W czwartek grupa protestujących w garniturach zablokowała wejście do londyńskiej giełdy (London Stock Exchange) i dosłownie przykleiła się do ścian budynku wraz z hasłami "Powiedzcie prawdę" i "Nie da się jeść pieniędzy", sprzeciwiając się antyśrodowiskowym działaniom międzynarodowych korporacji.

Ich działanie nie zakłóciło jednak notowań na giełdzie.

Demonstrujący spowodowali również zakłócenia w działaniu DLR, wchodząc na dach pociągu stojącego na stacji Canary Wharf, a następnie rozwijając transparent z napisem "Business as usual = śmierć".

Grupa aktywistów zablokowała ponadto Cannon Street w pobliżu Banku Anglii w City, a kolejna zablokowała ruch kołowy w okolicy Fleet Street, również w centrum Londynu, zatrzymując się pod europejską siedzibą amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs. "Czego chcemy? Sprawiedliwości klimatycznej. Kiedy jej chcemy? Teraz!" - krzyczeli.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami czwartek to ostatni dzień planowanych protestów grupy Extinction Rebellion (XR, ang. rebelia przeciwko wyginięciu) przeciw bierności władz wobec zmian klimatu. Organizowane od blisko dwóch tygodni protesty zakłócały normalne funkcjonowanie transportu w brytyjskiej stolicy.

Demonstrujący blokowali wcześniej m.in. skrzyżowanie Oxford Circus na słynnej ulicy handlowej Oxford Street, a także plac przed budynkiem brytyjskiego parlamentu i jeden z kluczowych mostów, Waterloo.

W trakcie protestów policja zatrzymała blisko 1,1 tys. osób, a kilkadziesiąt z nich usłyszało zarzuty, co media określiły jako jeden z największych aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego we współczesnej historii Wielkiej Brytanii.

Na początku kwietnia przedstawiciele XR rozebrali się do naga w brytyjskiej Izbie Gmin, próbując przerwać jedną z debat dotyczących planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej.

Ruch domaga się podjęcia pilnych działań w obliczu postępujących zmian klimatu, m.in. przez ogłoszenie "klimatycznego stanu wyjątkowego" oraz wyznaczenie celu osiągnięcia neutralności węglowej do 2025 roku. Brytyjski minister środowiska Michael Gove zgodził się spotkać się z członkami ruchu w celu wysłuchania ich postulatów.

Krytycy inicjatywy wskazują, że Wielka Brytania jest jednym z krajów rozwiniętych, które w największym stopniu ograniczyły emisję gazów cieplarnianych, notując na koniec 2017 spadek emisji o 43 proc. w porównaniu z 1990 rokiem i ok. 2,6 proc. w skali roku.

>>> Czytaj też: Ile trzeba wydać, żeby uratować planetę?