Jak zaznacza, może się to udać firmom w Chinach czy USA, ale Polska jest krajem średniej wielkości, więc jeśli nasze startupy chcą osiągnąć sukces, muszą szybko wyjść za granicę.

Szybkość ma znaczenie, bo w tej branży wszystko dzieje się bardzo dynamicznie. - Walka jest o to, kto będzie standardem w danym rozwiązaniu, bardzo szybko tym standardem może stać się ktoś inny. Bo technologia szybko podróżuje. To nie są fabryki i produkcja. W związku z tym dużo wcześniej trzeba myśleć o ekspansji za granicę, jeżeli faktycznie mamy nadzieję na zbudowanie dużej firmy, która ma szansę wytrzymać z konkurencją i w dłuższej perspektywie odnieść sukces – mówi ekspertka.

Prawdzik: Praca ze startupami to niesamowicie wysokie ryzyko porażki. Statystyki są nieubłagane

Jak więc zacząć myśleć o ekspansji? - Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, jakie rozwiązanie technologiczne dana firma reprezentuje. I to jest ta nisza, na której trzeba się skupić. W drugiej kolejności - jakie rynki. Najbardziej typowym sposobem myślenia startupów w Polsce jest: „osiągnę sukces w Polsce, potem może Wieka Brytania i Stany Zjednoczone. W ogóle nie widzą Europy kontynentalnej – mówi Prawdzik.

- To że mamy dużo dobrych informatyków to jest prawda. To jest coś, co wyróżnia Polskę międzynarodowo. Natomiast żeby odnieść sukces to zdecydowanie za mało. Bo jest to też nasze przekleństwo – przyznaje. – Najczęściej produkt i technologia przesłania wszystko inne. Polskie strupy nie myślą w ogóle o tzw. „go-to-market” strategii – gdzie zamierzają to sprzedać, za ile, kto będzie klientem, jakie ten klient ma potrzeby i jaki jest biznes plan. W tym jesteśmy bardzo słabi jako Polacy, nie nadążamy za tym, co się dzieje w innych krajach, czyli za uzupełnieniem tej kompetencji produktowej i informacyjnej o sprzedaż, marketing, business development itd. – wylicza nasza rozmówczyni. Podkreśla, że równie istotne jak rozwiązanie technologiczne jest komercjalizacja danego przedsięwzięcia.

- Jedną z fundamentalnych rzeczy, którą trzeba zrozumieć w pracy ze startupami jest niesamowicie wysokie ryzyko porażki. Statystyka jest nieubłagana. Na dziesięć startupów, w które zainwestujemy - a średnio, żeby zainwestować w jeden przyglądamy się co najmniej stu - pięć zbankrutuje, trzy - cztery może na siebie zarobią, a tylko jeden będzie gwiazdą, która zarobi na pozostałe – mówi szefowa Innogy Innovation Hub.