Samorządy wkrótce będą mogły sięgnąć po nową pulę pieniędzy na ten cel. Wszystko oczywiście zależy od tego, kiedy konkursy w ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT) zostaną rozpisane. Na razie rozporządzenia – m.in. w sprawie szczegółowych warunków udzielania oraz sposobu rozliczania wsparcia udzielonego ze środków FNT – podpisał szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski. Zanim zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw, wymagają kontrasygnat kilku innych ministrów. Perspektywa nie jest daleka, biorąc pod uwagę fakt, że uruchomienie funduszu przeciągnęło się w czasie. Same projekty aktów wykonawczych były procedowane od lutego tego roku. Kiedy w końcu pieniądze będą dostępne? – Trudno wskazać konkretną datę, kiedy dany konkurs się rozpocznie, ponieważ jest to związane z koniecznością notyfikacji Komisji Europejskiej. Notyfikacja nie jest wymagana w kilku obszarach, m.in. działań edukacyjnych. Po wejściu w życie rozporządzenia właściwie z miejsca będzie można uruchomić konkursy dotyczące tych właśnie obszarów. Jednak te związane z flotą i infrastrukturą, w których potencjalnym beneficjentem jest przedsiębiorca, muszą poczekać na notyfikację KE – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

Dla kogo pieniądze?

Resort energii szacuje, że z funduszu skorzystają największe aglomeracje i gęsto zaludnione obszary – ponad 30 miast. Będą mogły uzyskać dofinansowanie do stacji ładowania – a brak infrastruktury do ładowania i tankowania to według resortów energii i cyfryzacji główne powody opóźnień związanych z rozwojem elekromobilności. Samorządy będą też mogły otrzymać dopłaty do zakupu autobusów elektrycznych, zasilanych gazem ziemnym, wodorem i trolejbusów. Największe procentowo dofinansowanie to 55 proc. kosztów, jednak nie więcej 1,045 mln zł na jeden autobus. Pytanie, w jakim stopniu fundusz przyśpieszy rozwój elektromobilności. – W zasadzie w odniesieniu do każdego rozdziału rozporządzenia zadajemy sobie pytania: jaka będzie alokacja, jakie będą zasady konkursów i wreszcie, w jakim terminie zostaną one rozpisane. Odpowiedzi na te trzy pytania będą determinowały to, czy Fundusz Niskoemisyjnego Transportu stanie się efektywnym narzędziem wspierającym rozwój elektromobilności w Polsce. Z pewnością dysponuje znacznym potencjałem, biorąc pod uwagę jego budżet, który do 2027 r. wyniesie 6,7 mld zł – mówi Maciej Mazur.

Zamrożone konkursy

Bardziej aktywne samorządy w transport niskoemisyjny inwestują od lat, korzystając ze środków unijnych – z programu operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko” czy regionalnych programów operacyjnych. Eksperci zwracają uwagę, że największym problemem dla samorządów w skorzystaniu z FNT mogą się okazać nierozstrzygnięte do tej pory konkursy, np. prowadzony przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych z zakresu rozwoju publicznego transportu zbiorowego w miastach. – Aplikować można było do końca stycznia, na przełomie maja i kwietnia należało złożyć dokumentację ponownie, po pierwszych uwagach, a następnie kolejny raz w sierpniu i wrześniu. Nadal nie ma rozstrzygnięcia, kto jest beneficjentem – mówi Maciej Mazur. I jak zaznacza, są miasta, które podejmują ryzyko i mimo braku rozstrzygnięcia ogłaszają przetarg. – Samorządy, które aplikowały w styczniu, chciałyby mieć decyzję w marcu. Jeśli ktoś chce kupić kilkadziesiąt autobusów elektrycznych z dofinansowaniem, chcąc zachować się odpowiedzialnie, nie będzie przystępował do innych programów, bo możliwości wkładu własnego są ograniczone – dodaje ekspert. I jak podkreśla, paraliżuje to zakupy inwestycyjne miast.

Miasta mają truć mniej

Unia Europejska chce ograniczenia emisji CO2 również przez samochody. W przypadku aut osobowych i dostawczych ma się ona zmniejszyć o 15 proc. do 2025 r. i o 37,5 proc. do 2030 r. Eksperci zaznaczają, że osiągnięcie tych celów jest niemożliwe bez wsparcia sektora paliw alternatywnych, w tym energii elektrycznej. Ze strony państwa otrzymuje je na razie transport. Bez dodatkowych środków pozostaje jednak cały segment wyspecjalizowanych pojazdów. – Ministerstwo skoncentrowało się na przewozie osób. Prawdopodobnie to się nie zmieni, dopóki nacisku nie wywrze prawodawstwo unijne, które np. może wprowadzić nakaz ograniczenia emisji w ścisłym centrum. Wtedy nie będzie wyjścia. Trzeba będzie całą obsługę komunalną przerzucić na transport zeroemisyjny – mówi Agata Rzędowska, autorka publikacji o elektromobilności. Rozwiązania, które wymuszały zmiany – a był to obowiązek 10 proc. floty niskoemisyjnej w spółkach świadczących usługi w samorządzie – lipcową nowelizacją ustawy o elektromobilności zostały odłożone o dwa lata.

Powodów, dla których elektromobilność z trudem wkracza do polskich miejscowości, jest co najmniej kilka. – Jest też duży opór w samorządach. Działa bardzo silne lobby gazowe, bo gazomobilność w Polsce jest wciąż mocno promowana – zaznacza Rzędowska. Wysokie koszty to jedno, brakuje też wiedzy dotyczącej oferty i zamówień. – Przygotowanie specyfikacji samochodu elektrycznego różni się od przygotowywania specyfikacji przed przetargiem samochodu spalinowego. Tego też samorządy muszą się nauczyć, ale nie nauczą się, jeśli nie będą się interesowały tym, co jest dostępne na rynku – dodaje Rzędowska. I podkreśla, że oferta jest.

Etap legislacyjny

Projekt rozporządzenia podpisany przez ministra energii

>>> Czytaj też: Martwisz się klimatem? Daruj sobie rejs statkiem [OPINIA]