzasadniając to obawą o bezpieczeństwo.</p><p><a href="https://forsal.pl/artykuly/1315160,w-usa-trwa-debata-nad-najbezpieczniejszym-bankiem-swiata.html" title="W USA trwa debata nad „najbezpieczniejszym bankiem świata”">W USA trwa debata nad „najbezpieczniejszym bankiem świata”</a></p>