Przyznaje też, że poza 300 mln zł na program "Za życiem" nie będzie większych zmian w budżecie na 2017 rok. Zapowiada, że jeszcze w grudniu komisja finansów zajmie się projektami ustaw frankowych.

PAP: Czy podniesienie kwoty wolnej od podatku może spowodować konieczność nowelizacji budżetu? Według rządu spowoduje to ubytek w dochodach około miliarda złotych.

Jacek Sasin: Przed nami dyskusja budżetowa, trwają pracę w komisji. Mamy bardzo wyraźny wzrost dochodów z PIT, o 4 mld zł więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, mówię o danych za trzy kwartały. Prawdopodobnie więc ubytek związany z podniesieniem kwoty wolnej da się pokryć. Ale oczywiście oczekujemy od rządu wskazania miejsc po stronie wydatków, które będą musiały być zmniejszone.

Reklama

PAP: W kampanii PiS zapowiadał podwyższenie kwoty wolnej do 8 tys. zł, na razie została podwyższona tylko do 6 tys. i to dla najbiedniejszych. Zapowiada pan jednak publicznie, że to dopiero pierwszy etap, a 8 tys. to rozwiązanie docelowe. Kiedy można tego oczekiwać?

J.S.: Kadencja trwa cztery lata i w ciągu tych czterech lat chcemy to nasze zobowiązanie wykonać. Ale oczywiście sposób tego wykonania zależy od modelu całego systemu podatkowego, który zostanie przyjęty. Dzisiaj mamy zapowiedź ze strony rządu, że do końca grudnia poznamy decyzję, czy ten system będzie znacząco zmieniony od roku 2018, czy nie. Jeden z rozważanych modeli to obecny system z podwyższoną kwotą wolną, moim zdaniem w tej kwocie powinna zostać zachowana progresywność. Drugi system to jednolita danina podatkowa, co mogłoby skonsumować kwestię kwoty wolnej za pomocą progów podatkowych, preferując osoby mniej zarabiające.

>>> Czytaj też: Kolejnym krokiem rządu może być nowa stawka podatkowa dla najbogatszych

PAP: Ma pan jakiś swój pogląd, co jest lepsze, czy zachowanie obecnego systemu, czy jednolity podatek?

J.S.: Są pewne plusy i minusy obu rozwiązań. Nie chcę gdybać, bo każda wypowiedź może zostać potraktowana jako coś przesądzającego. Trwają analizy w tej sprawie. Potrzebny jest czas, by je przeprowadzić, poczekajmy do końca grudnia.

PAP: Opozycja podnosi, że podniesienie kwoty wolnej odbyło się w ostatniej chwili, przez poprawkę w Senacie i że zmian podatkowych nie powinno dokonywać się w taki sposób.

J.S.: Zostaliśmy postawieni w trochę kłopotliwej sytuacji, zastając wieloletnie zaniedbania, dotyczące kwoty wolnej od podatku. Kwota 3 tys. była zamrożona przez wiele lat, była poniesiona tylko o dwa złote. To spowodowało, że osoby najmniej zarabiające, nie mające nawet środków, by utrzymać minimum egzystencji, były dodatkowo opodatkowywane. Na to zwrócił uwagę Trybunał Konstytucyjny i to była spuścizna, którą otrzymaliśmy. Teraz mamy pierwszy budżet, który konstruuje rząd PiS, więc w obliczu braku ostatecznej kierunkowej decyzji dotyczącej modelu systemu podatkowego pierwotnie wydawało nam się, że lepszym modelem będzie zachowanie dotychczasowych rozwiązań. Chodziło o to, żeby mie wprowadzać rozwiązań tymczasowych i wybór kwoty wolnej uzależnić od decyzji, jaki będzie system podatkowy od roku 2018. Senatorowie doszli jednak do przekonania, moim zdaniem słusznego, że nie powinniśmy ignorować orzeczenia TK, który zwrócił uwagę na bardzo ważny społecznie problem. Stąd taka decyzja, wypełniająca oczekiwanie TK i poczucie sprawiedliwości, by ulżyć najbiedniejszym, a zarazem dotykająca bardzo niedużej grupy osób, które nie skorzystają z kwoty wolnej od podatku. Dla nich zresztą ta kwota wolna jest bardzo niewielkim fragmentem dochodu, według informacji Ministerstwa Finansów ok. 0,4 proc. Stąd zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, które wydaje się w tej chwili najlepsze, bo nie możemy sobie pozwolić na uszczerbek w budżecie po stronie dochodowej na kwotę ok. 16 miliardów. Taki bowiem byłby skutek wprowadzenia od razu naszego rozwiązania, które, jak zakładamy, w dalszej perspektywie uda nam się wprowadzić. Natomiast uszczerbek miliarda złotych, czyli skutek przyjętych dziś rozwiązań, będzie możliwy do zrekompensowania.

PAP: Komisja finansów kończy pracę nad budżetem na 2017 rok. Czy jakoś zasadniczo zmieni się on w stosunku do przedłożenia rządowego?

J.S.: W zasadniczym wymiarze nie przewiduję zasadniczych zmian w tym budżecie, przynajmniej jeśli chodzi o wskaźniki makroekonomiczne. Na pewno najważniejszą zmiana to wpisanie do budżetu środków na program "za życiem". To była ustawa przyjęta przez parlament już po złożeniu projektu budżetu, a tu chodzi o kwotę ok. 300 mln złotych. W tej chwili pracujemy nad tym, żeby bez uszczerbku dla innych zadań realizowanych przez państwo ta kwota mogła być wpisana do budżetu.

PAP: To jest najważniejsza zmiana?

J.S.: Jakościowo największa, dotycząca największej sumy. Oczywiście, jakiegoś różnego rodzaju przesunięcia będą, ale nie będą miały wpływy na całokształt budżetu.

PAP: Przed komisją finansów też praca nad dwoma ważnymi ustawami - o zwrocie spreadów frankowiczom i hazardowej. Kiedy komisja się za to zabierze?

J.S.: Jeśli chodzi o łącznie trzy projekty ustaw frankowych, będę chciał zaraz po zamknięciu prac nad budżetem rozpocząć nad nimi prace. Prawdopodobnie będziemy musieli powołać podkomisję, która zajmie się tymi projektami. Te trzy projekty ustaw, choć dotyczą tego samego obszaru, są niezwykle rozbieżne, jeśli chodzi o propozycje, które zawierają. Trzeba będzie więc wybrać wiodący projekt. Zaraz na początku grudnia ruszylibyśmy z tymi pracami. Jeśli chodzi o ustawę hazardową, jest powołana podkomisja w tej sprawie. Odbyła nawet jedno posiedzenie, jesteśmy jednak zobowiązani czekać na notyfikację tego projektu w Komisji Europejskiej. Z tego powodu prace są wstrzymane, niezależnie od parlamentu.

Rozmawiał Piotr Śmiłowicz

>>> Czytaj też: Miliard złotych za zmiany w kwocie wolnej. Co to oznacza dla budżetu?