Oznacza to, że korzystających z usług spółki w naszym kraju jest więcej niż posiadaczy kont osobistych w takich bankach, jak Handlowy, Bank Ochrony Środowiska, Plus Bank, a nawet T-Mobile Usługi Bankowe (wspólna usługa operatora komórkowego i Alioru).

„Z badań przeprowadzonych w maju wśród 2000 użytkowników Revolut w wieku 18-38 lat wynika, że korzystają z aplikacji przede wszystkim podczas wakacji (82 proc.), do bezpiecznych zakupów online (69 proc.), w trakcie wyjazdów służbowych (26 proc.) i realizując przelewy do rodziny (16 proc.)” – podaje firma. Jej aplikacja pozwala na tanią wymianę walut i dokonywanie płatności w różnych krajach przy pomocy jednej karty.

Z ofertą kart wielowalutowych wychodzą również kolejne krajowe banki, a Pekao odpowiadając na konkurencję ze strony Revoluta nazwał nawet taki plastik „kartą rewolucyjną”.

Brytyjski fintech działał dotąd w Europie. Niedawno poinformował o rozpoczęciu funkcjonowania w Australii. Dla europejskich spółek technologicznych działających w branży finansowej wyzwaniem jest start w Stanach Zjednoczonych. To cel, o którym przedstawiciele Revoluta mówią o dłuższego czasu. Niedawno wejście na rynek amerykański ogłosił inny „challenger bank” – niemiecki N26. W połowie czerwca N26, działający na 24 rynkach, w tym w Polsce, informował, że liczba jego klientów przekroczyła 3,5 mln.

Pod koniec ubiegłego roku Revolut chwalił się pozyskaniem licencji bankowej na Litwie. Dzięki zasadzie jednolitego paszportu europejskiego pozwala to na uruchomienie banku również w innych krajach UE. Na razie brak jednak sygnałów, by produkty typu kredyt lub lokata miały znaleźć się w ofercie. „W drugiej połowie roku Revolut weźmie na cel rynek usług inwestycyjnych i otworzy dostęp do bezprowizyjnego handlu akcjami” – zapowiada natomiast biuro prasowe.

Po uzyskaniu licencji bankowej o firmie było głośno ze względu na zarzuty dotyczące jej powiązań z Kremlem. Podnoszono je w litewskim parlamencie. Ojciec Nikołaja Storonskiego, jednego z założycieli Revoluta, jest dyrektorem w jednej ze spółek rosyjskiego Gazpromu. W związku z tym w styczniu Nikołaj Storonski napisał list otwarty, w którym podkreślał m.in., że dane klientów firmy są przechowywane na serwerach w krajach unijnych.

Revolut zatrudnia na świecie ponad 1000 osób. Ponad 500 z nich pracuje w centrum usług w Krakowie.

>>> Czytaj też:NBP igra z ogniem. Oto powody dla których inflacja może wystrzelić w górę