Florek: Na likwidacji granic skorzystały wielkie koncerny. Trzeba wprowadzić opłatę równych szans

autor tekstu:Źródło:forsal.pl
02 marca 2019 godz: 15:09Powrót do artykułu »

Rozwój silnej gospodarczo UE stanowił jedną z przesłanek utworzenia wspólnoty. Cel ważny, szkoda, że wciąż pozostający w sferze mocno deklaratywnej. Unii Europejskiej, która miała być gwarantem jednolitego rozwoju poszczególnych państw, nigdy tak naprawdę nie udało się stworzyć mechanizmu równych szans. Na likwidacji granic skorzystały przede wszystkim koncerny z dużych krajów „starej” Unii - pisze w felietonie Ryszard Florek, prezes Fakro, pomysłodawca i założyciel Fundacji Pomyśl o Przyszłości.

  • « wstecz
  • dalej »
1/1
Europa
mniejsze zdjęciazobacz miniaturyźródło: ShutterStock
Europa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (8)

  • Terminator(2019-03-02 15:20) Zgłoś naruszenie 203

    Taka opłata równych szans jest bardzo potrzebna w Polsce!!! Brawo!!!

    Odpowiedz
  • Cet(2019-03-03 05:08) Zgłoś naruszenie 141

    Tylko skrajni naiwniacy mogli sobie wyobrazić że jeden wspólny rynek z potęgami kapitalistycznymi zapewni możliwość wzbogacenia się biedakom przystępującym do takiej nierównej gry. Może w Chinach to się połowicznie udało ale tylko kosztem pracy po 80 godzin w tygodniu za miskę ryżu. Jak tylko zaczęto oczekiwać wyższych płac to wzrost gospodarczy leci w dół. W Polsce blisko Europy nikt nigdy na większą skalę nie zgodził by się na aż tak niewolnicze warunki pracy i trzeba było z góry zakumac że nie będzie żadnego asa w rękawie.

    Odpowiedz
  • Terminator(2019-03-02 17:53) Zgłoś naruszenie 817

    Towarzysz Florek nie daje sobie rady z konkurencją? No tak, wtedy należy zwrócić się po pomocną dłoń państwa.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • M5an(2019-03-02 16:03) Zgłoś naruszenie 711

    NOPE. Sorry, zgadzam się z obserwacją, ale dalej to czyste kolesiostwo i crony capitalism. Polsce potrzeba normalnego systemu podatkowego i wywalenia wpływu państw na gospodarkę, a nie odwrotnych pomysłów, a zwiększanie zamordyzmu państwowego lub unijnego by prezesowi Fakro bylo lepiej nie jest w niczyim interesie oprócz prezesa Fakro. Pomysł można co najwyżej użyć jako kontra na podobne protekcjonistyczne drańtwa, jakimi raczą nas Francuzi czy Niemcy. Potrzeba nam uwolnienia przedsiębiorczości rodzimej, a nie pseudo-rozwiązań jak to tutaj.

