Rośnie wartość zwracanego przez przedsiębiorców dofinansowania z Unii Europejskiej. Już 1,3 tys. firm (8,7 proc. spośród tych, którym zostało przyznane dofinansowanie) musiało oddać wsparcie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Wartość rozwiązanych umów przekracza 2,2 mld zł.

Największy problem jest z realizacją inwestycji w innowacje – nowe, znacząco ulepszone linie technologiczne, produkty i usługi, które zwiększyłyby konkurencyjność przedsiębiorstw. Pieniądze musiało oddać 68 firm, jednak wysokość kwoty jest ogromna – blisko 1,4 mld zł, co oznacza, że więcej niż co drugi złoty wraca do agencji właśnie z tego działania.

– W dużej części to wina systemu. Proces aplikowania po środki na innowacje jest równie długi jak w innych konkursach. Od momentu przygotowania wniosku do chwili przyznania finansowania zwykle mija kilka miesięcy. To często oznacza, że konkurencja, która nie czekała na pieniądze z UE, już wprowadziła określone technologie czy produkty – tłumaczy Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. – Zdarza się też, że w tym czasie wchodzą jeszcze nowsze rozwiązania, które powodują, że te zapisane we wniosku beneficjenta już nie są innowacyjne. Jednak jeśli nowe są droższe, wówczas niezwykle trudno jest dokonać zmian w umowie – dodaje.

W efekcie, jak twierdzą eksperci, firmom, które faktycznie chcą kupować nowe technologie, bardziej opłaca się wziąć kredyt. Specjaliści zwracają także uwagę na to, że w nowym unijnym budżecie, na lata 2014–2020, gdzie na wdrożenie wyników prac badawczo-rozwojowych mają być przyznawane środki zwrotne, powinny być one przekazywane w czasie nie dłuższym niż zwykły kredyt i na podstawie równie jasnych procedur. Inaczej rządowy plan zmobilizowania przedsiębiorców do zwiększenia nakładów na innowacje spali na panewce.

Na drugim miejscu pod względem problemów z realizacją inwestycji jest ekspansja zagraniczna. Choć kwota zwrotów jest zdecydowanie niższa niż w przypadku innowacji – 50,5 mln zł – to pieniądze musiało oddać ponad 550 przedsiębiorców. To rekord pod względem liczby zwrotów. Dalej jest świadczenie usług drogą elektroniczną i wdrożenie elektronicznego biznesu B2B.

– Wśród przyczyn zwrotów można przede wszytkim wymienić czynniki rynkowe, wynikające ze zmieniającego się otoczenia – utrata rynku docelowego, spowolnienie gospodarcze. Powodują one problemy płynnościowe beneficjentów i zatrzymują realizację projektów – mówi Miłosz Marczuk, rzecznik PARP. Jako kolejną przyczynę wskazuje wymogi prawno-administracyjne, czyli np. konieczność uzyskania przez przedsiębiorcę decyzji środowiskowych. Problemy z procedurami mogą zablokować realizację inwestycji. I to nie tylko dlatego, że decyzja nie została wydana, lecz także gdy została wydana zbyt późno.

– Najczęściej to firmy same zwracają środki. Jednak jeśli odbiera je instytucja pośrednicząca, to przedsiębiorcom przysługuje odwołanie, a jeśli to nie pomoże, droga sądowa – twierdzi Jerzy Kwieciński, minister rozwoju regionalnego w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC, były wiceminister rozwoju regionalnego. Dodaje, że wśród firm, którym odebrano środki, zdarzają się także upadłości, szczególnie jeśli przedsiębiorca brał pod wypłatę dotacji kredyt pomostowy w banku. Jednak ich skalę będzie można oszacować po zamknięciu poprzedniej perspektywy finansowej i zakończeniu procesów upadłościowych.

Zwroty środków nie oznaczają natomiast, że Polska niewykorzystane pieniądze będzie musiała oddać do Brukseli. – Aby ustrzec się przed takim zagrożeniem, PARP wprowadziła nadkontraktację. Pozwala ona na zawieranie umów ponad dostępny limit środków. Neutralizuje to negatywny skutek oszczędności, bo pieniądze wspierają kolejnych przedsiębiorców z list rezerwowych – wyjaśnia Marczuk.

>>> Czytaj też: Oto 7 postulatów przedsiębiorców do zrekonstruowanego rządu