Jeden z długoterminowych wskaźników wartości dolara, który sięga końca późnych lat 60., pokazuje, że amerykańska waluta ma za sobą najlepszą dekadę w historii. Od ostatniego kryzysu, który zdemolował amerykański system finansowy, dolar znacznie się wzmocnił. Od końca 2009 r. amerykańska waluta zanotowała wzrost na poziomie 25 proc.

Inny indeks - Bloomberg Dollar Spot Index - który śledzi wydajność koszyka 10 wiodących globalnych walut w stosunku do dolara amerykańskiego, osiągnął najniższy poziom kilka tygodni przed tym, jak USA straciły swój rating AAA od S&P w 2011 r., ale od tego czasu jego wartość skoczyła w górę o 32 proc.

Jednak to, co jest dobre dla dolarowych byków, to dla znajdującej się na krawędzi recesji globalnej gospodarki oznacza spore kłopoty. Umacnianie się amerykańskiej waluty obniża zyski międzynarodowych korporacji amerykańskich, które zasilają największą gospodarkę świata. Mocny dolar zwiększa też koszty zagranicznych firm, które mają biliony długów denominowanych w dolarach.

„Dolar może popchnąć globalną gospodarkę w kierunku trudniejszej sytuacji i zwiększyć ryzyko recesji” - uważa Hans Redeker, szef globalnej strategii walutowej w banku Morgan Stanley w Londynie.

Są też nieliczni ekonomiści, jak Aditya Bhave z Bank of America, którzy nie postrzegają mocnego dolara jako zagrożenia, ponieważ w ich ocenie gospodarka USA nie jest nadmiernie uzależniona od eksportu.

Z kolei Redeker z Morgan Stanley i Jack McIntyre z Brandywine Global Investment Management, widzą silnego dolara w roli potencjalnego katalizatora dla następnej amerykańskiej i globalnej recesji. Przewidując, że dolar może stać się ofiarą własnego sukcesu, McIntyre szykuje się do przeceny amerykańskiej waluty o 25 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat. Dlatego, jak twierdzi McIntyre, jego firma wymienia dolary na południowokoreańskie wony (KRW), czeskie korony (CZK) i nowozelandzkie dolary (NZD). Natomiast stratedzy Morgan Stanley polecają japońskiego jena (JPY) i franka szwajcarskiego (CHF).

Według Redekera dolar może działać jako potencjalnie negatywna siła w bilansach korporacji spoza USA. Według Banku Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements), nominowane w dolarach zobowiązania wobec niebankowych kredytobiorców spoza USA osiągnęły w marcu wartość 11,8 bln USD.

Redeker twierdzi też, że drożejąca amerykańska waluta już spowodowała spadek wydatków kapitałowych na całym świecie, i że jest przewartościowana o 10 proc.

McIntyre, którego firma zarządza kapitałem o wartości 75 mld. dol. twierdzi, że znaczna aprecjacja dolara pogarsza wyniki finansowe firm z indeksu S&P 500, co ostatecznie prowadzi do zmniejszenia liczby miejsc pracy i wzrostu bezrobocia. W jego opinii, spowoduje to recesję w USA oraz spowolni globalny wzrost. 

McIntyre mówi też, że wieloletni rajd dolara prawdopodobnie zbliża się do końca i niedługo rozpocznie się niedźwiedzi cykl trwający od pięciu do siedmiu lat.

>>> Czytaj też: Wszystkie siły polityczne w USA zgadzają się na zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce [WYWIAD]