    Odpowiedz
  • Jan Przewodnik(2019-03-05 01:20) Zgłoś naruszenie 40

    Polscy przedsiębiorcy chcą wyrównanych szans, stosując samemu nieuczciwe metody. To chyba tak nie działa Panie Florek. Proszę zapłacić ludziom jak na zachodzie, proszę zapłacić składki socjalne jak na zachodzie i dopiero potem domagać się interwencji w sprawie nieuczciwej konkurencji. W dłuższej perspektywie polskie przedsiębiorstwa są skazane na porażkę z dużo większymi firmami zachodnimi, gdyż jedyny nasz atut w postaci tańszej siły roboczej zaczyna bardzo szybko znikać. Gdy Niemcy otworzą rynek pracy dla Ukraińców, polskie firmy nie będą miały wystarczającej ilości rąk do pracy, aby sprostać zamówieniom. Aby zatrzymać pracowników będą musiały podnieść płace, co automatycznie przełoży się na koszty produkcji i w wielu przypadkach będzie równoznaczne z upadkiem, z powodu nierentowności. Drugi scenariusz, to ściągnięcie imigrantów zarobkowych z krajów trzeciego świata. Jeśli chodzi o afrykańczyków, to wszyscy wiemy jaki jest stosunek większości polskiego społeczeństwa do tych ludzi. Pozostają Azjaci z takich krajów jak Korea północna, Wietnam, Bangladesz, etc. , którzy mają opinię pracowitych i ,,dyskretnych,, społeczności. Niestety to też na dłuższą metę nie zda egzaminu. Europejskie firmy wkrótce same staną się ofiarą azjatyckich tygrysów. Rynki azjatyckie są na tle duże, że bez problemu przetrzymają każdą indywidualną europejską konkurencję. Wbrew pozorom Chińczycy nie muszą eksportować do Europy czy Ameryki. W wojnie na przetrzymanie zadowolą się rynkiem wewnętrznym, ewentualnie Afryką i Ameryką południową, gdzie są już bardzo dobrze zainstalowani. Jedyną szansą dla europejskich przedsiębiorstw jest współpraca w ramach Unii europejskiej. Tylko wspólnie będziemy mogli się przeciwstawić tej, chcąc nie chcąc nieuczciwej konkurencji. Europejczycy powinni skoncentrować się przede wszystkim na wewnętrznym rynku europejskim. Indywidualnie nie jesteśmy samowystarczalni, ale wspólnie (z kilkoma wyjątkami) właściwie niczego nam nie brakuje. Nie musimy kupować produktów azjatyckich, które wytwarzane są bez żadnego poszanowania ludzkiej godności i środowiska naturalnego. To właśnie z tego drugiego powodu powinniśmy kompletnie zmienić model ekonomiczny. Chciałbym powiedzieć, że wolny rynek ma swoje plusy, ale prawda jest taka, że nie ma żadnych, gdyż to, co wydaję się dobre w krótkiej perspektywie czasu, na dłuższym dystansie staje się wręcz bezpośrednią przyczyną upadku wielu firm. Konkurencja to nic innego jak wojna. Prędzej czy później każdego da się pokonać. Pierwszymi ofiarami tych wojenek i wojen o rynek są oczywiście najbiedniejsi. Pracownicy najemni i ich rodziny. W Europie widać powoli pierwsze sygnały rewolty. Ruch żółtych kamizelek, to nic innego jak pierwszy sygnał przebierającej się miarki. Europejczycy to nie Azjaci. Nie zgodzą się na niewolnicze warunki pracy. Nawet Polacy czy Rumuni mają swoje limity i nie będą w stanie konkurować z azjatyckimi tygrysami zarządzającymi doskonale zorganizowanymi mrowiskami, z mrówkami zdyscyplinowanymi jak najlepsze pruskie wojsko. Produkujemy bez opamiętania nie zważając na szkody jakie wyrządzamy srodowisku. Zmuszamy do kupowania technikami marketingowymi, które robią z ludzi idealnych, bezmyślnych konsumentów. Kupujemy żeby mieć, kupujemy bo inni mają, kupujemy na zapas choć wcale się nie zanosi aby miało zabraknąć, etc. Kupujemy  dla samego kupowania. W naszych domach walają się sterty ubrań, które w najlepszym wypadku mieliśmy na sobie raz w życiu. Dziesiątki niepotrzebnych gadżetów, które  podobnie jak ubrania zostały użyte raz, lub nadal czekają na swój dzień chwały. Jedna trzecia sprzedawanej na święcie żywności ląduje na śmietniku, gdy w tym samym czasie jedna trzecia ludzkości nie ma co jeść. Ludzie pracują i kupują, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie to ma w rzeczywistości oddziaływanie na ich życie, ale przede wszystkim jakie będzie miało na życie ich dzieci i wnuków. Gospodarka rynkowa to zagłada planety oraz zabójstwo człowieczeństwa. Ludzie gonią za pieniędzmi, bo tak zostali ,,zaprogramowani,,. Zostali zapędzeni w kozi róg i przyjmują każdy cios czekając na śmierć albo cud. Kapitał zrobił z nas niewolników, a z naszej błękitno-zielonej planety smietnik, który będziemy sprzątać przez następne tysiąc lat (pod warunkiem, że od dzisiaj kompletnie przestaniemy ją zaśmiecać, co jest oczywiście nie realne). Jeśli natychmiast nie zmienimy naszego modelu ekonomicznego, to zgotujemy naszym wnukom apokalipsę ekologiczną, której nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Myślę że mamy poważniejszy problem niż wewnątrzwspólnotowa konkurencja...

    Odpowiedz
  • rododendron(2019-03-03 11:33) Zgłoś naruszenie 30

    To niestety uda się tak samo, jak opodatkowanie hipermarketów. Unia od razu się sprzeciwi ze względu na "wolność obrotu gospodarczego".

    Odpowiedz
  • yyy(2019-03-04 00:21) Zgłoś naruszenie 20

    Czyli opodatkuje sie Unijne firmy osłabiając je w światowej konkurencyjnej gospodarce? Genialne.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze