Sąd Najwyższy podejmuje uchwałę zawierającą rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego w konkretnej sprawie na posiedzeniu jawnym, a w pozostałych przypadkach na posiedzeniu niejawnym. W posiedzeniu może brać udział także organ, który złożył wniosek o podjęcie uchwały. Stanowi tak par. 107 ust. 1 regulaminu Sądu Najwyższego, będącego rozporządzeniem prezydenta (Dz.U. z 2018 r. poz. 660).

Co to oznacza w praktyce? Ano tyle, że gdy SN zajmuje się jednostkową sprawą dotyczącą konkretnego obywatela, wstęp na salę jest wolny; mogą na niej być publiczność i media. Gdy jednak rozpoznawana jest sprawa dotycząca nawet setek tysięcy obywateli – drzwi są zamknięte, a motywy rozstrzygnięcia można poznać po wielu tygodniach z pisemnego uzasadnienia. Ewentualnie od osób obecnych na sali, jeśli te zechcą poinformować o tym, co wskazał SN, przedstawicieli mediów. Tak było chociażby w sprawach z wniosków rzecznika finansowego, gdy sąd decydował, czy bliscy osób w stanie wegetatywnym mogą liczyć na pieniądze od ubezpieczycieli bądź czy za ekspertyzę niezależnego rzeczoznawcy po uszkodzeniu samochodu musi płacić poszkodowany czy zakład ubezpieczeń. O sprawach interesujących rzeszę osób media informowały szczątkowo, gdyż nie mogły być na sądowej sali. Po uchwałach zapadłych z wniosków rzecznika finansowego za każdym razem do naszej redakcji wpływają również pytania od przedsiębiorców, głównie przedstawicieli zakładów ubezpieczeń i banków, czy dysponujemy dodatkowymi informacjami poza samą treścią uchwały.

Niejasny cel

– Nie mam bladego pojęcia, dlaczego najistotniejsze sprawy rozstrzyga się na posiedzeniach niejawnych. Nie znajduję ku temu żadnego racjonalnego uzasadnienia – wskazuje dr hab. Mariusz Bidziński, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy. Jego zdaniem prezydent powinien zmienić regulamin. Powinna pozostać furtka do rozstrzygnięcia rozbieżności w orzecznictwie na posiedzeniu niejawnym, ale zasadą powinna być jawność.

Nie jest racjonalne, by dwa środki prawne służące wykonaniu tej samej funkcji, czyli prawidłowemu stosowaniu przepisów i ujednolicaniu orzecznictwa, były rozpoznawane w różnej procedurze

Doktor habilitowany Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca z kolei uwagę na to, że nie jest racjonalne, by dwa środki prawne służące wykonaniu tej samej funkcji, czyli prawidłowemu stosowaniu przepisów prawa i ujednolicaniu orzecznictwa sądów, były rozpoznawane w różnej procedurze: jeden na posiedzeniu niejawnym (abstrakcyjne pytanie prawne), a drugi na posiedzeniu jawnym (konkretne pytanie prawne).

– Na rzecz procedowania na posiedzeniu jawnym przemawia też zasada prawidłowej legislacji, aby sprawy podobne były podobnie uregulowane. W tym przypadku podobieństwo dotyczy funkcji obu rodzajów pytania prawnego. Skoro zatem konkretne pytanie prawne rozpatrywane jest na posiedzeniu jawnym, to i abstrakcyjne pytanie prawne powinno być rozpatrywane na posiedzeniu jawnym – uważa Zaleśny.

Podobnie twierdzi co najmniej kilku sędziów SN, z którymi rozmawialiśmy. Uważają oni, że nie ma żadnego powodu, by cokolwiek w SN skrywać, a wrażenie ukrywania czegoś może wywoływać zajmowanie się ważnymi dla obywateli sprawami na posiedzeniach niejawnych.

– Złe jest to, że to efekt decyzji pana prezydenta Andrzeja Dudy, a ewentualne konsekwencje spadną na Sąd Najwyższy – mówi jeden z sędziów.

Jawność możliwa

Sędzia SN Marcin Łochowski wyjaśnia, że sprawa nie jest tak oczywista. Jego zdaniem z jednej strony ze względu na dużą wagę rozpoznawanych spraw podjęcie uchwały i jej publiczne uzasadnienie mogłoby służyć budowaniu pozytywnego wizerunku i autorytetu SN.

– Z drugiej jednak strony, z przyczyn czysto technicznych nie sposób sobie wyobrazić posiedzenia w składzie połączonych izb czy pełnego składu SN, a nawet pełnego składu Izby Cywilnej. Jak miałoby siedzieć stu sędziów na takim posiedzeniu – wskazuje.

I zwraca uwagę na to, że wątpliwości budzić powinien wzajemny stosunek przepisów regulaminu do norm procesowych mających zastosowanie przy podejmowaniu uchwały. W szczególności nie jest jasne, czy przepisy regulaminu w tym przedmiocie są całkowicie autonomiczne i wyczerpujące.

– Nie wydaje się jednak, aby przepisy regulaminu uchylały w ogóle stosowanie w rozpatrywanych sprawach przepisów kodeksu postępowania cywilnego i karnego. Pomijając już to, czy przepisy rozporządzenia prezydenta mogą wykluczać stosowanie norm ustawowych – spostrzega SSN Łochowski. Jego zdaniem więc nie ma przeszkód, aby w celu podjęcia uchwały przez skład siedmiu sędziów SN, stanowiącej odpowiedź na abstrakcyjne pytanie prawne, wyznaczyć posiedzenie jawne – na podstawie norm kodeksowych.

Generalnie jednak wszelkie wątpliwości by znikły, gdyby głowa państwa zdecydowała się na zmianę regulaminu. Spytaliśmy Kancelarię Prezydenta o ratio legis obecnej normy oraz ewentualną chęć zmiany. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. ©℗

>>> Czytaj także: Prawo chroniące pracowników może prowadzić do zwalniania ich z pracy