- Po pierwsze fundusze inwestujące w Europie Środkowej i Wschodniej poniosły bardzo duże straty w związku z niemożnością sprzedaży aktywów rosyjskich i zdecydowaną przeceną aktywów ukraińskich, głównie notowanych na naszej giełdzie. Te fundusze notowały słabe wyniki, trudno im było pozyskiwać nowych inwestorów – mówi Dietl w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną.

– Jednocześnie , szczególnie dla inwestorów z Ameryki Północnej i Azji, Polska wydaje się być bardzo blisko tych działań wojennych. Choć tłumaczymy im, że jesteśmy w NATO, że właściwie nasze bezpieczeństwo rośnie, bo rośnie zaangażowanie amerykańskie w tej części Europy, to póki co jest średnie zainteresowanie aktywami złotowymi.

Reklama

Prezes GPW zwraca jednak uwagę na perspektywę odbudowy Ukrainy po wojnie, w której Polska będzie ogrywała dużą albo bardzo dużą rolę.- Teraz jest moment konsolidacji – inwestorzy, którzy są gotowi ponosić wysokie ryzyko, czy akceptują niepewność co do perspektywy zakończenia działań zbrojnych na Ukrainie, kupują akcje – szczególnie akcje spółek tzw. starej ekonomii, bo właśnie te spółki będą prawdopodobnie beneficjentami odbudowy Ukrainy. Ale taki inwestor, który ma średni bądź mniejszy apetyt na ryzyko, wycofuje się z aktywów złotowych – i z instrumentów dłużnych, i z akcyjnych.

- Średnioterminowo jestem przekonany, że po sukcesie w tej wojnie obronnej Ukrainy, będzie wielki renesans zainteresowania inwestycyjnego Polską i całym naszym regionem. – mówi Dietl.