W dużej części nadrabianie zaległości dotyczy państw, które wciąż są biedne, takich jak Indie czy Indonezja. Dla ekonomisty - lub kogoś, komu zależy na łagodzeniu cierpienia najbiedniejszych ludzi na świecie – to cud. Ale ludzie sceptycznie nastawieni wobec globalizacji mogą się zastanawiać, czy naprawdę można to nazwać sukcesem, jeśli standard życia na poziomie klasy średniej wciąż pozostaje przywilejem wyłącznie garstki narodów, z których wiele to dawne potęgi kolonialne.

Ostatnio jednak wiele państw spoza grupy rozwiniętych gospodarek udowadnia, że wątpiący się mylą. Co prawda nowo uprzemysłowione kraje nie osiągnęły jeszcze standardów życia w bogatych krajach, ale są coraz bliżej:

Dochód w wysokości 20 tys. dol. nie wygląda na duży w porównaniu z ponad 45 tys. dol. w Wielkiej Brytanii, która była pierwszym krajem uprzemysłowionym. Ale ten poziom PKB przypadający na mieszkańca oznacza, że duża część populacji ma wygodne mieszkanie, samochód (lub korzysta z dobrze funkcjonującego systemu transportu publicznego) oraz dostęp do opieki zdrowotnej o przyzwoitej jakości.

>>> Czytaj też: Epoka powszechnej równości. Zachodnie społeczeństwa jeszcze nigdy nie były tak egalitarne

Co najważniejsze, oznacza to bezpieczeństwo - świadomość, że następny dzień nie przyniesie nagłej utraty środków do życia, schronienia, mobilności lub dostępu do podstawowych wygód. Oczywiście w krajach tych nadal obecna jest bieda - podobnie jak w bogatych państwach takich jak USA - ale to już nie jest norma.

Co więcej, wzrost w tych krajach nie wydaje się zwalniać. I chociaż niektórzy ekonomiści ostrzegają przed tak zwaną pułapką średniego dochodu, to wydaje się, że od czasów Wielkiej Recesji większość nowo uprzemysłowionych państw zyskuje jeszcze więcej na bogatym świecie:

Jak na razie jest tylko garstka nowo uprzemysłowionych państw, choć dzięki Chinom stanowią one znaczną część światowej populacji. Ale spojrzenie na ich doświadczenie dostarcza ważnych informacji i daje wiele nadziei na przyszłość globalizacji.

Po pierwsze, od razu widać, że kraje osiągające status państw rozwiniętych reprezentują szeroki przekrój ludzkości. Turcja i Malezja to w większości kraje muzułmańskie, co zadaje kłam zachodniemu szowinizmowi, który utrzymuje, że niektóre kultury nie są zdolne do modernizacji. Meksyk, którego dochód jest obecnie na średnim poziomie, przeciwstawia się protekcjonalnym stereotypom, jakie utrzymują niektórzy w USA. Polska i Rumunia dowodzą, że wyjście z komunizmu jest możliwe, a Chiny nie pozostawiają wątpliwości, że kraje niezachodnie mogą stać się potęgami technologicznymi. Państwa te stają się źródłem nie tylko tanich produktów dla bogatych konsumentów, ale także źródłem ważnych innowacji technologicznych, rosnącego popytu na rynku, a nawet konkurencji.

Po drugie, historie sukcesu takich miejsc jak Turcja, Malezja i Meksyk dostarczają lekcji, które mogą pomóc innym krajom pójść w ich ślady. Oczywiste jest, że bliskość dużego rozwiniętego rynku ma ogromne znaczenie. Turcja i Europa Wschodnia są blisko starego uprzemysłowionego europejskiego rdzenia, a Meksyk sąsiaduje z USA. Ale Chiny pokazują, że nie tylko położenie geograficzne jest ważne. Państwo Środka ma rynki eksportowe na całym świecie. Przykład Chin świadczy o tym, że niezbędne jest utrzymanie dobrych stosunków dyplomatycznych z krajami o dużych rynkach konsumenckich, co zwykle wymaga również pewnego poziomu wzajemności.

Jak na ironię szybkiemu wzrostowi Chin zagraża wojna handlowa z USA, która jest prawdopodobnie opóźnioną reakcją na agresywne zaniżanie wartości chińskiej waluty w 2000 roku oraz kradzież i wymuszony transfer amerykańskiej własności intelektualnej.

Kolejna ważna lekcja jest taka, że duże znaczenie ma eksport wytwarzanych towarów. Żaden z tych krajów nie jest przede wszystkim eksporterem zasobów - wszystkie koncentrują się na produkcji pojazdów, komputerów i elektroniki lub obu tych segmentów naraz:

Spośród nowo uprzemysłowionych krajów Meksyk rozwijał się najwolniej. Istotnym czynnikiem wolnego rozwoju jest prawdopodobnie trudność przejścia z gospodarki opartej na ropie na gospodarkę skoncentrowaną na produkcji.

Eksport wytworzonych produktów zapewnia nie tylko masowe zatrudnienie, ale daje krajom możliwość poszerzenia wiedzy technologicznej. Natomiast konkurencja na rynkach światowych pozwala odkryć, w jakiej dziedzinie dany kraj jest najlepszy i zachęcić do poprawy wydajności. Ponadto odejście od gospodarki opartej na zasobach naturalnych pomaga uniknąć dysfunkcji instytucjonalnej, którą ekonomiści nazywają przekleństwem zasobów.

Niewątpliwie z obserwacji tych krajów można wyciągnąć wiele innych wniosków. Dlatego rozwijające się państwa, takie jak Bangladesz, Indonezja, Etiopia i Tanzania, powinny dokładnie studiować przypadki Turcji, Malezji, Rumunii i Meksyku. Historie sukcesu pokazują, że industrializacja nie ogranicza się do żadnego regionu ani państw, które kiedyś posiadały wielkie imperia kolonialne. Dzięki skupieniu i wytrwałości prawie każdy naród może osiągnąć sukces.

>>> Czytaj też: Komu Europa da się pożreć? [OPINIA]