Sieciówka złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości w niedzielę 29 września. Według wnioskujących Forever 21 potrzebowało pomocy w postaci 350 mln dol. finansowania, by utrzymać się na rynku. Firma zapowiedziała, że planuje zamknąć większość swoich sklepów w Azji i Europie, żeby skoncentrować się na swojej działalności w Ameryce Północnej.

Upadłość Forever 21 jest rzecz jasna kolejnym sygnałem nadchodzącej „apokalipsy handlu detalicznego”, kiedy to rozwój e-handlu odciąga kupujących z tradycyjnych sieciówek, zmuszając koncerny do zamykania tysięcy sklepów stacjonarnych. Ale kłopoty Forever 21 są również symbolem nowej i ważnej dynamiki kształtującej rynek odzieżowy w USA: szybka moda, niegdyś potężny sektor detaliczny, pozostaje w tyle.

>>> Czytaj też: Biedronka pod lupą UOKiK. Jeronimo Martins Polska narzuca nieuczciwe rabaty?

W pierwszych dwóch dekadach XXI wieku trójka na podium odzieżówki – Forever 21, H&M i Zara koncernu Inditex – miała destrukcyjny wpływ na średniej wielkości firmy z branży, takie jak Gap, Abercrombie & Fitch czy American Eagle Outfitters. Dzięki modniejszej ofercie i szybszym tempie wprowadzania nowych kolekcji trio przyciągnęło klientelę z liceów i studiów. Wielka recesja dodatkowo pobudziła ich wzrost, ponieważ konsumenci zwracali uwagę zwłaszcza na niskie ceny w sieciówkach.

Teraz jednak widać wyraźne oznaki, że niektórym klientom przykrzy się ten model. Do Forever 21 i podobnych sklepów chodzi się po ubrania, które są zasadniczo odzieżą jednorazowego użytku – oferują trendy, które za chwilę przeminą, stroje, które na Instagramie można pokazać tylko raz etc. A podobnie jak wiele lat temu problemy związane ze zrównoważonym rozwojem pojawiły się w przemyśle spożywczym i kosmetycznym, teraz zaczynają być dostrzegane też w odzieżówce. Przyczynia się to do coraz głośniejszego sprzeciwu przeciwko temu, co do niedawna było przedmiotem pożądania: taniemu poliestrowi.

>>> Czytaj też: Nadchodzi nowa era? Szybka moda dusi odzieżowe marki

A dla tych, którzy nadal uwielbiają szybką modę, obecnie jest o wiele więcej opcji, by zaspokoić swój głód tanich ubrań. Sieciówki takie jak Gap, Old Navy i Urban Outfitters przyspieszyły swoje łańcuchy dostaw, aby szybciej reagować na nowe trendy. Ponadto wiele sieci, w tym Ann Taylor, Express i Bloomingdale’s, dołącza do nowatorskiego serwisu Rent The Runway umożliwiającego wynajem odzieży.

Gracze, którzy swój sukces opierają na sklepach internetowych – Boohoo, Fashion Nova i Asos – dali konsumentom nowe możliwości. Z kolei tania, tradycyjna sieć Primark z Wielkiej Brytanii zaczyna otwierać swoje sklepy również w USA. Ponadto na popularności zyskuje sprzedaż online używanych ubrań. Debiut giełdowy The RealReal i inwestycja 100 mln dol. Foot Locker w secondhand butów Goat to sygnały, że ten model będzie rósł w siłę. Mówiąc wprost, teraz jest więcej opcji odświeżania swojej garderoby, niekoniecznie korzystając z dostawców szybkiej mody.

Wszystkie te zmiany sprawiają, że Forever 21 coraz trudniej nadążać za trendami i przyciągać klientów spragnionych nowości. W rzeczywistości, według danych Euromonitor, łączny udział Wielkiej Trójki szybkiej mody w Stanach Zjednoczonych osiągnął szczyt w 2015 roku.

Oczywiście, bankructwo Forever 21 jest również wynikiem innych czynników – np. tempa, w jakim otwiera sklepy i decyzji o umieszczeniu ich w większości na terenie centrów handlowych. Ale kłopoty tej sieciówki sygnalizują nadejście nowej ery wyciągania dolarów millenialsów i klientów z Pokolenia Z. Borykające się z coraz niższą sprzedażą sieciówki powinny bacznie obserwować te możliwości.

>>> Czytaj też: Szybka moda, szybka reakcja. Afery wizerunkowe trzęsą światem sieciówek