Jako że bieżący tydzień nie przynosi żadnych naprawdę kluczowych danych czy wydarzeń, rynek przynajmniej częściowo może koncentrować uwagę na drugorzędnych odczytach, takich jak podany wczoraj niemiecki ZEW. Indeks obrazuje oczekiwania niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych na kolejne sześć miesięcy, zatem jest to jeden ze wskaźników wyprzedzających. Sierpniowy odczyt tego indeksu z pewnością zaskoczył – po cofnięciu się indeksu w minionym miesiącu do 39,5 pkt. można było być sceptycznym nawet w odniesieniu do konsensusu na poziomie 45 pkt. Tymczasem indeks wzrósł aż do 56,1 pkt. i jest to wartość najwyższa od kwietnia 2006 roku. Warto odnotować, iż indeks często traktowany jest jako pewien indykator publikowanego nieco później Ifo, choć historycznie nie zawsze był to dobry prognostyk (na przykład ZEW tracił już wyraźnie w 2006 i 2007 roku, podczas gdy wskaźnik Ifo pozostawał wysoki i praktycznie załamał się w roku 2008; w tym przykładzie jednak ZEW wcześniej zwiastował kłopoty w gospodarce). Silny wzrost indeksu ZEW będzie miał dużo większe znaczenie, jeśli zostanie poparty podobnym ruchem indeksu Ifo (w przyszłą środę).

Sam odczyt ZEW nie spowodował dużej reakcji rynku, ale być może dane były jednym z powodów, dla których rynek przynajmniej w niewielkim stopniu korygował poniedziałkowe ruchy (zarówno na indeksach akcyjnych, jak i na głównych parach walutowych) i to pomimo nienajlepszych danych z USA. Mowa o spadku rozpoczętych budów nowych domów (do 581 tys. w skali roku) i pozwoleń na budowy (do 560 tys.) pomimo oczekiwań na wzrost w obydwu kategoriach. 

Warto odnotować, iż indeks często traktowany jest jako pewien indykator publikowanego nieco później Ifo, choć historycznie nie zawsze był to dobry prognostyk (na przykład ZEW tracił już wyraźnie w 2006 i 2007 roku, podczas gdy wskaźnik Ifo pozostawał wysoki i praktycznie załamał się w roku 2008; w tym przykładzie jednak ZEW wcześniej zwiastował kłopoty w gospodarce). Silny wzrost indeksu ZEW będzie miał dużo większe znaczenie, jeśli zostanie poparty podobnym ruchem indeksu Ifo (w przyszłą środę). Sam odczyt ZEW nie spowodował dużej reakcji rynku, ale być może dane były jednym z powodów, dla których rynek przynajmniej w niewielkim stopniu korygował poniedziałkowe ruchy (zarówno na indeksach akcyjnych, jak i na głównych parach walutowych) i to pomimo nienajlepszych danych z USA. Mowa o spadku rozpoczętych budów nowych domów (do 581 tys. w skali roku) i pozwoleń na budowy (do 560 tys.) pomimo oczekiwań na wzrost w obydwu kategoriach.

Pomimo tego, iż wczoraj w trakcie sesji amerykańskie indeksy odrobiły część strat i pomimo lepszych danych z Niemiec, dziś na otwarciu w Europie obserwujemy mocną kontrę sprzedających, zarówno na rynkach giełdowych, jak i EURUSD. W pierwszym przypadku kontrakty na S&P500 są jeszcze w bezpiecznej odległości od czerwcowych szczytów (stanowiących teraz wsparcie), ale nie można tego już powiedzieć o niemieckim DAX30. Notowania kontraktów na ten indeks obniżyły się rano do poziomu 5205 pkt., a zatem jedynie 30 pkt. powyżej kluczowego poziomu, testowanego zresztą już raz w poniedziałek. Na parze EURUSD mamy spadek nieco poniżej 1,41 z 1,4172 odnotowanych podczas handlu w Azji. Spadek notowań poniżej 1,4065 byłby potwierdzeniem przejęcia kontroli przez stronę podażową. 

Ciekawą sytuację mamy na parze GBPUSD, gdzie pomimo naruszenia wsparcia na poziomie 1,6340 w poniedziałek rynek ruszył w górę i dziś w trakcie handlu w Azji notowania zbliżyły się nawet do poziomu 1,66. Uwaga rynku będzie skoncentrowana na tej parze o godzinie 10.30 kiedy poznamy minutes z ostatniego posiedzenia Banku Anglii. Rynek będzie chciał poznać powody nieoczekiwanego zwiększenia skali programu interwencji na rynku długu rządowego, które to przyczyniło się do tąpnięcia w notowaniach pary 6 sierpnia. Ponadto w USA o godzinie 16.30 poznamy dane odnośnie zapasów paliw. Rynek oczekuje kolejnego wzrostu zapasów ropy (o 1,4 mln baryłek), niewielkiego wzrostu zapasów destylatów (0,5 mln) i spadku zapasów benzyny (1 mln). Rynek ropy w ślad za rynkami akcji i EURUSD odrobił wczoraj nieco strat, lecz dziś rano ropa tanieje – baryłka Brent kosztuje 71,55 USD. 

W Polsce o godzinie 14.00 podane zostaną dane o produkcji przemysłowej i PPI. Oczekujemy spadku produkcji o 2,4% R/R i PPI na poziomie 3,6% R/R oraz braku wpływu danych na notowania złotego, który na otwarciu również traci. Notowania pary EURPLN rosną powyżej poziomu 4,19.