Horyzont 2020 to trwający od 2014 r. kluczowy program Komisji Europejskiej, który ma wspierać badania naukowe, rozwój i innowację. Czyli dziedziny, w których nasze uczelnie nie są najmocniejsze.

Jednak z najnowszych danych Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych Unii Europejskiej, wynika, że na koniec czerwca, w porównaniu do czerwca 2018 r. (tj. rok do roku) udział polskich uczelni w tym programie znacząco się zwiększył. O prawie 33 proc. poszybowała liczba szkół wyższych, które uczestniczą w składanych wnioskach (tzw. liczba uczestnictw we wnioskach kierowanych do KE) – do poziomu 4144. Prawie o 28 proc. wzrosła liczba projektów koordynowanych przez szkoły wyższe – do ogółem 60. Najważniejsze zaś, że uzyskane przez uczelnie dofinansowanie wzrosło w tym czasie o ponad 40 proc., do poziomu prawie 115 mln euro.

Też się uczymy

Eksperci wskazują, że jest to spowodowane kilkoma kwestiami.

– Polskie uczelnie się uczą. Początek mieliśmy faktycznie bardzo trudny – przyznaje Agnieszka Sławska, dyrektor Biura Obsługi Działalności Naukowej w Akademia Leona Koźmińskiego.

Polacy długo nie rozumieli skomplikowanej struktury programu H2020 i zasad, jakie nim rządzą. – Składa się na niego wiele konkursów, w których uczelnie mogą brać udział. Z kolei główna część środków z tego programu jest do wzięcia przez szkoły wyższe, które startują do tych konkursów w konsorcjach. W ich skład wchodzą co najmniej trzy uczelnie z trzech różnych krajów. Z reguły jednak takie konsorcja tworzy siedem-osiem szkół wyższych. To Komisja Europejska narzuca tematykę takich konkursów, na które należy odpowiedzieć – tłumaczy Agnieszka Sławska.

Ekspertka wskazuje, że w takim wypadku ważny jest lobbing.

– Duże uczelnie norweskie lub fińskie mają swoich lobbystów, którzy przekonują w UE do podejmowania tematów, które najbardziej będą odpowiadały ich profilowi, zainteresowaniom czy potrzebom – wskazuje Agnieszka Sławska.

Na tym jednak możliwości pozyskiwania środków z programu Horyzont 2020 się nie kończą. – Są też konkursy Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC), kierowane do naukowców znajdujących się na różnych etapach kariery naukowej. Mogą w nich startować badacze z różnych krajów. Ważne jednak, aby projekt, na który otrzymali finansowanie, był realizowany na uczelni znajdującej się w UE. Cel jest taki, żeby ta wiedza została w Europie – zaznacza Agnieszka Sławska.

Ekspertka zwraca też uwagę, że uczelnie z zachodniej Europy współpracowały ze sobą przez lata, a do nas podchodzono raczej z pewną dozą nieufności.

– Było to zrozumiałe, bo jeżeli się kogoś nie zna, a musi się mu powierzyć pieczę nad milionami euro, to jest to ryzykowne. Przez te lata polskie szkoły wyższe nauczyły się jednak, w jaki sposób wchodzić w konsorcja, oraz poprawiły swoje notowania na naukowym rynku – mówi Agnieszka Sławska.

W ocenie ekspertów pomocna jest też polityka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

– Istotnym argumentem przemawiającym do instytucji naukowych jest bezpośrednie przełożenie uczestnictwa w H2020 na ocenę działalności badawczej uczelni i umiędzynarodowienie badań w kontekście wdrażanej ustawy 2.0 – wskazuje Piotr Świerczyński, ekspert Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych Unii Europejskiej.

W jego ocenie bardzo ważnym czynnikiem z punktu widzenia udziału uczelni w H2020 było też uruchomienie, na bazie Konstytucji dla nauki, kontynuacji krajowych instrumentów wsparcia, takich jak Granty na Granty, Premia na Horyzoncie i dofinansowanie projektów realizowanych w H2020.

Pieniądze tylko dla najlepszych

Teoretycznie każdy może aplikować o środki z programu H2020, jeżeli jest uczelnią lub naukowcem. W praktyce jednak są to konkursy dla najbardziej innowacyjnych jednostek czy badaczy.

– Jak się patrzy na to, z jakich ośrodków naukowcy otrzymują granty ERC, to przodują jednostki o ugruntowanej pozycji w naukowym świecie. Tak samo sprawa wygląda, jeżeli chodzi o tworzenie konsorcjów. Zapraszane są do nich uczelnie, których zespoły mają ugruntowaną renomę. Bo nie ma nic gorszego niż partner, który w trakcie projektu nawali. Wtedy pozostali konsorcjanci muszą wziąć jego pracę na siebie – mówi Agnieszka Sławska.

W naszym kraju liderem w pozyskiwaniu środków z programu H2020 jest Uniwersytet Warszawski. Od początku jego trwania zdobył finansowanie na realizację 76 projektów na ponad 22 mln euro. W 14 z nich pełni rolę koordynatora.

Jak tłumaczy Katarzyna Łukaszewska z Biura Prasowego UW, z programu Horyzont 2020 finansowane są np. realizowane na uniwersytecie projekty EIT Food (związane z unowocześnianiem sektora żywności) i EIT Climate (związane z łagodzeniem skutków zmian klimatu i adaptacją do nich) czy projekt dotyczący rewitalizacji najbardziej zagrożonych wyginięciem języków w Europie, który został uznany przez Komisję Europejską za tzw. success story (wykraczający poza schemat).

– Staranie się o środki unijne jest z oczywistych względów trudniejsze niż zdobywanie funduszy krajowych, ponieważ konkuruje się z naukowcami z wielu krajów – wyjaśnia Katarzyna Łukaszewska.

Jak jednak wskazuje, średni wskaźnik sukcesu (tj. stosunek złożonych wniosków do pozyskanych projektów) dla całej UE to 16,6 proc. W przypadku UW jest on bardzo zbliżony, wynosi 16,3 proc.

– Świadczy to o wysokiej jakości naszych aplikacji – zapewnia Katarzyna Łukaszewska. ©℗

Uzyskane przez uczelnie dofinansowanie (czerwiec 2018 do 2019) wzrosło o ponad 40 proc., do poziomu prawie 115 mln euro

>>> Czytaj też: Absolwent potrzebny od zaraz. Polska błyszczy na tle UE