Cytuję Spurek: „Mówienie o Holokauście zwierząt może kogoś razić, ale coraz częściej tak właśnie o eksploatacji zwierząt się mówi. Uważam, że musimy nazywać rzeczy po imieniu, definiować je, wyraźnie określać. (…) Aśka Wydrych mówi, że zwierzęta są niewidocznym tłem dla zaspokajania naszych potrzeb i fanaberii, a pierwszą analogią, jaka się nasuwa, kiedy myślimy o tym, jak traktowane są zwierzęta tzw. hodowlane, o ich drodze na śmierć, o śmierci odhumanizowanej, o miejscach, w których spędzają swoje krótkie życie przed śmiercią, jest przyrównywanie do tego, co działo się w obozach w czasach Holokaustu”. Wypowiedziom Spurek sekunduje jej partner, i także aktywista Wiosny, Marcin Anaszewicz, przedstawiony jako „prawa ręka Roberta Biedronia”.

Ciarki przechodzą na myśl, jak działacze tej partii, deklarujący przywiązanie do nazywania rzeczy po imieniu, zdefiniowali Zagładę.

Treść całego felitonu można przeczytać w piątkowym weekendowym wydaniu DGP.

>>> Polecamy: Rekonstrukcja rządu dopiero w połowie maja?