Podczas pierwszego dnia XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego eksperci dyskutowali m.in. na temat przyszłości miast i wyzwań z tym związanych.

Marszałek województwa śląskiego znaczył, że zgodnie z międzynarodowymi raportami metropolie będą cały czas rosnąć w siłę i stanowić będą siłę napędową gospodarki. Przypomniał, że kiedy w 1950 r. w miastach mieszkało ok. 1 mld ludzi, to już za 30 lat będzie to blisko 6 mld osób.

Chełstowski zwrócił jednak uwagę, że prognozy dla woj. śląskiego nie są optymistyczne. „Jeżeli nad tym nie zapanujemy, to zgodnie z danymi GUS w 2050 r. będziemy mieli o 800 tys. mieszkańców mniej niż teraz. Jest to bardzo niepokojące” – ocenił.

Reklama

Marszałek zwrócił przy tym uwagę, że największy problem będą miały mniejsze miasta. Jego zdaniem, wyzwaniem będzie np. znalezienie i stworzenie nowych gałęzi przemysłu, które będą mogły odwrócić ten trend.

Według wiceprezydenta Katowic Waldemara Bojaruna, stolica Górnego Śląska to przykład miasta, które stara się być coraz bardziej nowoczesne, przechodzi transformację z „modelowego przykładu miasta węgla i stali”. Wymienił tu m.in. inwestycję w Międzynarodowe Centrum Kongresowe, które powstało na terenach pokopalnianych. Przypomniał, że w Katowicach odbywa się też jedna z najważniejszych światowych imprez technologicznych, czyli IEM Katowice. Podkreślił, że samo wydarzenie ściąga do miasta ponad 170 tys. ludzi, a zmagania e-sportowe podczas IEM śledzi przez internet kilka milionów osób.

Bojarun dodał, że Katowice to - mimo stereotypów - zielone miasto; ok. 50 proc. miasta stanowią tereny zielone, w tym lasy.

Przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii Kazimierz Karolczak zwrócił uwagę, podobnie jak marszałek, na kwestię depopulacji aglomeracji śląskich. Dodał, że niedługo, bo za 10-15 lat miasta okalające Katowice mogą się wyludnić nawet o 30 proc., co niekorzystnie wpłynie na koszt ich funkcjonowania.

Jego zdaniem szczególnie istotnie są wspólne działania władz miejskich w ramach konurbacji śląskiej, które mogą pozwolić zatrzymać mieszkańców, również w mniejszych miejscowościach. Zwrócił jednak uwagę, że nie jest to proste, bo często przeważają lokalne egoizmy.

Karolczak podkreślił, że kluczowe dla konurbacji śląskiej będzie stworzenie kolei aglomeracyjnej. Wskazał, że dobrym przykładem współpracy jest stworzenie jednego biletu na wszystkie środki transportu publicznego, który niedługo zafunkcjonuje w Katowicach i okolicznych miastach. Władze konurbacji śląskiej pracują ponadto nad stworzeniem jednego abonamentu na miejskie rowery i hulajnogi.

Natalia Kobza z Fundacji im. Lesława A. Pagi oceniła, że należy zmienić podejście do rozwoju miast, nie myśleć o nich tylko jak o rozwoju firmy, lecz jak o wspólnocie mieszkańców. Podkreśliła, że potrzebne są inwestycje w projekty społeczne, czy wsparcie lokalnych startupów.

Prezes PFR Paweł Borys przyznał, że duże miasta mają więcej do zaoferowania i przez to wygrywają konkurencję z mniejszymi. „Dostęp do służby zdrowia, połączenia lotnicze, edukacja, to bardzo mocno decyduje o tym, gdzie ludzie chcą mieszkać. Przez co większe miasta wygrywają, bo mają więcej do zaoferowania” – zaznaczył. Według niego dla małych miast należy znaleźć „formułę rozwojową”, którą pozwoli im zatrzymać mieszkańców.

>>> Czytaj też: Które regiony UE wyludniają się najszybciej? Polska też jest na liście [MAPA]