Dane o liczbie i wynikach kontroli udostępniło DGP biuro prasowe Krajowej Administracji Skarbowej.

Dwa lata temu, w 2017 r., fiskus zakończył dodatkowymi ustaleniami 238 kontroli, rok później – już tylko 139, a w pierwszej połowie 2019 r. – 90. Kwota doszacowanego w ten sposób dochodu spadła z przeszło 2,3 mld zł do ponad 700 mln zł w pierwszej połowie br., a ostateczne wpłaty do budżetu – z ok. 500 mln zł do niewiele ponad 50 mln zł.

Czy to oznacza, że spadło zainteresowanie urzędników skarbówki rozliczeniami podmiotów powiązanych? Eksperci zgodnie twierdzą, że jest wręcz przeciwnie.

Prewencja, a nie kontrole

– Kontrole trafiają tylko tam, gdzie zgromadzone informacje budzą wątpliwości co do rynkowego charakteru rozliczeń z podmiotami powiązanymi – komentuje Piotr Niewiadomski, dyrektor w dziale prawnopodatkowym w PwC.

Wyjaśnia, że urzędnicy wykorzystują do analiz dane z deklaracji podatkowych i sprawozdań CIT/TP i PIT/TP (od 2020 r. zamiast nich będą składane formularze TP-R).

– Szczegółowość tych sprawozdań pozwala zgromadzić na tyle dużą wiedzę o rozliczeniach podatników, że nie ma już potrzeby wszczynać kontroli na oślep – tłumaczy Piotr Niewiadomski.

Rzadsze, ale profesjonalne

Zmianę podejścia skarbówki potwierdza Tomasz Jankowski, partner i doradca podatkowy w Paczuski i Taudul Doradcy Podatkowi. Uważa jednak, że w kontrolach ciągle jeszcze rzadko wykorzystywane są informacje bezpośrednio zaczerpnięte ze sprawozdań CIT/TP.

– Kontrole nadal dotyczą głównie podmiotów, w których wystąpiła istotna strata podatkowa lub zmalał dochód, mimo równoczesnego wzrostu przychodów – mówi Tomasz Jankowski.

Eksperci chwalą natomiast urzędników za specjalizację i dużą wiedzę merytoryczną.

– Wzrost kompetencji urzędników przełożył się na dużą wnikliwość prowadzonego przez nich badania, a to z kolei ma wpływ na wydłużenie czasu prowadzenia kontroli. Przykładowo przeprowadzenie szczegółowej analizy funkcjonalnej, a następnie studium porównawczego dla rozliczeń podatnika stało się obecnie standardem, a nie jak kiedyś wyjątkiem – mówi Piotr Niewiadomski.

Kontrolujący weryfikują też, czy deklarowana przez przedsiębiorcę strategia rozliczeń jest spójna, konfrontują ją z danymi finansowymi, a nawet sprawdzają, czy decyzje są podejmowane samodzielnie, czy narzucane przez podmioty powiązane. Wszystko to, aby zweryfikować, czy współpraca w ramach grupy kapitałowej odbywa się na warunkach rynkowych.

– Takie czynności wymagają czasu, a to wydłuża czas trwania kontroli i pośrednio przekłada się też na pogorszenie statystyk – podkreśla ekspert PwC.

W sądach

Ze statystyk przekazanych przez KAS wynika jeszcze jedno – wraz ze spadkiem kwoty nieprawidłowości stwierdzonych w trakcie kontroli cen transferowych maleją także sumy wpłacone z tego tytułu do budżetu (a także wysokość wykazywanych strat).

Co za tym stoi? Tomasz Jankowski nie wyklucza, że część statystyk może się odnosić do decyzji jeszcze nieprawomo cnych (np. pierwszej instancji). – Podatek niezależnie od ewentualnego sporu sądowego należy zasadniczo wpłacić dopiero, gdy decyzja fiskusa staje się ostateczna, a więc najczęściej po drugiej instancji – przypomina ekspert.

Skontrolują się sami

Eksperci są przekonani, że w przyszłości rola analityki będzie rosła.

– Od początku 2019 r. podatnicy zostali zmuszeni do przekazywania urzędnikom skarbówki w formularzu TP-R jeszcze większego katalogu danych niż dotychczas – przypomina Piotr Niewiadomski.

Ekspert zwraca też uwagę na rozszerzenie zakresu oświadczenia o dokumentacji podatkowej, w którym trzeba potwierdzać, że transakcje wewnątrzgrupowe zostały dokonane na warunkach rynkowych.

– Aby złożyć takie oświadczenie, podatnicy muszą samodzielnie przeprowadzić weryfikację lub audyt wewnętrzny, jeszcze przed przygotowaniem dokumentacji podatkowej. W efekcie to na nich przesunięty został nie tylko ciężar dowodu, ale też obowiązek weryfikacji własnych rozliczeń, co będą potem kontrolować organy podatkowe – mówi Piotr Niewiadomski.

Dodaje, że fiskus będzie miał w ten sposób dostęp do ogromnej ilości danych i będzie mógł reagować i kontaktować się z podatnikami na bieżąco, oczekując prawidłowego wykonywania obowiązków

Podobnie przyszłość widzi Tomasz Jankowski. – Informacje zawarte w formularzach TP-R pozwolą na natychmiastowe śledzenie odstępstw od ceny rynkowej. Tak duża transparentność rozliczeń wymusi też na podatnikach większą dbałość o dokumentowanie transakcji wewnątrzgrupowych – podsumowuje ekspert.

>>> Czytaj też: Oto 20 krajów, które w 2024 roku będą napędzać globalny wzrost gospodarczy

Urzędnicy nie rzucili się na podatników na oślep


źródło: DGP

Opinia dr Radosława Piekarza, partnera i doradcy podatkowego w kancelarii A&RT

Liczba kontroli w zakresie cen transferowych była od lat niska. Czy to zjawisko normalne? Raczej tak, bo sprawy związane z cenami transferowymi to jedne z najtrudniejszych. Prowadzenie postępowań wymaga od kontrolujących dużego nakładu pracy oraz specjalistycznej wiedzy z zakresu rachunkowości i finansów, a obecnie także ze statystyki. Wydaje się, że wbrew politycznym zapowiedziom urzędnicy nie rzucili się na oślep na podatników działających w grupach kapitałowych, a dość dobrze, jak sądzę, wybierali podmioty do kontroli. Ten trend będzie się utrzymywał. Od przyszłego roku aparat skarbowy będzie miał lepsze możliwości typowania podejrzanych podmiotów na podstawie informacji z nowego formularza TP-R.