Ateiści w nic nie wierzą?

Ależ skąd, wierzą w bardzo różne rzeczy, na przykład czescy ateiści w zabobony. Według kolejnych badań blisko 50 proc. z nich regularnie korzysta z usług magów oraz wróżek – pod tym względem są w europejskiej czołówce. Z kolei moi znajomi ateiści z pisma „Bez Dogmatu”, mocno filozoficznego, wierzą w ideologię postmodernistyczną. Przekonują, że nie mogą na swoich łamach publikować wielu tekstów, choćby autorstwa najsłynniejszego współczesnego etyka Petera Singera.

Dlaczego nie mogą?

Ta grupa ateistów wierzy, że niekiedy badania naukowe wymagają ograniczeń, pewnej cenzury. Szczególnie, jeśli mogą w konsekwencji doprowadzić do pogorszenia sytuacji jakiejś mniejszości społecznej, np. Afroamerykanów. Singer doczekał się w tym środowisku miana faszysty tylko dlatego, że w jednym z tekstów poparł wolność badań. W tytule swojej pracy postawił, co bardzo ważne, znak zapytania: „Czy powinniśmy dyskutować o rasie i inteligencji?”. Było to blisko 10 lat temu. Dziś samo pojęcie rasy wyszło już z obiegu, mówi się o etniczności.

Czy takie badania powinno się więc prowadzić?

Przynajmniej należy na ten temat rozmawiać. Ale nawet to w pewnych kręgach ateistów jest niedopuszczalne, co oznacza zamknięcie się – na wzór religii – na dyskusje. Inny przykład ateistycznej wiary: w czerwcu warszawska grupa organizuje alternatywne wianki. Wśród zaproszonych są również raelianie. Wyznawcy filozofii opartej na historii byłego francuskiego dziennikarza oraz kierowcy wyścigowego Claude’a Vorilhona, który przyjął imię Rael. Raelianie wierzą, że otrzymał on przekaz i instrukcje dla ludzkości od twórców życia na Ziemi, istot podobnych do człowieka. Rozmawiałem więc z nimi podczas wianków. Sami określili się jako ateiści, bo nie wierzą w Boga, a jedynie w coś, czego nie można wykluczyć.

Cały wywiad przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP