Piją nie tylko alkoholiczki z patologicznych środowisk. Piją również lekarki, adwokatki, dziennikarki, nauczycielki. Jedne na umór i byle co, inne elegancko, do obiadu, wino z górnej półki. Jedne i drugie, jeśli są w ciąży, grają z losem w ruletkę. Grają o zdrowie własnego dziecka, a państwo nadal jest bezradne – mówi Janusz Morawiec.

Jest ojcem adopcyjnym dwóch chłopców z FASD, czyli spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych. Jego synowie mają trwałe zmiany neurologiczne dlatego, że ich biologiczna matka piła w ciąży. Mają dziś 11 i 13 lat i są bardzo świadomi tego, co się z nimi dzieje. Starszy zadawał ostatnio dużo pytań. Także trudnych. Dlaczego on? Czy kobieta, która dała mu życie, była pijaczką?

– Odpowiedziałem najszczerzej, jak potrafiłem: „Mateusz, nie wiem”. Może wypiła o piwo za dużo… – opowiada.

Przekonuje, że nie ma już w sobie złości na nią, bo to nic nie da. Ma natomiast wiele żalu: do państwowych instytucji i polityków, do ludzi opornych na wiedzę, statystyki i ostrzeżenia.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP